sie 2 2026
14 lat temu zmarł Tomasz Szukalski
Oprac. Radosław Czapski w oparciu o materiały: culture.pl, Janusz R Kowalczyk, informacje prasowe PAP, Fot. Andrzej Rumianowski
14 lat temu, 2 sierpnia 2012 zmarł Tomasz Szukalski
Z kimkolwiek grał, grał lepiej od niego – mówił o nim Tomasz Stańko
2 sierpnia 2012 zmarł Tomasz SZAKAL Szukalski, kompozytor i saksofonista jazzowy (grający głównie na saksofonie tenorowym i sopranowym).
Urodził się 8 stycznia 1947 roku w Warszawie, wychował się na Pradze. Chodził do muzycznej podstawówki i liceum, choć ukończył klasę klarnetu, to samodzielnie nauczył się grać na saksofonie sopranowym i tenorowym.
Ważnym etapem jego kariery okazał się okres współpracy (od 1972 roku) z zespołem Zbigniewa Namysłowskiego, z którym nagrał takie albumy jak Winobranie i Kuyaviak Goes Funky. W latach siedemdziesiątych Szukalski grywał też z innymi tytanami polskiego jazzu: Włodzimierzem Nahornym, Tomaszem Stańko i Janem Ptaszynem Wróblewskim.
W 1977 roku Szukalski założył autorski zespół The Quartet, w którego skład weszli basista Paweł Jarzębski, pianista Sławomir Kulpowicz oraz perkusista Janusz Stefański. The Quartet postrzegano jako zespół bez lidera, złożony z wybitnych indywidualności muzycznych, a jego repertuar tworzyły głównie kompozycje Kulpowicza oraz Szukalskiego.
W 1984 roku muzyk zaczął współpracę z nowym zespołem – trio, w którego składzie oprócz niego znaleźli się też Czesław Bartkowski (perkusja) i Wojciech Karolak (instrumenty klawiszowe). Ich album „Time Killers” został uznany przez krytykę za najciekawszą polską płytę jazzową lat osiemdziesiątych.
Szukalski – artysta wielkiego formatu – prywatnie potrafił być trudny. Wychowany na warszawskiej Pradze słynął z tego, że często w sporach przechodził do rękoczynów. Uchodził za oryginała – do legendy przeszedł jego koncert na pile mechanicznej zakupionej w sklepie z używanymi maszynami w Puławach.
Saksofon Tomasza Szukalskiego zabrzmiał na ponad stu płytach
W ostatnich latach życia Szukalski borykał się z problemami zdrowotnymi i materialnymi. Do historii przeszedł koncert Dzień Szakala, zorganizowany przez Artura Dutkiewicza i Radio JAZZ, który odbył się 21 listopada 2010 roku w Teatrze Bajka w Warszawie.
Zagrały w nim gwiazdy polskiego jazzu, przeznaczając dochód na pomoc Szukalskiemu, między innymi: Ewa Bem, Artur Dutkiewicz Trio, Urszula Dudziak Super Band, Leszek Możdżer, Michał Urbaniak, Marcin Wasilewski Trio oraz Aga Zaryan z Zespołem.
Artur Dutkiewicz, pianista jazzowy, wieloletni współpracownik Tomasza Szukalskiego wspominał:
– To był największy polski saksofonista, jeden z najwybitniejszych saksofonistów na świecie. Gigant. Grał wiele lat z Tomaszem Stańko, ze Zbigniewem Namysłowskim. To był bardzo otwarty człowiek, bardzo towarzyski. Inspirujący muzyk. Tomasz Szukalski był mistrzem, legendą dla młodych muzyków. Grał na saksofonie w słowiańskim, ciepłym tonie. Gdy ktoś słuchał jego koncertów, nie mógł być obojętny. Tomek stawiał słuchaczy na równe nogi.
– Grał w sposób tak przejmujący, że zdarzało się, że na koncertach w czasie jego solówek ludzie płakali, ja też płakałem – wspominał Szukalskiego redaktor naczelny magazynu „Jazz Forum” Paweł Brodowski.
– Tomek był jednym z najwybitniejszych polskich muzyków jazzowych, prawdopodobnie największym polskim saksofonistą, jednym z największych w Europie – powiedział Brodowski. – Był artystą niedostrzeganym, może nie potrafił sobie z różnymi sprawami i ludźmi poradzić. Jego kariera nie potoczyła się tak, jak mogła, biorąc pod uwagę jego możliwości, pasję i umiejętności. W ostatnich latach (życia) sobie trochę nie radził, zmagał się z dramatyczną chorobą, z której już nie wyszedł. Nawet nie bardzo wiadomo, na co zmarł, cierpiał na cały kompleks chorób. Ostatni raz grał na saksofonie półtora roku temu. (tekst z sierpnia 2012)
– Był jednym z większych buntowników, jakich pamiętam. Wspaniały muzyk – wspominał go Michał Urbaniak. – Tomek nadużywał życia. Dużo podróżował, dużo grał, był wielką indywidualnością.
– Jego gra odznaczała się ogromną siłą, ekspresją – dodał Paweł Brodowski. – Nie znosił kompromisów. Być może właśnie ta jego czupurność nie zawsze mu sprzyjała.