Darek Rubinowski


Oprac. Ewa Kałużna, Fot. Sławomir Wąchała

Formacja Skicki Skiuk Darek Rubinowski tenor sax Jakub Mizeracki guitar Jakub Miarczyński drums Roman Chraniuk
fot. Sławomir Wąchała

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 

Darek Rubinowski z zespołu Skicki Skiuk
fot. Sławomir Wąchała


W ramach nieustającej promocji młodego polskiego jazzu, wracamy do 24. urodzin saksofonisty formacji Skicki-Skiuk,

DARKA RUBINOWSKIEGO

(ur. 29 grudnia 1995).
Zespół SKICKI-SKIUK to kolejna Nowa Fala Polskiego Jazzu, jak określił ich Adam Domagała.
Jak wiadomo, było tych fal kilka, i różny miewały wpływ na rzeczywistość.
Jednak to, co właśnie teraz wydarza się w muzyce improwizowanej, tworzonej u nas przez dwudziestokilkulatków, ma taką rangę, jaką miały zjawiska muzyczne w Polsce w latach 50.
Dziś jednak są to zjawiska daleko wychodzące poza jazzowe środowisko.

Skicki-Skiuk i jeszcze kilka zespołów, aktywnych na polskiej scenie, to pokolenie światowej mody na jazz i jazzowy lifestyle.
Na festiwalach pełno dziś młodzieży, która jazz poznaje bez kupowania płyt, ewentualnie wydając kieszonkowe na szpanerskie winyle, za to kompulsywnie i hurtowo słucha muzyki w internecie.
Oczywiście, ten "dzisiejszy jazz" to nie to samo, w czym gustowała publiczność w czasach, gdy ton nadawali polskiemu jazzowi wychowankowie i spadkobiercy Komedy.
Ten "dzisiejszy jazz" to muzyka bez granic, wszystkożerny potwór, trudny do stylistycznego skatalogowania, zachęcający do eksperymentów - pisze Adam Domagała.

Mają dziwną nazwę. Ich płyta i utwory na niej mają dziwne tytuły. Wszystko, co robią, jest dość dziwne.
Ale przecież, pozornie dziwnie brzmiąca nazwa zespołu, nie kryje w sobie żadnej tajemnicy:
Darek RubinowSKI - tenor sax
Jakub MizeraCKI - guitar
Jakub MiarczyńSKI - drums, percussion
Roman ChraniUK - bass.

Cztery, jakże różnorodne i unikalne, osobowości. Roczniki od 1989 do 1995, a więc mają od 24 do 30 lat.
Tłumaczą, iż ich nazwa - to ukłon w stronę starej, polskiej tradycji nazywania firm od pierwszych liter imion właścicieli.
Tyle, że nazwa ich formacji powstała z połączenia końcowych sylab nazwisk. "Na pewno nie jest najprostsza, ale jeżeli ludzie raz ją zapamiętają, to na tyle mocno wchodzi w głowę, że już w niej zostaje" - wyjaśniają muzycy.
Nie zastanawiają się, co stałoby się z tak przemyślnie zbudowaną nazwą formacji, gdyby (odpukać!) skład uległ zmianie.
W ogóle, jak się wydaje, wiele rzeczy robią impulsywnie i na żywioł.

Muzyka Skicki-Skiuk, i wszystko, co się z nią wiąże, czyli zachowanie na scenie i komunikacja zewnętrzna, jest odzwierciedleniem tego, co reprezentują na co dzień, czyli dystansu do siebie, świata i jazzu.
"Chcemy odrzucić otoczkę elitarności, związanej z jazzem, szerzyć ideę, iż jazz nie jest straszny, nie gryzie, że każda osoba, która wchodzi na nasz koncert, mimo, że nie będzie miała backgroundu, będzie się dobrze bawić.

To jest nasza misja - pokazać, że jazz straszny nie jest. I, mimo, że bywa skomplikowany, to nie musi być skomplikowany w odbiorze.
Pokazujemy, że najważniejsza jest energia, która bije ze sceny, a także to, w jaki sposób się tę muzykę przedstawia. Bo grać powinno się oczywiście dla siebie, ale przede wszystkim dla ludzi.

Bawimy się muzyką, nie ograniczając jej gatunkowo. To dla nas najważniejsze.
Jesteśmy dla siebie inspiracją i napędem do wspólnego działania. Staramy się wzajemnie siebie zaskakiwać, manipulować reakcjami. Zmieniamy stylistyki, metra, tempa, tonacje.
W naszym jazzowym ,,kociołku Panoramiksa" można wyczuć drobiny rocka, kilka korzeni bluesa, liście reggae, zorzę polarną w pięciu smakach, a także soczysty miąższ środkowoafrykańskich lian.

Mamy jeden, nieoczywisty, atut - Skicki-Skiuk to przede wszystkim zespół, a nie projekt. Spędzamy ze sobą na co dzień mnóstwo czasu, przez co jesteśmy zespołem również poza sceną.
Razem uczestniczymy w imprezach, razem chodzimy na jamy, razem gramy na tych jamach, razem spotykamy się w akademii i ćwiczymy, chodzimy na gokarty, palimy papierosy, jesteśmy swoimi sekundantami w stosunkach damsko-męskich.
Jesteśmy po prostu paczką przyjaciół, nie tylko grupą muzyków, która spotyka się, by zrobić projekt" - mówią o sobie.

DAREK RUBINOWSKI (ur. 1995), absolwent Akademii Muzycznej we Wrocławiu, w klasie saksofonu Tomasza Pruchnickiego, jest motorem napędowym zespołu - to on przynosi na próbę większość kompozycji, które stają się podstawą twórczości formacji. Idealista, niezmiennie dążący do perfekcji.

KUBA MIZERACKI (ur. 1993), absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach, na którą dostał się z jedną z najwyższych punktacji, w klasie gitary Karola Ferfeckiego. Laureat indywidualnych nagród festiwali jazzowych.
Od zawsze wiedział, że jego życie związane będzie z grą na gitarze. Kiedy trafił na koncert Scofielda, na którym usłyszał, jak muzyk gra 10-minutową solówkę, stwierdził, że musi grać jazz.

KUBA MIARCZYŃSKI (ur. 1991), absolwent Akademii Muzycznej we Wrocławiu, w klasie perkusji Przemysława Jarosza. Kolorowy ptak.
Współtworzy kilka różnych projektów. Współpracował z takimi muzykami, jak: Ravi Coltrane, Wynton Marsalis, Ralph Alessi, Greg Ward II, Mark Helias, Matt Mitchell czy Piotr Wojtasik.

ROMAN CHRANIUK (ur. 1989), absolwent Akademii Muzycznej we Wrocławiu, w klasie kontrabasu Jacka Niedzieli-Meiry. Do muzyki podchodzi na zasadzie "emotional experience".
Ma za sobą działania wolontariackie w rejonach, ogarniętych wojną. Współpracował z Ministerstwem Obrony Ukrainy przy okazji koncertów w strefie działań wojennych.
Występował w Polsce, Niemczech, Hiszpanii, Słowacji i na Ukrainie. Dzielił scenę z tak wybitnymi polskimi artystami, jak Paweł Kaczmarczyk czy Janusz Muniak, a także zagranicznymi jazzmanami, jak pianista Klaudius Kováč, saksofonista Greg Ward II, trębacze Hans-Peter Salentin i Marcus Wyatt, gitarzysta David Dorůžka czy puzonista Siya Makuzeni.

Pierwszy wspólny koncert zagrali w czerwcu 2015, i odtąd nieustannie święcą triumfy na przeglądach i festiwalach jazzowych.
II miejsce na Blue Note Poznań Competition 2015, III miejsce na Grupa Azoty Jazz Contest Tarnów 2015, Grand Prix na School & Jazz Festival w Lubaczowie 2016, i wreszcie ta najważniejsza nagroda, która otworzyła im drogę do nagrania pierwszej płyty - Grand Prix Konkursu na Indywidualność Jazzową podczas Jazzu nad Odrą 2016.
Darek Rubinowski zajął także I miejsce na Grupa Azoty Jazz Contest Tarnów do lat 19 w 2013 oraz otrzymał Nagrodę Indywidualną w konkursie "Powiew Młodego Jazzu" 2016.

Poznali się na warsztatach jazzowych w Chodzieży i Lesznie. Są kolegami ze studiów na uczelniach muzycznych Wrocławia i Katowic. Studia już ukończyli, ale to nie znaczy, że po ich ukończeniu rozstali się - wręcz przeciwnie.
Początkowo mieli być duetem saksofon-kontrabas, jednak, gdy poznali, rozwijającego się bardzo szybko, gitarzystę Kubę Mizerackiego, zdecydowali się na powiększenie składu do tria.

Po pierwszym wspólnym koncercie stwierdzili jednak, że perkusja będzie nieocenioną pomocą. Jednogłośnie wskazali na Kubę Miarczyńskiego, bo - jak usłyszeli od jednego z członków jury konkursowego - "jest perkusistą, który nie wybija się ponad zespół, a sprawia, że cały band brzmi znakomicie".

O występie konkursowym Skicki-Skiuk na Jazzie nad Odrą jeden z członków jury, amerykański gitarzysta i wokalista, Jean-Paul Bourelly, powiedział: "Słuchało się tego, jak koncertu, nie jak występu konkursowego".
Roman Chraniuk skomentował: "To był dla nas największy komplement, jaki mogliśmy usłyszeć". Opinia znakomitego amerykańskiego jazzmana, bluesmana i rockmana była kwintesencją muzycznych intencji zespołu.

Część nagrody w wysokości 25 tys. zł postanowili przeznaczyć na dwutygodniowy muzyczny wypad do głuszy, podczas którego po prostu grali muzykę. Zaraz potem przystąpili do nagrywania albumu.
Od samego początku wiedzieli, że jeżeli wydadzą płytę, to taką, która będzie zgodna z ich muzycznymi ideałami. Nie chcieli jej nagrywać tylko dlatego, że wygrali konkurs na JnO.

Debiutancki album "Chrarumimia", na którym w jednym z utworów wystąpił Leszek Możdżer, wydali 1 czerwca 2018. Możdżer, doświadczony pianista, rozpostarł swoje skrzydła nad początkującym zespołem, udzielił im błogosławieństwa, ale też - własnego studia do nagrania i zmiksowania materiału na płytę, wspomógł dobrymi radami i wyprodukował album.
Tytuł płyty pochodzi od pierwszych sylab nazwisk członków zespołu: CHRAniuk - RUbinowski - MIzeracki - MIArczyński, czyli "Chrarumimia".

Adam Domagała tak komentuje album: "Ten debiut to, nieskalany rynkowym myśleniem, żywioł młodego jazzu, wybuchowa mieszanka młodzieńczych temperamentów czterech wirtuozów.
Niczego nie zapowiada, nie sugeruje i nie skłania do oczekiwania na rozwój wypadków, jest bowiem dziełem spełnionym, precyzyjnie i z namysłem zrealizowanym.

Nie mamy pewności, czy eksperyment jazzowy w przypadku "Chrarumimii" udał się, i czy właśnie na taką muzykę czeka świat. Młodzi muzycy zrobili w studiu Leszka Możdżera, pod jego producenckim okiem i z gościnnym udziałem w jednym z utworów, dokładnie to, co chcieli zrobić - zaszaleli.
Połączyli akustyczny, mainstreamowy jazz, którego uczyli się na studiach, z rockową frazą i rytmiką.
Zwłaszcza gitarzysta nie oszczędza się w tej sferze, a w jego zagrywkach słychać i miękkość Metheny’ego, i funkową szorstkość Scofielda.

Mnóstwo tu poczucia humoru, w tym sytuacyjnego, wręcz kabaretowego, jest trochę sentymentalizmu (wokalny udział kilkuletniej Michaliny Bajdy) i odrobina gorzkiej refleksji nad światem (testament psychiatry i seksuologa, Wilhelma Reicha, z 1952, w psychodelicznym, finałowym "Fragen Sie einem Wissenschaftler").

Słucha się tej produkcji świetnie, tym bardziej, że muzyka została wzorowo nagrana, zmiksowana i zmasterowana, gładko przeskakując ponad zmianami nastrojów i natężeń dźwięku, za to gubiąc od czasu do czasu poczucie celu, do którego to wszystko zmierza.
Rówieśnicy autorów płyty woleliby chyba coś z hip-hopem, R&B czy neo-soulem, więc możliwe, że następny krok Skicki-Skiuk wykonają właśnie w tym kierunku".

Do studia weszli pół roku po wygraniu konkursu na JnO. Po zmiksowaniu i zmasterowaniu płyty, materiał leżał kolejne pół roku, bo próbowali znaleźć złoty środek na jego promocję.
Tamte wydarzenia tak opisują w wywiadzie dla "Jazz Forum": "Tuż po Jazzie nad Odrą z dużą dozą nieśmiałości zapytaliśmy Leszka Możdżera, czy nie znalazłby 20 minut, by wpaść do nas do salki na próbę, i dać nam parę rad.
Na co on zareagował: "Jaką próbę? Chłopaki, wpadajcie do mnie do studia i nagrywamy płytę!". To był szok. Totalnie się tego nie spodziewaliśmy.
Wydawało nam się, że po pierwsze - nie mamy tyle materiału, a po drugie - musimy zrobić go nie wiadomo jak dużo, żeby w ogóle nagrać płytę.

Okazało się jednak, że to, co przynieśliśmy do studia, w połączeniu z energią Leszka i jego radami, przyniosło efekt, przekraczający nasze oczekiwania.
Nagrywaliśmy w jego domowym studiu. Mieliśmy do dyspozycji parę sal, wspaniałe mikrofony, świetny sprzęt i akustyków, którzy cały czas byli do naszej dyspozycji.
Leszek był dla nas ogromnym wsparciem, mentorem. Prawdę mówiąc, między sobą zaczęliśmy nazywać go "wujkiem Leszkiem".

Mamy świadomość tego, jakie mieliśmy szczęście, że wziął nas pod swoje skrzydła. Stymulował nas do patrzenia z innej perspektywy na graną przez nas muzykę, a jego pomysły i uwagi były bezcenne.
Oczywiście, to nie jest tak, że nie nagralibyśmy tej płyty bez niego, ale to Leszek wydobył z nas więcej.
Poza tym, jego obecność wprowadziła dużo spokoju, co w naszym przypadku było bardzo potrzebne.
Do tego, w fenomenalny sposób zagrał gościnnie w utworze "Mr. O". Jednak najważniejsze jest to, że Leszek dał nam wędkę, a nie rybę. Gdyby dał nam rybę, to pewnie byśmy się pozabijali. Wędka została i łowimy dalej.

Rejestrowanie muzyki jazzowej zawsze jest wyzwaniem. To muzyka chwili, która bardzo szybko umyka.
Po spędzeniu wielu godzin na nagrywaniu, miksowaniu i masterowaniu, mieliśmy mieszane odczucia.
Okazało się, że przyczyną był przesyt, spowodowany słuchaniem ciągle tych samych nagrań.
Ostatecznie, każdy z nas jest z albumu bardzo zadowolony. Są oczywiście rzeczy, które zagralibyśmy inaczej, ale całościowo uważamy, że to kawał dobrej muzyki.

Całe to wariactwo zawarte na płycie - śmieszne melodie, różnorodność stylistyczna, cały ten chaos - to jesteśmy my, i idealnie nas to oddaje.
W tym chaosie jest spójność - to połączenie czterech różnych bajek, z których pochodzimy, zarówno muzycznie, jak i osobowościowo. Można wręcz powiedzieć - siła w jedności, jedność w różnorodności".
"Chrarumimia" Official Album Trailer 2018

https://www.youtube.com/watch?v=e5icgcla_RY
"Mr. O." feat. Leszek Możdżer, albumu "Chrarumimia", Audio 2018
Darek Rubinowski - tenor sax
Jakub Mizeracki - guitar
Jakub Miarczyński - drums
Roman Chraniuk - bass
feat. Leszek Możdżer - piano


"Freedom for Circus Animals" albumu "Chrarumimia", Audio 2018


"Moja miłość poszła pobiegać / My Love Went Running" z albumu "Chrarumimia", Audio 2018


"Fragen Sie einen Wissenschaftler" z albumu "Chrarumimia", Audio 2018

Wissenschaftler "Grabusznie" z albumu "Chrarumimia", Audio 2018

https://www.youtube.com/watch?v=gm0Nw-Uc5eM
"Fryzjer" z albumu "Chrarumimia", Audio 2018


Po upływie półtora roku od wydania albumu, można śmiało powiedzieć, iż muzycy Skicki-Skiuk poszli za ciosem. Udoskonalili swój warsztat, mają większą swobodę grania, większy luz w trakcie koncertów. Utwory z "Chrarumimii", grane teraz na żywo, brzmią zupełnie inaczej.

"Cały czas szukamy, czasami wręcz przekombinowujemy, ale jest to element rozwoju. Piszemy dużo nowych rzeczy, które wskazują na to, że pomału krystalizuje się nasza wspólna droga muzyczna.
Utwory, które komponujemy teraz, są bardziej spójne stylistycznie niż te na płycie.
Nagranie kolejnego albumu będzie ciekawym doświadczeniem i swego rodzaju testem, weryfikacją tego, gdzie i kim jesteśmy dziś, a gdzie byliśmy dwa lata temu
" - opowiadają.

Grają muzykę w nurcie neo-jazzowym, zabarwioną elementami rocka, bluesa i hip-hopu.
"Wyobrażamy sobie nasze brzmienie, jako wynik kolaboracji Wayne’a Shortera z Led Zeppelin.
Ktoś stwierdził, że słychać u nas sporo Franka Zappy.
Nie chcemy nazywać tego jazz-rockiem ani fusion, bo nie brzmimy, jak zespoły tego gatunku.
Ale - ze względu na fascynację Mizera Scofieldem czy Hendriksem, a także inspirację szeroko pojętym rockiem w przypadku Kuby i Romka - jesteśmy zespołem, który spokojnie może zagrać dla kilkutysięcznej publiczności.

Muzyka jest nieprzewidywalna, nie wiesz, co się za chwilę wydarzy, i cały czas masz dreszcze. To jest najpiękniejsze. - granie na adrenalinie.
Nakręcamy siebie wzajemnie do wyjścia poza własną strefę komfortu. Kiedy grasz z fajnymi muzykami, to oni unoszą cię w górę.

Mieszanka osobowości funkcjonuje dlatego, że łączy nas miłość do muzyki, niezwykła przyjaźń i to, że każdy z nas jest urwisem, zgrywusem-psotnikiem, rozrabiaką.
Dodatkowo Mizer zabawnie prowadzi konferansjerkę, co bardzo ułatwia dotarcie do osób mniej osłuchanych z muzyką improwizowaną.
Mizer rozbraja ich śmiesznymi historiami, dzięki czemu później możemy przemycić trudniejsze utwory. Po koncertach często podchodzą do nas ludzie i mówią: "Jeśli to jest jazz, to od dzisiaj będę słuchał jazzu".

Słowo-klucz to przekaz. ,,Niektórzy grają szybko i głośno, inni wolno, a jeszcze inni grają w sposób matematyczny. Czasami zupełnie zapomina się o emocjonalności.
Oczywiście, to jest bardzo ważne, by muzyka miała walory intelektualne, ale chodzi o zachowanie balansu pomiędzy emocjami i matematyką
" - opowiadają w wywiadzie dla "Jazz Forum".

Darek Rubinowski podejmuje również działalność we własnych, autorskich projektach.
Najnowsze z nich to "Darek Rubinowski Tribute to Miles Davis Quintet" i "John Coltrane Music: Dariusz Rubinowski".
Z tym ostatnim Darek wystąpi 6 stycznia 2020 w Vertigo Jazz Club we Wrocławiu

https://festivaly.eu/…/john-coltrane-music-dariusz-rubinows…
Ulubieni artyści Darka to: John Coltrane, Miles Davis, Wayne Shorter, Michael Brecker, Herbie Hancock, Dexter Gordon, Chris Potter, Bill Evans, Walter Smith III, Kendrick Scott, Maciej Obara i Dominik Wania.

Posłuchajmy:
Skicki-Skiuk - relacja z Międzynarodowych Warsztatów Jazzowych w Lesznie 2016
Darek Rubinowski - tenor sax
Jakub Mizeracki - guitar
Jakub Miarczyński - drums
Roman Chraniuk - bass


Skicki-Skiuk - Live @ JazzBez, Lwów 2016

https://www.youtube.com/watch?v=L7fdBkEAbSE
Skicki-Skiuk - Live @ JazzBez, Termopile 2016

https://www.youtube.com/watch?v=KsIx0hq1CSw
"Mr O." z albumu "Chrarumimia", Live @ Festiwal Interphoto, Opera Białystok 2017


"Fryzjer" from z albumu "Chrarumimia", Live @ Festiwal Interphoto, Opera Białystok 2017


Skicki-Skiuk - Live @ Sopot Festiwal Jazz Niepodległości 2018


Skicki-Skiuk - Live @ Jazz Forum Showcase Powered by Szczecin Jazz 2019


JUBILATOWI ORAZ WSZYSTKIM MUZYKOM SKICKI-SKIUK ŻYCZYMY WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!!