Andrzej Zaucha


Oprac. Ewa Kałużna, Fot. East News / Marek Karewicz / Grzegorz Rogiński / Krzysztof Świderski

Andrzej Zaucha 1973
fot. East News

Andrzej Zaucha 1983
fot. East News

Andrzej Zaucha Opole 1986
fot. Marek Karewicz


Dziś skończyłby 71 lat "najlepszy polski czarny głos", wokalista R'n'B, rockowy, jazzowy i popowy, saksofonista, perkusista, a także aktor. Miał swing we kwi.
Był pierwszym i ostatnim w Polsce, który śpiewał jak Frank Sinatra,
czy Ray Charles.
Niestety, odszedł tragicznie, w wieku zaledwie 42 lat,
ANDRZEJ ZAUCHA
(ur. 12 stycznia 1949, zm. 10 października 1991).

Jego możliwości wokalne i różnorodność repertuaru budziły podziw, tym bardziej, że był muzycznym samoukiem.
Oprócz wielkiego talentu, był także wspaniałym człowiekiem, uwielbianym w środowisku, życzliwym, ciepłym, skromnym, zawsze uśmiechniętym, dowcipnym, pożądanym towarzysko.

W młodości trenował kajakarstwo, wystąpił na mistrzostwach Polski, wygrywając je trzykrotnie. Był nawet typowany na olimpiadę. Świetnie też pływał i jeździł na nartach.
Zwyciężyła jednak miłość do muzyki.
Karierę zaczął w latach 60., od gry na perkusji w amatorskim zespole Czarty. Później został solistą grupy Telstar.

W latach 1969-1971 Andrzej Zaucha był wokalistą jazzrockowego zespołu DŻAMBLE.
Grupa Dżamble powstała w 1966 i od początku związana z Piwnicą pod Baranami. Wykonywali własne wersje standardów, jak "My Funny Valentine", a także jazzujące piosenki.
Pierwszy skład zespołu tworzyli: Jan Kaleta (śpiew), Wiesław Wilczkiewicz (gitara), Jerzy Horwath (klawisze), Tadeusz Gogosz (gitara basowa), Jan Budziaszek (perkusja), Edward Anioł (saksofon tenorowy) i Czesław Styczeń (puzon). Wystąpili na Zaduszkach Jazzowych '66. Przerwali działalność w lutym 1967.
Jesienią 1968 Dżamble reaktywowały się pod patronatem krakowskiego klubu jazzowego Helikon.
Trzon grupy tworzyli Jerzy Horwath (klawisze), Marian Pawlik (gitara basowa) i Benedykt Radecki (perkusja). Na początku 1969 dołączył do nich utalentowany samouk, Andrzej Zaucha. Od tego momentu skład grupy ustabilizował się.

Rok 1969 okazał się przełomowy dla Dżambli. Muzycy wystąpili na kilku ważnych festiwalach muzycznych, m.in.: Jazz nad Odrą '69 (nagroda specjalna oraz nagroda indywidualna dla Zauchy), Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie (I nagroda dla Zauchy), Młodzieżowym Festiwalu Muzycznym w Rybniku i Chorzowie (I nagroda dla zespołu, II i III - dla Zauchy).
Wzięli udział także w koncercie "Popołudnie z młodością" podczas festiwalu w Opolu oraz w Jazz Jamboree '69.

W czerwcu 1969 Dżamble dokonały pierwszych nagrań dla Młodzieżowego Studia Rytm w Warszawie oraz Rozgłośni Polskiego Radia w Krakowie.
Wzięli również udział w programie "Telewizyjny ekran młodych". Kolejne ważne koncerty to występy w Sali Kongresowej, jako support The Marmalade, a także podczas "Casino Jazz at Night" w Sopocie i na Zaduszkach Jazzowych w Krakowie '70. Ponadto zespół koncertował na Węgrzech i w Czechosłowacji.
Muzycy Dżambli umiejętnie łączyli brzmienie jazzu z rockiem i rhythm and bluesem, stając się czołowym przedstawicielem tego nurtu w Polsce. Sięgali także po teksty znanych poetów - Leszka Aleksandra Moczulskiego czy Jerzego Ficowskiego.
Jesienią 1970 zespół opuścił Benedykt Radecki, a jego miejsce zajął Jerzy Bezucha.

W lutym 1971 ukazała się debiutancka płyta grupy - "Wołanie o słońce nad światem". Zyskała ona sobie natychmiast dużą popularność.
Na płytę złożyło się 9 kompozycji, nagranych w latach 1969-1970.Teksty utworów zostały napisane przez znanych krakowskich poetów tamtego okresu, z kolei muzykę skomponowali sami członkowie zespołu, a szatę graficzną - Rafał Olbiński.
Na albumie wystąpili:
Andrzej Zaucha - wokal
Jerzy Horwath - fortepian, organy
Marian Pawlik - gitara basowa, gitara
Jerzy Bezucha, Benedykt Radecki - perkusja
gościnnie:
Michał Urbaniak - saksofon sopranowy, tenorowy, barytonowy, skrzypce elektryczne
Tomasz Stańko - trąbka
Marek Ałaszewski, Marek Pawlak - śpiew
Jerzy Bartz, Józef Gawrych - instrumenty perkusyjne
Janusz Muniak - saksofon sopranowy, salsofon tenorowy, flet
Zbigniew Seifert - saksofon altowy
oraz kwartet wokalny, kwartet smyczkowy i śpiewający harcerze.

Full Album


Płyta była bogata brzmieniowo i instrumentalnie.
Dojrzałe teksty utworów, oryginalność kompozycji i łatwo rozpoznawalny styl Zauchy, stanowiły o wysokiej pozycji dzieła.

Dżamble z Zauchą występowały w telewizji i na estradach w całej Polsce:
Andrzej Zaucha & Dżamble - "Rambling on My Mind", Live TV 1971



Andrzej Zaucha & Dżamble - "Naga rzeka", Audio


Andrzej Zaucha & Dżamble - "Szczęście nosi twoje imię", Audio


Andrzej Zaucha & Dżamble - "Wymyśliłem ciebie", TV Video 1990
Andrzej Zaucha - wokal
Jerzy Horwath - fortepian, instr. klawiszowe
Marian Pawlik - gitara basowa
Grzegorz Schneider - perkusja


Dżamble rozpadały się i odradzały, m.in. pod koniec 1978.
Zausze, Pawlikowi i Radeckiemu towarzyszyli wówczas Wiesław Wilczkiewicz (gitara), Ryszard Styła (gitara), Stefan Sendecki (instrumenty klawiszowe) i Ryszard Kwaśniewski (saksofon, klarnet).
Po jakimś czasie Mariana Pawlika zastąpił jego brat, Andrzej Pawlik.
W tym składzie grupa dawała koncerty i uczestniczyła w nagraniach własnych oraz innych wykonawców, jak Maryla Rodowicz czy zespół Maanam.
Nigdy jednak nie odzyskali dawnej popularności, czego konsekwencją było ostateczne zakończenie działalności zespołu w 1981.

W 1972 Andrzej Zaucha związał się z zespołem ANAWA. Został zaproszony przez Jana Kantego Pawluśkiewicza i zajął miejsce Marka Grechuty, po rozstaniu formacji z Grechutą, Ostaszewskim i Jackowskim.
Andrzej wystąpił na płycie "Anawa" z 1973, z muzyką Pawluśkiewcza. Zespół postanowił nagrać album koncepcyjny, na temat człowieczeństwa.
Pawluśkiewicz dał tu wyraz swoim ówczesnym upodobaniom, mieszając poezję (głównie Leszka Aleksandra Moczulskiego) z awangardą i jazz-rockiem. Na tym albumie Zaucha nie tylko śpiewał, ale także grał na perkusji:

Anawa & Andrzej Zaucha - "Abyś czuł", Audio 1973


Grupa była jednym z uczestników koncertu, towarzyszącego igrzyskom olimpijskim w Monachium, oraz atrakcją najważniejszych imprez kulturalnych środowiska akademickiego.
Uczestniczyli w Studenckiej Wiośnie Estradowej '73 oraz w Inter Copernikaliach. Ich piosenki często gościły na radiowej antenie i w programach telewizyjnych:
Andrzej Zaucha & Anawa - "Nie przerywajcie zabawy", Official Video 1973


Andrzej Zaucha & Anawa - "Tańcząc w powietrzu (Linoskoczek)" , Official Video 1973


Andrzej Zaucha & Anawa - "Abyś czuł", Official Video 1973


Anawa & Andrzej Zaucha - "Kantata", Official Video 1973


W 1980 Andrzej Zaucha rozpoczął karierę solową.
Współpracował z czołówką polskiego jazzu nowoczesnego, a także z zespołami jazzu tradycyjnego Beale Street Band, Playing Family - jako wokalista, oraz Old Metropolitan Band - jako perkusista.
Związany był z zespołami rockowymi - Grupa Doctora Q, Kwadrat i Kasa Chorych:
Kasa Chorych i Andrzej Zaucha - "Blues o rannym wstawaniu", Audio


Po występach na Festiwalu w Opolu w latach 1985-1990, Andrzej Zaucha stał się jedną z największych gwiazd polskiej muzyki rozrywkowej:
"Byłaś serca biciem" - Live in Opole 1988


"Blondynka" - Live in Opole 1988


"Siódmy rok" - Live in Opole 1988


"Bądź moim natchnieniem" - Live in Opole 1988


"Jeśli chodzi o estradę, to Andrzej wszystko potrafił. Był, można powiedzieć, showmanem w hollywoodzkim stylu. Poruszał się z łatwością w każdym gatunku muzycznym, frazował jak jazzman, a skalą głosu mógł wpędzić w kompleksy niejednego śpiewaka operowego" -
wspominał Andrzej Sikorowski.

Marek Karewicz w swojej książce "Big Beat" pisał: "Moim zdaniem, a jest to dość powszechna opinia, Zaucha był jednym z najlepszych polskich wokalistów jazzowych w historii.
Wspaniale śpiewał, świetnie improwizował i do tego miał dobry czarny głos. Autentycznie czuł muzykę. Potrafił zagrać na wszystkim, co mu w ręce wpadło".

Zaucha dokonał licznych nagrań dla Archiwum Polskiego Radia, a także do filmów i seriali, m.in. "Przybysze z Matplanety" i "Gumisie".
Wystąpił w epizodycznych rolach w filmach "Miłość z listy przebojów" (reż. Marek Nowicki), "Misja specjalna" (reż. Janusz Rzeszewski) i "Trzy dni bez wyroku" (reż. Wojciech Wójcik).
Zagrał w bufet-operze "Kur zapiał" (muz. Jan Kanty Pawluśkiewicz, libretto Wiesław Dymny), w śpiewogrze "Pozłacany warkocz" (muz. Katarzyna Gaertner, libr. T. Kijonka) i w musicalu "Pan Twardowski" (muz. Janusz Grzywacz, libretto Krzysztof Jasiński).

"Wszystkie stworzenia duże i małe" z 1983 to pierwszy autorski album Andrzeja Zauchy. Został nagrany z udziałem zespołu Grupa Doctora Q i zaproszonymi gośćmi.
Lista utworów: "Spocznij, Kapturku, zaraz cię zjem, czyli marzenia głodnego wilka", "Świat przyrody ma swe prawa", "Żywej mowy dźwięk", "Miauczy, kwiczy", "Who Is Who, czyli kto jest kto", "Z naturą trzeba się zżyć", "Wszystkie stworzenia duże i małe", "Tak się czuję", "Izba przyjęć Doktora Q", "Za to mi płacą".
Wystąpili:
Grupa Doctora Q
Winicjusz Chróst - gitara
Marek Stefankiewicz - instrumenty klawiszowe
Arkadiusz Żak - gitara basowa
Adam Lewandowski - perkusja
gościnnie:
Wojciech Karolak - Fender piano, Minimoog, clavinet
Henryk Miśkiewicz - saksofon altowy
Józef Skrzek - Polymoog, Minimoog, clavinet
Ewa Bem - śpiew
"Wszystkie stworzenia duże i małe" - Andrzej Zaucha i Ewa Bem, Audio 1983


"Z naturą trzeba się zżyć" Audio 1983


Płyta "Stare, nowe, najnowsze" z 1987 to drugi album Zauchy. Zawierał utwory z lat 1980-1987: "Bezsenność we dwoje", "Myśmy byli sobie pisani", "C'est La Vie - Paryż z pocztówki", "W złotych kroplach deszczu", "Nie uciekaj mi", "Jak na lotni", "Baw się lalkami", "Póki masz nadzieję", "Wilczy bilet":
Full Album



Trzeci album, "Andrzej Zaucha", został nagrany z 21-osobowym Big Bandem Wiesława Pieregorólki w 1987 w Radiu Szczecin, i wydany w 1989 przez Polskie Nagrania Muza. Lista utworów:

"Variations on the 'Eye' Rhyme", "Love Shining Through", "Butterfly of Love II", "Beware of the Music Man", "Tumbleweed", "I Run for My Life", "The Second Time Around", "C'est La Vie - Just a Pipe Dream".
Muzycy:
Andrzej Zaucha - wokal
Wiesław Pieregorólka - syntezatory, kierownictwo muzyczne
Wojciech Karolak - klawisze
Henryk Miśkiewicz, Janusz Muniak, Tomasz Szukalski, Waldemar Kurpiński, Pawef Dalach, Wiesław Wysocki - saksofon
Henryk Majewski, Robert Majewski, Mieczysław Pawelec, Wacław Smoliński, Janusz Kania
- trąbka
Jerzy Wysocki - gitara
Ryszard Sygitowicz - gitara akustyczna
Dariusz Macioch, Waldemar Wachała, Andrzej Życzyński - puzon
Mariusz Bogdanowicz - kontrabas
Adam Buczek, Mirosław Żyta - perkusja
oraz chór w utworze "C'est La Vie - Just a Pipe Dream" "Variations on the 'Eye' Rhyme", Live TV 1987


"Love Shining Through" Live TV 1987


"C'est La Vie - Just a Pipe Dream", Audio 1989


Również w 1989 Studio Malachitowa wydało kasetę, która dopiero w 1992 ukazała się w formie albumu - "Byłaś serca biciem".
Skład na płycie tworzyli:
Andrzej Zaucha - wokal
Jerzy Jarosław Dobrzyński - keyboard, saksofon
Zbigniew Matecki - gitara
Anna B., B. Skinder, J.J. Dobrzyński, Jola Jaszkowska, Zbigniew Książek - chórki
"Myśmy byli sobie pisani", Live Opole 1986


"Piosenka na przebudzenie", Live TV 1989


"Ostatnia płyta</em>" z 1992 była faktycznie ostatnią w karierze Andrzeja Zauchy.
Została wydana przez Selles Records w 1992, już po śmierci artysty. Oprócz znanych utworów, jak "Myśmy byli sobie pisani", "Siódmy rok" i "Byłaś serca biciem", album zawierał także mało znane, jak "Piosenka z klawesynem", "O cudzie w tancbudzie" czy "Rocznicowa piosenka dla Elżbiety i smoka".

Inne wydawnictwa płytowe z udziałem Andrzeja Zuchy, to m.in.:
"Kolędy W Teatrze STU - Halina Frąckowiak, Alicja Majewska, Andrzej Zaucha, Włodzimierz Korcz" z 1991 oraz "Dżamble i Andrzej Zaucha" z 1993, a także wiele składanek i wznowień, w tym "Andrzej Zaucha" 1991, "Drzazgi" 1992, "Czarny Alibaba" 1999, "C'est La Vie" 2004, "Byłaś serca biciem" 2004, "Andrzej Zaucha" 2012, "2 CD z 4-ch kultowych winyli" 2012, "Nieobecność & C’est La Vie" ‎2013, "The Very Best Of" 2015, "C'est La Vie" 2016 oraz "Byłaś serca biciem" 2019. 5-płytowy box "C'est La Vie" z 2004 to unikalny zestaw, wydany przez Universal Music Polska.
Zawiera wszystkie największe przeboje Andrzeja Zauchy, zarówno z okresu współpracy z zespołem Dżamble, jak i kariery solowej.
To wydawnictwo jest prawdziwą perłą dla zwolenników polskiej muzyki rozrywkowej i jazzowej.

Piosenki Andrzeja Zauchy:
"Bezsenność we dwoje" Official Video 1980


"C'est la vie - Paryż z pocztówki" Official Video 1985


Łucja Prus i Andrzej Zaucha - "Umówmy się na stare lata", Live in Opole 1985


"Dzień dobry, Mr Blues", Live in Opole 1985


Hanna Banaszak & Andrzej Zaucha - "Chwile", Live 1986


"Daj" - Live in Opole 1986


"New York, New York" Live 1986


"Baw się lalkami" Live in Opole 1986


"Bądź moim natchnieniem" Official Video 1987


Sounds Jarosława Śmietany - "How High the Moon", Live TV 1987
Jarosław Śmietana - gitara elektryczna
Antoni Dębski - gitara basowa
Piotr Baron - saksofon tenorowy, saksofon sopranowy, syntetyzator
Jacek Pelc - perkusja
Andrzej Zaucha - wokal, instrumenty perkusyjne


"Misty" Live TV 1987


"Czarny Alibaba" - Live in Opole 1987


Andrzej Zaucha & Alibabki - "Wakacje z blondynką", Live 1988


"Byłaś serca biciem" Live 1989


"Siódmy rok" - Live in Opole 1989


"Anioł mówił do chłopaków", Official TV 1989


Andrzej Zaucha & Ryszard Rynkowski - "Ach, te baby" Opole 1990


"Już taki jestem zimny drań" Live in Opole 1990


"Georgia on My Mind" - Live in Teatr STU 1991


"Every Day I Have the Blues" - Andrzej Zaucha & Jarosław Śmietana All Stars, Live 1991


Andrzej Zaucha i Alicja Majewska - "Sunrise, Sunset", Live 1991


"Mus, męski blues" - Live in Opole 1991

Andrzej Zaucha Opole 1988
fot. Grzegorz Rogiński

Andrzej Zaucha Opole 1989
fot. Krzysztof Widerski


Andrzej Zaucha zginął tragicznie 10 października 1991. Został śmiertelnie postrzelony przez zazdrosnego męża aktorki Zuzanny Leśniak, francuskiego reżysera, Yvesa Goulaisa.
Miał zaledwie 42 lata.

R.I.P. [*]

"Andrzej Zaucha i jego żona Ela, byli nierozłączni. Poznali się w młodzieżowej dyskotece Szopa w Krakowie. Ona miała 16 lat, on 17. Od tego momentu wiedzieli, że będą już zawsze razem.
Oboje byli samotni, oboje mieli podobne dzieciństwo. I to ich wiązało.

"Ich uczucia były gorące, pełne emocji. Pasowali do siebie jak dwie połówki jabłka"
- wspominał przyjaciel Andrzeja Zauchy, gitarzysta jazzowy, Jarosław Śmietana.

W latach 80. w Krakowie wiedli prawdziwie artystyczne życie. Andrzej Zaucha występował w teatrze, grywał Pod Jaszczurami.
"Całe noce spędzali na prywatkach, koncertach, występach. Mimo, że to on był gwiazdą, Ela decydowała o wszystkim.
Mówiła z kim i jak ma grać. Muzycy z zespołu Andrzeja byli oburzeni, ale tak było. On z każdą sprawą przychodził do żony
"
- mówią przyjaciele.

Sielanka skończyła się, gdy pojawiły się poważne kłopoty ze zdrowiem Eli. Pod koniec sierpnia 1989 doznała ona groźnego udaru, zlokalizowanego przy pniu mózgu. 31 sierpnia Ela zmarła.

"Andrzej był załamany śmiercią żony. Nie chciał żyć. Wszystko, co potem nastąpiło, zmierzało do tego, by dołączył do Eli.
Potrzebował wsparcia. Ale nie tylko takiego koleżeńskiego, kieliszkowo-alkoholowego
"
- podkreśla Andrzej Sikorowski.

I to wsparcie znalazło się. Andrzej poznał dużo od siebie młodszą aktorkę, Zuzannę Leśniak (ona 27, on 42).

"Zuzanna była zafascynowana Andrzejem. Grali w tym samym spektaklu, potem zaczęli się niewinnie spotykać"
- opowiadał Jarek Śmietana.
Było jednak jedno "ale" - Zuzanna Leśniak miała męża, francuskiego reżysera, Ivesa Goulaisa, który od kilku lat podejmował w Krakowie próby tworzenia spektakli teatralnych.
Reżyser wyjeżdżał kilka razy w roku na wiele tygodni, do Francji lub Anglii.
Kiedy Yves, po kolejnym powrocie do Polski, dowiedział się o romansie żony, poprzysiągł zemstę. Był o Zuzannę chorobliwie zazdrosny.

"Andrzej wyczuwał zagrożenie z jego strony"
- podkreślają przyjaciele. Na pewno jednak nie podejrzewał, że zazdrość Ivesa doprowadzi do takiej tragedii.

10 października 1991 Andrzej Zaucha, owacyjnie żegnany przez publiczność po udanym spektaklu "Pan Twardowski", wyszedł z teatru STU w Krakowie.
Towarzyszyła mu Zuzanna, która tego wieczoru debiutowała w przedstawieniu. Na zewnątrz czekał na nich Ives.
Padło dziewięć strzałów. Najpierw została postrzelona Zuzanna, która próbowała osłonić Andrzeja własnym ciałem.
Później kilkukrotnie został trafiony Zaucha.

W wyniku odniesionych obrażeń, piosenkarz zmarł na miejscu. Zuzanna zmarła w szpitalu.
Ives zastrzelił ich z broni, którą nielegalnie nabył kilka dni przed morderstwem. Potem wsiadł do swojego samochodu i pojechał na komisariat policji, gdzie spokojnie opowiedział o wszystkim i oddał się w ręce policji.

Zazdrosny mąż 11 grudnia 1992 otrzymał za swój czyn wyrok 15 lat więzienia.
Kolejno odbywał karę w więzieniach w Krakowie, Nowej Hucie, Trzebini i Warszawie.
W trakcie pobytu za kratami skończył filologię polską, kręcił filmy krótkometrażowe, w których grali więźniowie i strażnicy.

W więzieniu w Nowej Hucie-Ruszczy założył Studio Filmowe "Zza Krat", pod którego szyldem powstały m.in. filmy "Wyjście" i "Więzienne sny samochodziarza Harry'ego".

Nie odsiedział całego wyroku, został zwolniony kilkanaście miesięcy przed końcem kary. 1 grudnia 2005 Goulais opuścił areszt śledczy w warszawskiej Białołęce, na mocy warunkowego zwolnienia.
Zmienił nazwisko, pracuje w branży filmowej jako scenarzysta, mieszka w Warszawie.

Kilka wspomnień przyjaciół Andrzeja Zauchy na portalu meakultura.pl:

Piotr Baron:
"Zaucha był pierwszym - i póki co ostatnim - człowiekiem w Polsce, który śpiewał po męsku. Śpiewał jak Frank Sinatra, Ray Charles. Nie piszczał, unikał melizmatów, scat stosował tylko wtedy, gdy była taka potrzeba, a słyszał jak pies o północy.
To, jak ten facet słyszał wszystko, co się dzieje w muzyce, to życzę takiego słuchu wszystkim najgroźniejszym muzykom. A oprócz tego, miał świetne poczucie rytmu, był urodzonym swing manem.
Podziałkę swingową stosował w sposób naturalny. Nie musiał się tego uczyć. On po prostu wiedział, co zrobić, żeby wszystko na scenie się bujało. Każde granie z Zauchą to było święto
".

Jarosław Śmietana:
"A co najdziwniejsze, Andrzej miał doskonałą angielską wymowę. Śpiewał tak, jakby był urodzony w Stanach. Tymczasem angielskiego długo, długo nie znał ni w ząb.
Dopiero później, w latach 80., opanował podstawy tego języka, ale tylko na poziomie, który zapewniał mu niezbędną komunikację. [...]
Okropną jego wadą było to, że równie dobrze czuł się w utworze "Pij mleko", jak i "Body and Soul”.
[...] Gdyby Andrzej żył, na pewno końcu rozwinąłby skrzydła jako jazzman, a ja, zamiast wydawać fortunę na ściąganie gwiazd z zagranicy, miałbym jedną swoją na miejscu
".

Jan Kanty Pawluśkiewicz:
"Po trzech próbach do opery "Kur zapiał" okazało się, że Zaucha jest najlepszym muzycznie wokalistą operowym. Wydawało się, że nie będzie integracji towarzyskiej czy muzycznej, ale całe towarzystwo operowe zaczęło garnąć się do swojego najlepszego solisty, czyli Zauchy. Zaucha w środku, a dookoła wianuszek solistów z opery. Poza tym okazało się, że jest bardzo dobrym aktorem. On o tym nie wiedział i myśmy też nie wiedzieli. To było niesamowite odkrycie. Potem powtórzyliśmy tę operę w wersji kameralnej, i on już się czuł w niej jak ryba w wodzie. Szalał z pomysłami. Krzysiek Jasiński mówił, że w zasadzie jest bezradny przy takiej inwencji aktorskiej, przy tylu propozycjach, które były śmieszne, idealnie wkomponowane w akcję i tekst".

Andrzej Sikorowski:
"Andrzej to był człowiek, który nikomu nie odmawiał. Przyjmował wszystkie propozycje, zarabiał pieniądze. Jego błędem było to, iż nie postarał się, by nagrać w swoim życiu jedną, dobrą, rzetelną, stylistycznie osadzoną płytę. Tu zaśpiewał jakieś przedwojenne szmoncesy, tu trochę jazzu, "Alibabę", natomiast nie zadbał nigdy o to, by usiadła grupa ludzi i napisała specjalnie dla niego utwory. Wszyscy, za pozwoleniem - nie wymienię nazwisk, próbowali na nim lansować "swoje" rzeczy. A tak naprawdę, nikt nic nie robił specjalnie dla niego".

W 1993 nakręcono film "Pan na księżycu", poświęcony życiu i karierze Andrzeja.
Od 2009 odbywa się coroczny festiwal "Serca bicie", dedykowany pamięci muzyka.
Filmy dokumentalne:
"Andrzej Zaucha - Portret artysty"


"Miłość i śmierć Andrzeja Zauchy"


Rozmowa z Andrzejem Zauchą przed benefisem z okazji 20-lecia jego działalności artystycznej 1989


Fot. East News / Marek Karewicz / Grzegorz Rogiński / Krzysztof Świderski

MUZEUM JAZZU