Billie Holiday


Oprac. Ewa Kałużna, fot. William P. Gottlieb

Billie Holiday
Fot. William P. Gottlieb, Downbeat Jazz Club, New York 1947


7 kwietnia 2020 przypada 105. rocznica urodzin amerykańskiej wokalistki jazzowej, jednej z największych, ale też najtragiczniejszych postaci w historii jazzu.

Na trwałe zmieniła światową wokalistykę, i do dziś pozostaje inspiracją dla całej rzeszy wykonawców. Odeszła w wieku zaledwie 44 lat,

BILLIE HOLIDAY, nazywana Lady Day

(właśc. Eleanora Fagan; ur. 7 kwietnia 1915, zm. 17 lipca 1959).
Pseudonim sceniczny Lady Day nadał jej przyjaciel i muzyczny partner, saksofonista Lester Young.Jej styl wokalny, mocno inspirowany wielkimi instrumentalistami jazzowymi, zapoczątkował nowy sposób manipulowania frazowaniem i tempem.
Znana była z wokalnej oryginalności i wspaniałych umiejętności improwizacyjnych, które posiadła, mimo braku formalnej edukacji muzycznej.

Utwory, do których napisała teksty, na przestrzeni lat stały się jazzowymi klasykami:


"God Bless the Child"



"Don’t Explain"



"Lady Sings the Blues"



Jej matka, Sarah Julia "Sadie" Fagan (właśc. Sadie Harris), miała 13 lat, gdy urodziła Eleanorę, a ojciec, Clarence Halliday - 15 lat. Matka porzuciła dziewczynkę, gdy miała ona 4 lata. Opiekę nad nią przejęła starsza siostra matki, Eva Miller.
Z kolei ojciec, Clarence Halliday, porzucił rodzinę niedługo po narodzinach Eleanory, by kontynuować karierę jako jazzowy muzyk, grający na banjo i gitarze. Występował pod nazwiskiem Clarence Holiday, co później przyczyniło się do przyjęcia przez Eleanorę tak właśnie brzmiącego nazwiska scenicznego. Swoje profesjonalne imię zaczerpnęła od Billie Dove, aktorki, którą podziwiała.

Eleanora wychowywała się w murzyńskim getcie. Gdy miała 11 lat została zgwałcona przez sąsiada, za co została ukarana, mimo, że to ona była ofiarą. W wyniku tego zdarzenia, w 1926 trafiła do domu poprawczego, z którego później uciekła.

Billy musiała bardzo szybko dorosnąć, by zarobić na swoje utrzymanie. W wieku 14 lat pracowała jako służąca w domu publicznym, i sama została prostytutką. W tamtym, tragicznym okresie swojego życia, zetknęła się po raz pierwszy z alkoholem i narkotykami, które towarzyszyły jej już do końca. Również w tym czasie, po raz pierwszy usłyszała nagrania Louisa Armstronga i Bessie Smith.

Po przeprowadzce do Nowego Jorku, dostała pracę jako wokalistka w jednym z klubów Harlemu. Spowodowało to, że zaczęła poświęcać muzyce coraz więcej uwagi. Młoda piosenkarka połączyła siły z sąsiadem, saksofonistą tenorowym Kennethem Hollanem. Występowali razem od 1929 do 1931, w klubach Grey Dawn, Pod's and Jerry's oraz Brooklyn Elks' Club.

W 1931 Benny Goodman usłyszał Holiday po raz pierwszy w klubie Bright Spot.
W miarę, jak rosła jej popularność, Billy zaczęła występować także w Mexico's and the Alhambra Bar and Grill, gdzie spotkała Charlesa Lintona - wokalistę, który później pracował z Chickiem Webbem.

W tym też czasie, Billy połączyła na jakiś czas siły ze swoim ojcem, Clarence'em Holidayem, który grał w orkiestrze Fletchera Hendersona.

Pod koniec 1932, 17-letnia Billy Holiday zastąpiła piosenkarkę Monette Moore w klubie Covan's przy West 132nd Street. Producent muzyczny, John Hammond, który uwielbiał śpiew Moore i przychodził do klubu Covan's, by jej posłuchać, w 1933 usłyszał tam po raz pierwszy Billie Holiday.

To właśnie Hammond, który pomógł później w karierze takim ikonom rocka, jak Bob Dylan czy Bruce Springsteen, zorganizował w listopadzie 1933 dla Billy sesję nagraniową. Piosenkarka weszła do studia wraz z 9-osobową orkiestrą Benny'ego Goodmana. Efektem trzech sesji nagraniowych były dwie piosenki, a ta druga stała się pierwszym hitem Billy:

"Your Mother's Son-In-Law"



i "Riffin' the Scotch"



Hammond powiedział później o Billy Holiday: "Jej śpiew zmienił moją muzykę i moje życie muzyczne, ponieważ była pierwszą piosenkarką, która rzeczywiście śpiewała jak improwizujący geniusz jazzowy”. Hammond porównał Holiday do Louisa Armstronga i powiedział, że "będąc w tak młodym wieku, ma ona świetne wyczucie treści lirycznych".

W 1935 Holiday, dzięki Hammondowi, podpisała kontrakt z wytwórnią Brunswick, by nagrywać melodie w stylu swingowym, z pianistą Teddym Wilsonem, w związku z rosnącą popularnością szaf grających. Pozwolono im improwizować. Improwizacja melodii Holiday, pasująca do jej emocji, była rewolucyjna jak na owe czasy. Ich pierwsza współpraca obejmowała utwory

"What a Little Moonlight Can Do"



i "Miss Brown to You"



Hammond powiedział, że nagrania duetu Wilson / Holiday w latach 1935-1938 były "wielkim atutem wytwórni Brunswick, która była wtedy spłukana, i nie byłaby w stanie nagrać żadnych jazzowych melodii". Teddy Wilson, Billy Holiday, Lester Young i inni muzycy przyszli do studia bez podpisania kontraktu, zmniejszając w ten sposób koszty. Brunswick uiszczał jedynie tzw. opłatę urlopową, zamiast opłat licencyjnych, co pozwoliło firmie zaoszczędzić pieniądze. Utwór "I Cried for You" z 1936 sprzedał się w 15 tys. egzemplarzy, co Hammond nazwał "wielkim hitem wytwórni Brunswick":

"I Cried for You"



Wilson i Holiday nagrali dla Brunswick wiele utworów, przekształcając popowe przeboje w jazzowe klasyki:

"Twenty-Four Hours a Day"



"Easy Living"



czy "Yankee Doodle Went to Town"



Pod koniec 1937, Billy została na krótko wokalistką big bandu Counta Basie'ego. Warunki dla zespołu podczas koncertów w terenie były bardzo trudne. Wykonywali wiele jednorazowych koncertów w różnych klubach, przenosząc się ciągle z miasta do miasta. Holiday miała duży wpływ na dobór repertuaru i aranżacje. Count Basie powiedział: "Kiedy Billy ćwiczyła z zespołem, to było po prostu kwestią zagrania melodii, dokładnie tak, jak ona chciała, ponieważ doskonale wiedziała, jak ma zabrzmieć i co może zrobić”.

Zdecydowała się na publiczne przedstawianie siebie jako kobiety, unieszczęśliwionej przez miłość:

Billie Holiday & Count Basie Orchestra - "They Can't Take That Away From Me" 1937



Jej popularne utwory z tego okresu to "I Must Have That Man"



"Travelin' All Alone"



"I Can't Get Started"



czy "Summertime", wielki hit Holiday z 1936



Holiday znalazła się w tym czasie w bezpośredniej konkurencji z Ellą Fitzgerald. Obie później zostały wielkimi przyjaciółkami. Fitzgerald była wokalistką zespołu Chicka Webba, który konkurował z zespołem Counta Basie'ego. 16 stycznia 1938, tego samego dnia, w którym Benny Goodman wykonał swój legendarny koncert jazzowy w Carnegie Hall, zespoły Basie'ego i Webba miały swoją "bitwę" w Savoy Ballroom. Webb ze swoją wokalistką Fitzgerald zostali ogłoszeni zwycięzcami przez magazyn "Metronome", ale magazyn "DownBeat" uznał za zwycięzców Billy Holiday i big band Counta Basie'ego.

W 1938, miesiąc po zwolnieniu z zespołu Basie'ego z powodu drobnych nieporozumień repertuarowych, Holiday dołączyła do grupy Artie'ego Shawa. Billy Holiday była jedną z pierwszych czarnoskórych kobiet, które pracowały z białą orkiestrą, co było absolutnie niezwykłą sytuacją w tamtym czasie. Był to również pierwszy raz, kiedy czarna wokalistka zatrudniła się w pełnym wymiarze godzin na tournee po Stanach Zjednoczonych z białym liderem zespołu. Musiała jednak szybko opuścić zespół Shawa, ze względu na rasistowskie ataki, kierowane pod jej adresem, mimo, że Shaw stawał w jej obronie podczas wspólnych występów na Południu Stanów:

Billie Holiday & Artie Shaw Orchestra - “Any Old Time”, Audio 1938



W międzyczasie, Billy śpiewała także u boku takich artystów, jak Ben Webster, Johnny Hodges, Bunny Berigan czy Roy Eldridge.
Częstym akompaniatorem i wielkim przyjacielem Billy był jazzowy saksofonista tenorowy, Lester Young. To Lester wymyślił dla niej pseudonim Lady Day, a ona nazywała go Pres lub Prez, co przylgnęło do muzyka na stałe:

"The Best of Billie Holiday & Lester Young Vol. 1" Full Album



W tym okresie spopularyzowała jeden ze swoich najwybitniejszych i najbardziej rozpoznawalnych utworów - pieśń "Strange Fruit", protest przeciwko dyskryminacji rasowej, mówiący o linczu, dokonanym na czarnoskórym chłopcu. Pieśń protestu przeciwko dyskryminacji rasowej brzmiała szczególnie posępnie w wykonaniu Billie Holiday. Dramatyczna interpretacja tekstu, dokonana przez divę jazzu, została uhonorowana po latach, w 1978, Grammy Hall of Fame. Utwór ten znajduje się również w Narodowym Rejestrze Nagrań Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych:

"Strange Fruit"



W 1943 Holiday została wybrana w ankiecie magazynu "Esquire" najlepszą wokalistką jazzową, pokonując Mildred Bailey i Ellę Fitzgerald.

Jej pierwszy autorski album, "Billie Holiday Sings", został wydany w 1952 przez wytwórnię Clef Records, a wyprodukowany był przez samego Normana Granza. W 1956 album został ponownie wydany przez Clef Records, jako "Solitude", z czterema dodatkowymi utworami, nagranymi podczas drugiej sesji w kwietniu 1952, z tymi samymi muzykami:
Billie Holiday - vocals
Oscar Peterson - piano
Barney Kessel - guitar
Charlie Shavers - trumpet
Flip Phillips - tenor sax
Ray Brown - bass
Alvin Stoller - drums
"You Go to My Head" from "Billie Holiday Sings" 1952



"These Foolish Things" from "Billie Holiday Sings" 1952



Drugi album, "An Evening with Billie Holiday", został nagrany w trzech sesjach w latach 1952-1954, w zmieniającym się składzie, a wydano go w 1956:
Billie Holiday - vocals
Oscar Peterson - piano, organ
Barney Kessel, Freddie Green, Herb Ellis - guitar
Charlie Shavers, Joe Newman - trumpet
Flip Phillips, Paul Quinichette - tenor sax
Ray Brown - bass
Alvin Stoller, Gus Johnson, Ed Shaughnessy - drums
"Tenderly" from "An Evening with Billie Holiday" 1952



"Stormy Weather" from "An Evening with Billie Holiday" 1952



W kolejnych latach, Billy wydała jeszcze 10 albumów. Nagrała w sumie ponad 350 utworów, w tym ok. 70 z Teddym Wilsonem i Lesterem Youngiem. Nagrywała dla sześciu wytwórni:
1933-1942 Columbia Records (w tym czasie dla jej spółek zależnych - Brunswick Records, Vocalion Records i OKeh Records)
1939 i 1944 Commodore Records
1944-1950 Decca Records
1951 Aladdin Records
1952-1957 Verve Records (wcześniej Clef Records)
1957-1958 Columbia Records
1959 MGM Records.
Od jej śmierci wydano wiele kompilacji, w tym kompleksowe boksy i nagrania koncertowe.
Dyskografia https://en.wikipedia.org/wiki/Billie_Holiday_discography

Ostatnie sesje nagraniowe Billie Holiday przeszły do historii muzyki.
Wyniszczona fizycznie i psychicznie do granic możliwości, artystka nagrała w 1958 jedno ze swoich najbardziej wartościowych dzieł - "Lady in Satin". Tytuł nawiązywał do uwielbianych przez artystkę satynowych sukien i kwiatów we włosach, które stały się jej znakiem rozpoznawczym. Był to przedostatni album wydany za życia Billy.

Nagranie, jako jedyny album wokalistki, zostało uhonorowane Grammy Hall of Fame w 2000.

Przez większość lat 50. Billie Holiday nagrywała dla Clef Records producenta Normana Granza. Później wytwórnia ta została wchłonięta przez Verve Records. Praca Holiday dla Normana Granza składała się z nagrań z małym combo jazzowym, utworzonym z muzyków, z którymi nagrywała wcześniej, w latach 30., jeszcze podczas pierwszych występów z Teddym Wilsonem. Do 1957 Holiday nagrała dla Granza dwanaście albumów, ale nie była zadowolona z tej współpracy. Dlatego postanowiła nie przedłużać umowy.

W październiku 1957 skontaktowała się z producentem z Columbii Records, Irvingiem Townsendem, i wyraziła zainteresowanie nagrywaniem z bandleaderem, Rayem Ellisem, po wysłuchaniu jego albumu "Ellis in Wonderland". Po podpisaniu kontraktu, Columbia zapewniła nieograniczony budżet na album Holiday.

Materiał do "Lady in Satin" pochodził z różnych źródeł, m.in. z Great American Songbook. Poza tym, w przeciwieństwie do większości nagrań dla Granza i wczesnych nagrań dla Columbii w latach 30.i 40. z jazzowym combo, Holiday powróciła w aranżacji orkiestrowych, jak to miało miejsce podczas jej lat w Decca Records. Chciała, by album był w tym samym współczesnym stylu, co nagrania Franka Sinatry lub Elli Fitzgerald w ich serii Songbooks.

Ray Ellis opracował aranżacje piosenek tak, by pasowały do głosu Holiday. W połowie lat 50., głos Billy zmienił się drastycznie, z powodu wieloletniego nadużywania alkoholu i narkotyków - przybrał inną teksturę, towarzyszył mu delikatny, chrapliwy dźwięk. Pomimo problemów z głosem, Billy nigdy jednak nie utraciła swojej wysokiej rangi, i wciąż była w stanie używać słynnego stylu frazowania, co uczyniło ją popularną wokalistką jazzową.

Ellis wykorzystał do nagrań 40-osobową orkiestrę, z rogami, smyczkami, trąbkami i puzonami, a nawet chórem. Okazało się, że była to najdroższa produkcja muzyczna Holiday. Solistami na albumie byli trębacz Mel Davis, puzonista Urbie Green i pionier puzonu bebopowego, J.J. Johnson. Wystąpili m.in.:
Billie Holiday - lead vocals
Ray Ellis - conductor
Mal Waldron - piano
Mel Davis - trumpet
J.J. Johnson, Urbie Green - trombone
Barry Galbraith - guitar
Milt Hinton - bass
Osie Johnson - drums
Elise Bretton, Miriam Workman - backing vocals
"Lady In Satin" - Full Album 1958



Po sukcesie "Lady in Satin", Billie chciała nagrać kolejny album z tym samym aranżerem, Rayem Ellisem. Jednak Ellis przeniósł się do MGM, więc Billie także zmieniła wytwórnię.

Wróciła do studia w marcu 1959, by nagrać album "Last Recording", pierwotnie nazwany po prostu "Billie Holiday". Było to faktycznie jej ostatnie nagranie. W przeciwieństwie do albumu "Lady in Satin", Billie tym razem dostała lżejszą orkiestrę smyczkową, bez chóru, ale z instrumentami dętymi, co zapewniło bardziej jazzowy feeling.

Holiday powiedziała Ellisowi, że chce "zabrzmieć jak Sinatra". W 1959 używanie twardych narkotyków i alkoholu odbiło się jednak bardzo na głosie Holiday. Jej głos pogorszył się znacznie od czasu albumu "Lady in Satin". Ray Ellis powiedział, że technicy "przypadkowo" zwiększyli prędkość nagrań o 1/4, sprawiając, że głos Holiday brzmiał w niektórych utworach wysoko.

Billy była już bardzo słaba, tak, że pielęgniarka musiała pomagać jej utrzymać się na wysokim stołku podczas śpiewania. Bezpośredni świadkowie twierdzili, że Billy wyglądała jak "duch tego, czym była kiedyś".

Album został ukończony 11 marca 1959. Cztery dni później zmarł długoletni przyjaciel i partner muzyczny Billie, Lester Young.
Billie Holiday - vocal
Ray Ellis - arranger & conductor
Harry Edison, Joe Wilder - trumpet
Billy Byers - trombone
Al Cohn - tenor sax
Danny Bank - baritone sax
Hank Jones - piano
Barry Galbraith - guitar
Milt Hinton - bass
Osie Johnson - drums
"Last Recording" Full Album 1959



W życiu osobistym, Billy nie układało się najlepiej. Piosenkarka zatracała się coraz bardziej w nałogach. W latach 40. była uzależniona już nie tylko od alkoholu, tytoniu i marihuany, ale również od twardych narkotyków, które pojawiły się w tamtym czasie na rynku. Uzależnienia stały się przyczyną narastających kłopotów zdrowotnych. Była również kilkukrotnie aresztowana za posiadanie narkotyków, a wyrok za ich zażywanie za każdym razem łączył się z odebraniem pozwolenia na występy.

Billy Holiday miała upokarzającą śmierć.
Na początku 1959 zdiagnozowano u niej marskość wątroby. Mimo, że zaprzestała na jakiś czas picia, niedługo potem powróciła do nałogu. Do maja tego samego roku straciła na wadze 20 funtów (9 kg). Jej menadżer, Joe Glaser, a także krytyk jazzowy Leonard Feather, fotoreporter Allan Morrison i przyjaciele wokalistki na próżno przekonywali ją, by poszła do szpitala.

31 maja 1959 Billy została zabrana do Metropolitan Hospital w Nowym Jorku, z powodu dolegliwości sercowych i problemów z wątrobą. Jednak tam czekała już na nią policja. Biuro federalne The Federal Bureau of Narcotics, walczące z narkotykami pod dowództwem Harry'ego J. Anslingera, prześladowało Billy od ponad dwudziestu lat. Tym razem została ona aresztowana podczas pobytu w szpitalu. Objęto ją nadzorem policyjnym, mimo, iż była umierająca. Powolne umieranie Billy w areszcie trwało półtora miesiąca. 15 lipca otrzymała ostatnie namaszczenie z rąk księdza kościoła rzymskokatolickiego.

Billy Holiday zmarła 17 lipca 1959, z powodu obrzęku płuc i niewydolności serca, spowodowanych marskością wątroby. Miała zaledwie 44 lata. Została pochowana na cmentarzu St. Raymond's w Bronksie.
R.I.P. [*]

Gilbert Millstein z "New York Times", który był konferansjerem na koncertach Billy Holiday w Carnegie Hall w 1956, napisał:
"Billie Holiday zmarła w Metropolitan Hospital w Nowym Jorku, w piątek 17 lipca 1959, w łóżku, w którym została aresztowana za nielegalne posiadanie narkotyków, w pokoju, z którego usunięto strażnika na kilka chwil przed jej śmiercią. Jej śmierć była niepotrzebna i żałosna, podobnie jak żałosne było jej życie. Billy Holiday była uderzająco piękna, ale w chwili śmierci była fizycznie zdegradowana do małej, groteskowej karykatury samej siebie. Zżarły ją narkotyki - jedne z wielu żrących ją robaków. Istnieje prawdopodobieństwo, że wśród ostatnich myśli tej sentymentalnej, bluźnierczej, cynicznej, wielkodusznej i bardzo utalentowanej kobiety w wieku 44 lat, było przekonanie, że następnego dnia rano stanie przed sądem i zostanie oskarżona. Choć w końcu mogłoby się wcale tak nie skończyć, to ostatecznie jednak sama usunęła siebie spod wpływu jurysdykcji".

Billy Holiday była osobą biseksualną, do czego przyznawała się oficjalnie.
Pozostawiła po sobie autobiografię "Lady Sings the Blues", napisaną wspólnie z Williamem Duftym i opublikowaną w 1956. Na podstawie książki, został nakręcony film o tym samym tytule, z inną wielką gwiazdą w roli głównej - Dianą Ross. Aktorka została wyróżniona za swoją kreację nominacją do Oscara.

Posłuchajmy:
"Summertime", Audio 1936



Billie Holiday & Count Basie Orchestra - "God Bless the Child" / "Now, Baby, Or Never", Live 1937



Billie Holiday & Louis Armstrong - "The Blues Are Brewin' ", Official Video



Billie Holiday & Louis Armstrong - "New Orleans", Live



Billie Holiday with Coleman Hawkins, Lester Young, Ben Webster, Gerry Mulligan, Vic Dickenson, Roy Eldridge - "Fine and Mellow", Live 1939



Billie Holiday - Live @ Stars of Jazz 1956



"I Love My Man", Live 1956



"Lady Sings the Blues", Live 1956



"What a Little Moonlight Can Do" - Live 1958



"Don't Explain" - Live 1958



Billie Holiday - Live at Art Ford's Jazz Show 1958



"Strange Fruit" - Live 1959