Duke Ellington


Oprac.Ewa Kałużna, fot. @ KFG Radio Studio (Wikipedia), Hans Bernhard

Duke Ellington, Fitzsimons Army Medical Center 1954
Fot. @ KFG Radio Studio (Wikipedia)

121 lat temu urodził się jeden z największych kompozytorów w historii jazzu. Amerykański pianista, bandleader, kompozytor i aranżer jazzowy, dyrygent jazzowej orkiestry, którą prowadził przez 50 lat. Nazwano go Księciem (Duke), ale on w pełni zasługuje na miano Króla Kompozycji Jazzowej,

DUKE ELLINGTON
(wlaśc. Edward Kennedy "Duke" Ellington; ur. 29 kwietnia 1899, zm. 24 maja 1974).

Napisał co najmniej 2 tysiące kompozycji. Jest to największy dorobek nagrań autorskich w historii jazzu. Wiele z jego utworów stało się standardami.
Historia orkiestry Duke’a Ellingtona to, na dobrą sprawę, historia muzyki jazzowej. Style i techniki interpretacyjno-brzmieniowe, jakie wprowadzał Ellington, do dziś stanowią wybitne osiągnięcia muzyki orkiestralnej. To właśnie Duke Ellington po raz pierwszy w 1927 potraktował głos Annie Hall jak instrument. Kompozycją “Caravan" utorował drogę temu, co wiele lat później określać zaczęto jako afro-cuban jazz. Już w latach 20. stosował flatted fifht - charakterystyczny interwał bopu. Wprowadził także do big bandu saksofon barytonowy i kontrabas.
Dzięki swojej elokwencji i charyzmie, Ellington jest uważany za tego, który podniósł jazz do rangi prawdziwej sztuki, na równi z innymi, bardziej tradycyjnymi, gatunkami muzycznymi.

Duke Ellington na koncercie w Monachium w 1973
Fot. Hans Bernhard

"Orkiestra Duke’a Ellingtona to skomplikowany splot różnorodnych, trudnych do rozszyfrowania psychicznych i muzycznych powikłań. Z pewnością grała ona muzykę Duke’a Ellingtona, ale była to zarazem muzyka każdego z członków orkiestry. Wiele utworów Ellingtona to prawdziwe dzieła kolektywu, któremu przewodził jednak Duke Ellington. Największym darem Duke’a Ellingtona była z pewnością owa dynamiczna wola, z jaką narzucał on swoje pomysły muzykom, wywołując w nich równocześnie wrażenie, jakby w gruncie rzeczy pomagał im tylko wyzwolić i rozwinąć ukryte w nich siły. Ten, trudny do wyrażenia stosunek między Ellingtonem a jego muzykami, sprawiał wrażenie, że wszystko, co napisał, napisał tylko dla siebie i swojej orkiestry, i że nikt inny nie potrafi tego tak zagrać" - napisał słynny niemiecki krytyk jazzowy, Joachim Ernst Berendt.

Duke Ellington urodził się w Waszyngtonie. Jego rodzice, James Edward Ellington i Daisy Kennedy, pochodzili z czarnej klasy średniej i byli dobrze sytuowani. Mały Edward wychowywał się w luksusowych, jak na tamte czasy, warunkach. Oboje jego rodzice byli pianistami.
W wieku siedmiu lat, Edward rozpoczął naukę gry na fortepianie u Marietty Clinkscales. W późniejszych latach żartował, że nauczycielka od początku wpajała mu, by nigdy, pod żadnym pozorem, nie występował na scenie razem z Oscarem Petersonem.
Daisy Ellington otaczała swojego syna dostojnymi osobami, by wzmocnić jego dobre maniery i nauczyć go żyć elegancko. Rodzina Ellingtonów wykazywała dumę rasową. Przyjaciele z dzieciństwa zauważyli, że gracja i elegancki ubiór Edwarda sprawiały, że zachowywał się, jak młody szlachcic. Zaczęli więc nazywać go "księciem" (ang. duke).

Latem 1914, w wieku 14 lat, pracując jako sprzedawca wody sodowej w Poodle Dog Café, Ellington napisał swój pierwszy utwór - "Soda Fountain Rag" (znany także jako "Poodle Dog Rag"). Napisał go ze słuchu, gdyż nie umiał jeszcze czytać nut.
W tym czasie, bardziej niż lekcjami muzyki, Duke interesował się baseballem. W swojej autobiografii "Music Is My Mistress" z 1973, Ellington napisał, że w dzieciństwie przegapił więcej lekcji muzyki niż ich odbył, czując, że wprawki fortepianowe nie są jego powołaniem.

W tym czasie Duke zaczął się wślizgiwać do Frank Holiday's Poolroom - sali bilardowej, w ktorej grywali znani pianiści. Wówczas rozkwitła miłość Ellingtona do klawiszy. Zaczął słuchać, oglądać i naśladować pianistów, grających ragtime, nie tylko w Waszyngtonie, ale w Filadelfii i w Atlantic City, gdzie spędzał wakacje z matką. Wśród wielu pianistów, których słuchał, byli Doc Perry, Lester Dishman, Louis Brown, Turner Layton, Gertie Wells, Clarence Bowser, Sticky Mack, Blind Johnny, Cliff Jackson, Claude Hopkins, Phil Wurd, Caroline Thornton, Luckey Roberts, Eubie Blake, Joe Rochester i Harvey Brooks.
Czasami słyszał dziwną muzykę, graną przez tych, którzy nie mogli sobie pozwolić na zakup wielu arkuszy papieru nutowego, więc w przypadku improwizacji grali z arkuszy, przewróconych do góry nogami.

Duke zaczął pobierać prywatne lekcje harmonii u Henry'ego Lee Granta, nauczyciela muzyki w Dunbar High School.
Dzięki dodatkowemu wsparciu waszyngtońskiego pianisty i lidera zespołu, Olivera "Doca" Perry'ego, Ellington nauczył się czytać i pisać nuty, projektować profesjonalny styl i doskonalić technikę. Zawsze z największą wdzięcznością wyrażał się o Perrym, który dał mu o wiele bardziej konkretne wskazówki niż pani Clinkscales - nauczył go, "jak rozczytywać tematy i rozpoznawać akordy".

Jako nastolatek, dzięki różnym formom nauki i pracy własnej, Ellington mógł już zacząć zarabiać na uprawianiu muzyki. Jedna z jego pierwszych prac polegała na improwizowaniu, odpowiedniego do sytuacji, “nastrojowego" podkładu, który towarzyszył występom wędrownego magika i wróżki.
Zaczął grać w kawiarniach i klubach w okolicach Waszyngtonu. Jego przywiązanie do muzyki było tak silne, że w 1916 odrzucił stypendium artystyczne w Pratt Institute na Brooklynie. Trzy miesiące przed ukończeniem Armstrong Manual Training School, gdzie studiował sztukę komercyjną, całkiem zrezygnował z nauki.
Założył warsztat malowania szyldów, i z tego utrzymywał się. Równocześnie, zaczął gromadzić wokół siebie artystów, grających muzykę taneczną. Wykorzystywał fakt, że, wykonując szyldy, miał kontakt z wieloma klientami, i za każdym razem pytał, czy klient nie potrzebuje trochę rozrywki w postaci imprezy tanecznej.
Później Duke podjął pracę jako posłaniec w Departamencie Marynarki Wojennej USA i Departamentach Stanu, gdzie nawiązał szeroką gamę kontaktów. Wkrótce wyprowadził się od rodziców, i kupił własny dom.

Ellington zbudował swój biznes muzyczny poprzez żmudną, codzienną pracę.
Pod koniec 1917 założył swoją pierwszą formację - The Duke's Serenaders, której był także menadżerem. Pierwszy występ odbył się w True Reformer's Hall, gdzie Duke zarobił 75 centów. Zespół Ellingtona grał w całym Waszyngtonie oraz w Wirginii, na prywatnych przyjęciach i imprezach w ambasadach. Grupa składała się z przyjaciół z dzieciństwa Duke'a - saksofonisty Ottona Hardwicka, trębacza Arthura Whetsola, grającego na banjo Elmera Snowdena, i perkusisty Sonny'ego Greera. Zespół rozwijał się, występując zarówno dla Afroamerykanów, jak i białych, co było rzadkością w czasach segregacji rasowej.

Kiedy jego perkusista, Sonny Greer, został zatrudniony w Wilber Sweatman Orchestra w Nowym Jorku, Ellington podjął decyzję, by porzucić swoją udaną karierę w Waszyngtonie, i przenieść się do Harlemu, by ostatecznie stać się częścią ruchu o nazwie Harlem Renaissance. W Harlemie pojawiły się wówczas nowe szaleństwa taneczne, jak charleston czy afroamerykański teatr muzyczny Eubie'a Blake'a, Shuffle Along.
Greer i Ellington wkrótce postanowili występować na własną rękę. Natrafili jednak na rodzącą się scenę jazzową, która była bardzo konkurencyjna i trudna do przeniknięcia. Na szczęście, młody zespół spotkał stride pianistę, Willie'ego "The Lion" Smitha, który wprowadził ich na nowojorską scenę, i dał im trochę pieniędzy, by przetrwali. Jednak po kilku miesiącach, zniechęceni młodzi muzycy wrócili do Waszyngtonu.

W czerwcu 1923 udany występ w Atlantic City, w stanie New Jersey, doprowadził do zorganizowania koncertu dla zespołu Ellingtona w prestiżowym Exclusive Club w Harlemie. Grupa powróciła więc do Nowego Jorku.
Zespół wkrótce przeniósł się do Hollywood Club, na rogu 49. i Broadway, gdzie otrzymał 4-letni angaż. To dało Ellingtonowi solidną bazę zawodową. Z czasem jego zespół zyskał tak wielką popularność, że głośno było o nich już w całych Stanach.
Grupa początkowo nazywała się Elmer Snowden and His Black Sox Orchestra, i miała siedmiu członków.
Kiedy Hollywood Club uległ pożarowi, po ponownym otwarciu został przemianowany na Kentucky Club, zaś zespół Ellingtona - na Duke Ellington and His Kentucky Club Orchestra. Formacja składała się z dziesięciu muzyków. Rozwinęli własne brzmienie, prezentując nietradycyjne sposoby aranżacji Ellingtona, zawierające uliczne rytmy Harlemu, egzotycznie brzmiące puzony i wah-wahy, piskliwe trąbki i saksofonowe zagrywki bluesowe. Przez krótki czas grał z nimi saksofonista sopranowy Sidney Bechet, przydając młodym członkom zespołu swą siłę napędową i doskonałą muzykalność.

Elmer Snowden opuścił formację na początku 1924, a Ellington objął kierownictwo zespołu, zmieniając nazwę na The Washingtonians.
W ten sposób Duke wkraczał w 25. rok życia jako pianista, kompozytor i kierownik zespołu. Pojawił się prawdziwy Duke Ellington, który miał stać się jedną z najważniejszych postaci w całej historii jazzu. Zaczął nagrywać własne kompozycje, jak "Choo Choo".
Z formacją The Washingtonians, Ellington nagrał w 1926 pierwszą istotną kompozycję, która trafiła na listy przebojów:
Duke Ellington & His Washingtonians - "East St. Louis Toodle-Oo" 1926



W 1926 zespół Ellingtona był już dość znany na Wschodnim Wybrzeżu i w nowojorskich nocnych klubach. Pod koniec roku jego grupa wygrała konkurs i została zaangażowana w prestiżowym harlemowskim klubie Cotton Club. Wkrótce, dzięki transmisjom radiowym, klubowych koncertów słuchano już w całych Stanach.
Kiedy orkiestra Ellingtona zaczęła występować w Cotton Club, w jej składzie, oprócz Greera i Hardwicka, znalazło się wielu wybitnych muzyków, którzy w dużym stopniu przesądzili o jej brzmieniu. Ton nadawali James “Bubber" Miley - pierwszy trębacz Ellingtona, a także puzonista Joe “Tricky Sam" Nanton i kontrabasista Wellman Braud Carney.
Jednakże głównym warunkiem utrzymania się czarnego wykonawcy w amerykańskim show-businessie lat 20. i 30., a tym bardziej odniesienia przez niego sukcesu, była opieka białego, obrotnego menadżera. Tak więc, spotkanie Ellingtona w październiku 1926 z wydawcą i agentem muzycznym, Irvingiem Millsem, stało się jednym z przełomowych wydarzeń w karierze Duke'a.
Mills zorganizował pierwsze nagrania orkiestry Ellingtona dla takich wytwórni, jak Brunswick, Victor, OKeh, Hit of the Week, Pathê i jej filia Perfect, ARC/Plaza i jej filie Oriole, Domino, Jewel, Banner, Cameo, Lincoln, Romeo. Szczególnie filie Columbii - Harmony, Diva, Velvet Tone, Clarion - przyniosły Duke'owi dużą popularność. W nagraniach dla OKeh, grupa Ellingtona nosiła nazwę The Harlem Footwarmers, a dla Brunswick - The Jungle Band. Inne nazwy wówczas używane podczas nagrań, to Whoopee Makers oraz Ten Black Berries.

Pierwsze legendarne nagrania zespołu Ellingtona powstały w okresie 1927-1929, kiedy to ujawniła się już w pełni uformowana metoda twórcza Duke'a:
“Black and Tan Fantasy"



“Creole Love Call", z legendarną wokalizą Adelaid Hall



czy szybka, energiczna “Hot and Bothered"



Stereotypową pochwałą big bandu jest stwierdzenie, że zespół gra jak jeden organizm. U Ellingtona było inaczej - jego big band był doskonale zgrany, ale przede wszystkim był skupiskiem niebywale utalentowanych indywidualności, z których każda posiadała łatwo rozpoznawalne brzmienie.
Cotton Club okazał się wymarzonym polem doświadczalnym dla młodego twórcy. Klub znajdował się w modnym Harlemie, na scenie dominowali czarni, natomiast wśród publiczności - biali.
Ellington, który miał duszę showmana, dawał im to, czego oczekiwali - urozmaiconą muzykę, raz zmysłowo wolną, raz aż do upojenia szybką, przy której mogli podziwiać klubowych tancerzy lub sami tańczyć, ale także muzykę, którą można było słuchać i podziwiać za zupełnie nowe brzmienie, znane jako JOUNGLE SOUND - brzmienie dżungli. Termin chwycił, i choć dla czarnych wykonawców zawierał obraźliwe, rasowe konotacje, dzięki dystansowi do samego siebie i poczuciu humoru Ellingtona, stracił swój pejoratywny wydźwięk.

W latach 30. w repertuarze orkiestry Ellingtona pojawiły się takie przeboje, jak
“Rocking In Rhythm"



“Old Man Blues"

https://www.youtube.com/watch?v=am6FHSEfZa8

"Doin’ The New Low Down"



"Digga Digga Doo"



W składzie pokazały się nowe twarze, jak puzonista Juan Tizol, Cootie Williams, który praktycznie zastąpił Mileya, oraz saksofonista altowy Johnny Hodges. Jego liryczne, zabarwione melancholią, ale jednocześnie zmysłowe brzmienie, stało się kluczowym elementem Ellingtonowskiej palety barw.

W latach 30. zaczęły powstawać także większe formy Ellingtona, dłuższe niż trzy minuty (tyle bowiem wynosiła długość nagrania płytowego), jak “Creole Rhapsody" z 1931



Po opuszczeniu Cotton Club w 1931, zespół zdyskontował swoją rosnącą popularność długimi trasami koncertowymi po całym kraju, występami w filmach i koncertami w Europie.
The Washingtonians wyruszyli w najdłuższą trasę koncertową, a tournee trwało do końca życia Ellingtona.

Prestiż Ellingtona i jego orkiestry wyraźnie rósł, i jego muzyką zaczęli interesować się także twórcy klasyki, jak Constant Lambert, Percy Grainger, Leopold Stokowski czy Igor Strawiński, którzy dostrzegli fenomen oryginalnego talentu czarnego kompozytora.
Również prasa nie szczędziła komplementów pod jego adresem, nazywając go “największym żyjącym amerykańskim kompozytorem", mimo, iż on sam na koncertach przedstawiał się z wdziękiem jako “pianista w orkiestrze".

Nie ma wątpliwości, że metody twórcze Ellingtona całkowicie różniły się od tych, jakimi posługiwali się kompozytorzy akademiccy. Swoje pomysły Duke często zapisywał na świstku papieru lub je zapamiętywał, by zająć się ich rozwinięciem na najbliższej próbie. Często też korzystał z pomocy swoich kolegów, którzy podrzucali mu jakiś motyw, część, a nawet cały temat. Stąd tyle w repertuarze orkiestry Ellingtona kompozycji podwójnego autorstwa.
Utwór “The Blues I Love To Sing" został skomponowany przez Duke’a z Mileyem jeszcze w 1928



“Caravan" z Juanem Tizolem



“Jeep’s Blues" z Hodgesem



Z kolei “Bluebird of Delhi", pochodzący z "Far East Suite" z 1966, został osnuty na ptasim trelu, który słyszał pod swoim oknem Billy Strayhorn



Billy Strayhorn dołączył do orkiestry w 1939, jako aranżer, kompozytor, a czasami pianista. Wkrótce stał się najlepszym przyjacielem Duke’a, a także jego muzycznym alter ego i, jak mało kto, przyczynił się do sukcesu orkiestry.
W tym samym czasie, do Ellingtona przystali tenorzysta Ben Webster i fenomenalny kontrabasista Jimmy Blanton, który niestety zmarł w 1943, mając zaledwie 23 lata.
Wzmocniona nowymi siłami orkiestra, nagrała kilka wspaniałych, typowo Ellingtonowskich numerów:
“Jack, the Bear", z nowatorskim solem na kontrabasie Blantona



czy “Just A-Settin’ and A-Rockin’", na którym Webster udowadnia, że piękno jazzowego grania leży w dyskrecji oraz trafnym rozmieszczeniu dźwięków w czasie, a nie wykonywaniu tysiąca nut na sekundę



W 1932 utwór Ellingtona "It Don’t Mean a Thing (If It Ain’t Got that Swing)" znalazł się w pierwszej dziesiątce list przebojów, stając się najbardziej rozpoznawalnym utworem artysty. Mimo że era swingu miała nadejść dopiero za trzy lata, to właśnie Duke nadał epoce tę nazwę:
"It Don’t Mean a Thing (If It Ain’t Got that Swing)" 1932



Zespół nagrywał także ścieżki dźwiękowe do filmów - "Murder at The Vanities", "May Happy Returns", "A Day at The Races" czy "Hit Parade of 1937". Ellington pojawił się w roli pianisty w barze, w słynnym filmie Ottona Premingera z 1961 "Anatomy of a Murder", a ścieżka dźwiękowa do tej produkcji przyniosła Duke'owi aż trzy nagrody Grammy:
"Anatomy of a Murder" Film Soumdtrack Suite



Dorobek kompozytorski Ellingtona jest gigantyczny. Część z jego utworów od lat należy do żelaznego repertuaru wielkich standardów jazzu. Ich wartość, oprócz czysto muzycznej, polega także na tym, że uzyskane z nich tantiemy wypełniały dziurę budżetową orkiestry, zwłaszcza w czasie II wojny światowej i w latach późniejszych, kiedy big bandy prawie całkowicie zniknęły z rynku, z powodu szalejącej inflacji, zamykania sal tanecznych, konkurencji telewizji i - przede wszystkim - pojawienia się rock and rolla.
W ciągu lat 40. i na początku lat 50. Ellington nie przestawał koncertować i nagrywać, ale, mimo że nadal proponował muzykę najwyższej próby, nie odnosił już tak oszałamiających sukcesów, jak dawniej.

Przełomem był koncert 7 lipca 1956, podczas festiwalu jazzowego w Newport, który zjednał mu nowych entuzjastów i odrodził dawną popularność.
Na festiwalu w Newport orkiestra miała wystąpić dwa razy tego samego wieczoru - na początku i na końcu całego koncertu. Pierwsza część występu wypadła dość blado, m.in. przez dekoncentrację lidera, który po wyjściu na scenę zauważył brak czterech muzyków. Po wykonaniu kilku kompozycji orkiestra zeszła za kulisy. Wróciła o północy, już w pełnym składzie, by wykonać “Newport Jazz Festival Suite", napisaną przez Ellingtona i Strayhorna specjalnie na tę okazję. Potem Ellington, być może nadal rozdrażniony zachowaniem swoich muzyków i niemrawością muzyki, nagle zmienił repertuar i zapowiedział “Diminuendo and Crescendo In Blue", kompozycję sprzed 20 lat, która już dawno nie była prezentowana na koncertach. Utwór podzielony jest na dwie części, które miało połączyć solo saksofonisty tenorowego Paula Gonsalvesa.
Orkiestra zaczęła grać i nagle zaczęło się dziać coś dziwnego. Z apatycznej dotychczas muzyki zaczęła nagle promieniować magnetyczna siła, która całkowicie owładnęła widownią. Coś takiego może się wydarzyć tylko wtedy, gdy ma się do czynienia z nieprzewidywalnym zespołem indywidualności, artystów wielkiej miary. Gonsalves wykonał 27 chorusów, publiczność szalała, orkiestra bisowała cztery razy:
Duke Ellington @ Newport Jazz Festival, "Diminuendo and Crescendo In Blue", Audio from Live 1956



Najlepiej sprzedającym się albumem w karierze Duke’a był "Ellington at Newport" z 1956:
"The Star Spangled Banner"



"Black and Tan Fantasy"



"Tea for Two"



Wiadomość o tym występie rozeszła się lotem błyskawicy po wszystkich branżowych pismach na całym świecie, a twarz “pianisty orkiestry" trafiła na okładkę “Time’a". Występ w Newport stał się kolejnym momentem przełomowym w karierze Ellingtona, która od tej pory aż do jego śmierci stała się pasmem sukcesów. Wszędzie przyjmowany był z honorami, obsypywany nagrodami i zaszczytami, otrzymywał honorowe tytuły i ściskał rękę najwybitniejszym mężom stanu.
Do końca dekady, i przez całe następne dziesięciolecie, Ellington koncertował na całym świecie, nieustannie wzbogacając repertuar o nowe pozycje.
Coraz bardziej koncentrował się na rozbudowanych formach, jak suity czy koncerty sakralne - te ostatnie wykonywane w katedrach i kościołach. Trzy z nich ukazały się na albumie "Duke Ellington's Sacred Concerts" - "A Concert of Sacred Music" z 1965, "Second Sacred Concert" z 1968, oraz "Third Sacred Concert" z 1973:
“Concert of Sacred Music" 1965



Przez cały okres działalności orkiestry Ellingtona, jej personel był bardzo stabilny, a niektórzy z jego sidemanów współpracowali z nim przez kilkadziesiąt lat, jak Harry Carney, który pozostał z Duke'em przez 47 lat.

Twórczość Ellingtona rozpatrywana była przez dziesięciolecia w kategoriach wielkiej sztuki, wpłynęła także na twórczość innych muzyków, od jazzu, po pop i muzykę klasyczną. Innowacje Ellingtona stały się - zwłaszcza dla jazzu - dyrektywami niezbędnymi, bez których rozwój tej muzyki nie byłby w ogóle możliwy. Orkiestra i zespoły Duke’a Ellingtona stanowiły w historii jazzu określony standard brzmienia, wysublimowanej melodyki i perfekcyjnej aranżacji. To nie przypadek, iż wraz z Ellingtonem w studio i na estradzie pojawiali się wybitni jazzmani - Juan Tizol, Billy Strayhorn, Cootie Williams, Johnny Hodges, Barney Bigard, Ben Webster, Rex Stewart, Cat Anderson, Clark Terry, Gerry Mulligan, Dizzy Gillespie, John Coltrane, Charles Mingus czy Joe Pass.

Wielkimi standardami epoki Ellingtona były jego kompozycje:
“Take The 'A' Train" Official Video 1943



“Sophisticated Lady" Live



“Satin Doll" Live



“Perdidio" Live



“Do Nothing Till You Hear from Me"



“I Got It Bad and that Ain't Good"



“Just Squeeze Me", śpiewany przez Louisa Armstronga



“Creole Love Call"



“Chelsea Bridge"



Sukcesem o wielkiej artystycznej randze stały się “The Harlem Suite"



wspólne nagrania z Ellą Fitzgerald - “Ella and Duke at the Cote D’Azur"



z Jimmym Rushingiem, Billy Holiday, Dizzym Gillespie'em, Maxem Roachem i Charlesem Mingusem - “Money Jungle"



z Johnem Coltrane’em



czy z Colemanem Hawkinsem



Setki kompozycji, tysiące nagrań, a nade wszystko - bezkres inspiracji, czerpanych wprost z Ellingtona, stały się impulsem w muzyce wielu twórców. Jego wielkie standardy odnaleźć można na każdej jazzowej płycie. Interpretacje te wskazują wyraźnie na szczególnie kreatywną rolę, jaką Ellington spełnił w rozwoju szeroko rozumianej muzyki XX w.

Dyskografia https://en.wikipedia.org/wiki/Duke_Ellington_discography
Ellington był laureatem 11 Grammy i 22 nominacji https://www.grammy.com/grammys/artists/duke-ellington

Życie prywatne.
Ellington poślubił swoją ukochaną ze szkoły średniej, Ednę Thompson, 2 lipca 1918, kiedy miał 19 lat.
11 marca 1919 urodził się ich jedyny syn, Mercer Kennedy Ellington. Pod koniec lat 20., Edna i Mercer dołączyli do Duke'a w Nowym Jorku, jednak wkrótce para ostatecznie rozstała się. Edna zmarła w 1967.
W 1929 Ellington związał się z Mildred Dixon, która podróżowała z nim, zarządzała jego wydawnictwem Tempo Music, inspirowała piosenki u szczytu jego kariery, a także wychowywała Mercera. Mercer mówił o Mildred Dixon jako o swojej matce.
W 1938, gdy syn miał 19 lat, Duke opuścił rodzinę, i zamieszkał z Beatrice "Evie" Ellis, zatrudnioną w nowojorskim Cotton Club. Ich związek, choć burzliwy, trwał nadal po tym, jak Ellington na początku lat 60. wdał się w romans z Fernandą de Castro Monte.
Ellington wspierał obie kobiety do końca swojego życia.
Mercer Ellington (zm. 1996) grał na trąbce i fortepianie, prowadził własny zespół, i pracował jako menadżer ojca.
Duke Ellington był członkiem Alpha Phi Alpha i masonem, związanym z Prince Hall Freemasonry.

Ostatnie koncerty, w których wystąpił Ellington ze swoją orkiestrą, odbyły się w dniach 21 marca 1973 w Purdue University's Hall of Music, 22 marca 1973 w Sturges-Young Auditorium w Sturgis w stanie Michigan, oraz, finalnie, 20 marca 1974, w sali balowej Northern Illinois University, dwa miesiące przed śmiercią Duke'a.

Duke Ellington zmarł 24 maja 1974, z powodu powikłań raka płuc, bezpośrednio - na zapalenie płuc, kilka tygodni po swoich 75. urodzinach.
Na pogrzebie w katedrze św. Jana Bożego, w którym uczestniczyło ponad 12 tys. osób, Ella Fitzgerald podsumowała: "To bardzo smutny dzień. Odszedł geniusz".
Został pochowany na cmentarzu Woodlawn w Bronksie, w Nowym Jorku.

Reputacja Ellingtona znacznie wzrosła jego po śmierci. W 1999 otrzymał specjalną pośmiertną Nagrodę Pulitzera, upamiętniającą stulecie jego urodzin, "w uznaniu muzycznego geniuszu, który przywołał zasady demokracji za pośrednictwem jazzu, a tym samym wniósł ogromny wkład w światową sztukę i kulturę".

Posłuchajmy także:
Duke Ellington and His Orchestra - “The Mooche", Live 30s

https://www.youtube.com/watch?v=GohBkHaHap8

Duke Ellington and His Orchestra - “Mood Indigo" Live 30s

https://www.youtube.com/watch?v=GohBkHaHap8

Duke Ellington and His Orchestra - "Bundle of Blues", Live 1933



Ben Webster with Duke Ellington's Orchestra - ""Harlem Air Shaft" ", Audio from Live 1940



Duke Ellington and His Orchestra - "Diminuendo" / "Crescendo in Blue", Live 1960



Duke Ellington and His Orchestra - Live in New York 1962
Duke Ellington - piano
Russell Procope, Johnny Hodges - alto sax
Paul Gonsalves - tenor sax
Harry Carney- baritone sax
Jimmy Hamilton - clarinet, tenor sax
Ray Nance, Shorty Baker, Cat Anderson, Bill Berry, Ed Mullens - trumpet
Lawrence Brown, Leon Cox, Chuck Conners - trombone
Aaron Bell - bass
Sam Woodyard - drums



Duke Ellington and His Orchestra - "Rockin' In Rhythm", Live 1964



Ella Fitzgerald & Duke Ellington - "It Don't Mean A Thing (If It Ain't Got That Swing)", Live 1965



Ella Fitzgerald & Duke Ellington - Live 1966



Ella Fitzgerald & Duke Ellington - "Imagine My Frustration", Live 1970



Louis Armstrong & Duke Ellington - "It Don't Mean aThing (If It Ain't Got That Swing)" 1961



Duke Ellington and His Orchestra - "Take the 'A' Train", 70 th Birthday Concert, Live in Denmark 1969



Duke Ellington and His Orchestra - "Take the 'A' Train", Live in Oslo 1971