Sade


Oprac. Ewa Kałużna, Fot. sade.com/galleriesi


    16 stycznia 2020, swoje 61. urodziny świętuje brytyjska piosenkarka soulowa, jazzowa i R&B nigeryjskiego pochodzenia, kompozytorka, autorka tekstów i producentka muzyczna, "królowa intymnego soulu", o głosie ciepłym, matowym, głęboko nasyconym melancholią,
SADE
(właśc. Helen Folasade Adu; ur. 16 stycznia 1959).

Jest jedną z wokalistek, natychmiast rozpoznawalnych po charakterystycznym głosie. Potrafi momentalnie wyczarować niezwykły nastrój - intymny, ciepły, zmysłowy.

Choć od 1999 wydaje albumy z częstotliwością jednego na dziesięć lat, jej przeboje ciągle cieszą się wielką popularnością.
Tworzy muzykę, obecną na wszystkich parkietach, piosenki do filmów, hity, ukochane przez stacje radiowe - muzykę, której nie można tak po prostu sklasyfikować jako pop, R&B czy soul.
Muzykę uniwersalną i nieskazitelną.
Za pomocą tej muzyki, Sade stara się opowiedzieć wszystko o sobie. Opowiada szeptem swoje sekrety, wypływające wprost z serca.
Mimo upływu czasu, nadal wygląda bardzo młodo. Aż trudno uwierzyć, że kończy dziś 61 lat.

Rodzice dali jej dwa imiona - Helen z angielskiego i Folasade z nigeryjskiego. Ojcem Helen był nigeryjski wykładowca ekonomii, a matką - brytyjska pielęgniarka.
Rodzice poznali się podczas studiów w Londynie, i pobrali w 1955. Choć próbowali sobie ułożyć życie w Nigerii, różnice kulturowe okazały się nie do pokonania.
Kiedy Helen miała cztery lata, matka spakowała się i wróciła z nią i jej młodszym bratem do Anglii.
Na dziewczynkę mówiono już wtedy Sade, co było skrótem od imienia Folasade. I tak już zostało.

Od dziecka nasiąkała klasyką "czarnej" muzyki - głównie soulem i funkiem. Matka Sade mieszkała z dziećmi u swoich dziadków w Essex. Dzięki matce, słuchała dużo klasycznego soulu - Curtisa Mayfielda, Billie Holiday, Donny'ego Hathawaya i Marvina Gaye'a.

Kiedy Helen była nastolatką, pracowała za barem w jednym z londyńskich klubów w weekendy.Pewnego dnia poszła zobaczyć koncert The Jacksons 5 w Rainbow Theatre.

"Byłam bardziej zafascynowana tym, co działo się na widowni niż na scenie. Okazało się, że występ przyciągnął dzieciaki, nastolatki, dorosłych i staruszków, białych i czarnych. Byłam tym poruszona. I potem zawsze też chciałam mieć taką widownię" -
wspominała po latach.

Początkowo zupełnie nie myślała o śpiewaniu. Zdecydowała się na studia w St. Martin's School of Art, gdzie zgłębiała projektowanie mody.
Przełom lat 70. i 80. należał do punkowej subkultury. Młoda dziewczyna wolała jednak bardziej elegancki styl. "Interesowały mnie wyłącznie męskie ubrania.
To miała być klasyka, ale trochę przełamana, z drugim dnem. Punktem wyjścia był klasyczny element garderoby, który zmieniałam w coś bardziej awangardowego.
Na swój pierwszy pokaz zaprosiłam bardzo już dojrzałych modeli, właściwie staruszków, wydawało mi się to ciekawym pomysłem" - opowiada Sade.

Po skończeniu trzyletniego kursu w St. Martin's School of Art, Sade założyła z koleżanką stoisko z ubraniami w Camden i tam sprzedawała swoje kolekcje.
Nie była jednak zachwycona tego rodzaju pracą. W modowej branży trzeba było mieć naturę bizneswoman, i tak projektować ubrania, by podobały się klientom. Sade nie potrafiła iść na taki kompromis.

Dlatego jak wybawienie przyjęła propozycję kolegów ze szkoły, którzy założyli amatorski zespół i szukali kogoś, kto mógłby stanąć przy mikrofonie.
Zaczęła śpiewać przez przypadek. Gdy poszła zobaczyć koncert Misty in Roots, spotkała starych znajomych.
Mieli zespół, ale akurat brakowało im wokalistki. Wpadli na pomysł, że mogłaby zaśpiewać. Zgodziła się, zastrzegając, że pomoże im, dopóki nie znajdą kogoś innego.
Wkrótce zaczęła być rozpoznawalna jako wokalistka w londyńskich klubach, w których zazwyczaj bawiła się w weekendy.

Pierwsze doświadczenia sceniczne nie były dla Sade zachęcające. Podczas występu z kolegami w jednym z pubów na przedmieściach Londynu musiała stanąć na scenie, zbudowanej ze skrzynek po piwie.
Pech chciał, że obcas jej buta utkwił między deskami. W efekcie, była unieruchomiona przez cały koncert. Co ciekawe, ucieszyła się z takiego obrotu sprawy, bo nie musiała się ruszać i odstępować mikrofonu.
Zżerała ją bowiem wyjątkowo mocna trema, która nie pozwalała jej czuć się swobodnie na scenie.
Od tamtej pory jej najlepszym przyjacielem jest zawsze statyw mikrofonu, przy którym dzielnie spędza całe koncerty.

"Zawsze żałowałam, że nie akompaniuję sobie na gitarze. Miałabym wtedy coś, co stanowiłoby bufor między mną a publicznością. A tak, byłam sama na placu boju. Ja i mój mikrofon. Zajęło mi mnóstwo czasu, by nabrać scenicznej ogłady. Uczyłam się tego na oczach wszystkich"  - wspomina.

W tym samym czasie na londyńskiej scenie klubowej pojawił się zespół o nazwie Pride. Jego trzon stanowiło trzech muzyków - gitarzysta Stuart Matthewman, basista Paul Denman i klawiszowiec Andrew Hale.
Specjalnością grupy był nowoczesny funk w stylu Prince'a. Choć muzycy radzili sobie całkiem nieźle, brakowało im frontmana lub frontwoman z prawdziwego zdarzenia. Wtedy menadżer zespołu wpadł na pomysł, by zaprosić Sade na przesłuchanie.

"Odrzucili mnie, ponieważ nie potrafiłam czysto śpiewać. W gruncie rzeczy mieli rację. Ale później dotarło do mnie, że przecież Elvis też tego nie potrafił. Jakiś czas później ich menadżer przekonał grupę, że powinni dać mi jeszcze jedną szansę. Wiedział, że jestem rozpoznawalna w mieście. Przyszedł więc i ponownie zaprosił mnie na przesłuchanie. Bardzo chciałam im udowodnić, że dam radę. Poszłam - i przyjęli mnie. Tak to się zaczęło".

Grupa Pride, z Sade przy mikrofonie, nabrała wiatru w żagle. Wyruszyli w trasę po Wielkiej Brytanii.
Sade szczególną radość czerpała z akustycznego fragmentu każdego występu, podczas którego śpiewała jedynie z towarzyszeniem gitarzysty. Co ciekawe, właśnie ten intymny segment występów Pride był najgoręcej przyjmowany przez widzów.
Matthewman przygotował więc z Sade demo z czterema nagraniami i rozpoczął z nim pielgrzymkę po wytwórniach.

Szefowie wytwórni pukali się w czoło po przesłuchaniu materiału - przecież na listach przebojów królowali wykonawcy z nurtu new romantic, prezentujący elektroniczne brzmienie. Tymczasem utwory Pride, skoncentrowane na żywych instrumentach i ciepłym wokalu, wydawały się jak z innej epoki.

Czarnoskóra wokalistka mieszkała wtedy ze swym chłopakiem, dziennikarzem Robertem Elmsem, w mieszkaniu, które kiedyś pełniło funkcję remizy strażackiej.
Robert pisał artykuły dla modnego w latach 80. czasopisma "The Face", i nie stać go było na nic lepszego.
Para zakochanych marzła więc zimą, nie mając nawet szans na wzięcie prysznica, bo woda w rurach nieogrzewanego mieszkania zamieniała się w lód.
Nic dziwnego, że Sade wolała przebywać w studiu Power Plant w Londynie, gdzie powstawał materiał na jej debiutancki album. Stuart Matthewman przekonał wszystkich, że powinien być on skoncentrowany wokół intymnych piosenek, które podczas koncertów wykonywał on sam z Sade.

W 1984 nagrali pierwszy wspólny singiel "Your Love Is King", który od razu trafił do pierwszej dziesiątki list przebojów: "Your Love Is King" Official Video 1984


"Your Love Is King" Live 2011


Robert przekonał wówczas redaktora naczelnego "The Face", by na okładce jednego z numerów umieścić fotografię Sade.
Dzięki temu show biznes zwrócił uwagę na młodą, piękną wokalistkę. To pozwoliło zorganizować jej koncert w klubie Heaven.

Okazało się, że chętnych było tyle, że nie zmieścili się w sali. Następnego dnia wszyscy chcieli podpisać kontrakt z Pride.

"Duże wytwórnie płytowe są nastawione na zysk, poniekąd to rozumiem.
Chciały, abym była kolejną z rozchwytywanych wtedy gwiazdek pop, bo one na siebie zarabiały. Byłam nowym nabytkiem, próbowali mnie złamać.
Nie dałam się. Powtarzałam: "Jeśli to nie będzie nagrane tak, jak ja chcę, to nic z tego, wolę zarabiać jako sprzedawczyni w sklepie". Chyba zmęczył ich mój opór, bo w końcu ustąpili"
- wspomina wokalistka.

Wytwórnie płytowe stawiały zaporowe warunki - każda z nich chciała podpisać kontrakt tylko z Sade, reszta zespołu ich nie interesowała.
Wokalistka nie chciała jednak zostawiać swych kolegów. Dlatego i ona stawiała warunek: podpisze kontrakt, ale tylko gdy będą mogli z nią pracować trzej koledzy.
Po osiemnastu miesiącach negocjacji, Sade, Stuart, Andrew i Paul podpisali kontrakt z Epic. Czwórka muzyków rozpoczęła prace nad swym debiutanckim albumem.

"Zawsze czekam w życiu na moment, kiedy mogę się odciąć i skupić na muzyce. Zdarza się, że ten czas długo nie przychodzi. Nie potrafię pracować nad płytą, jeśli nie jestem odcięta od rzeczywistości. Żeby wyrazić to wszystko, co się dla mnie liczy i na czym mi szczerze zależy, muszę zagłębić się w sobie. Nie potrafiłabym tego zrobić, gdybym za parę minut musiała przygotować posiłek. To nie może być jak każdy zwykły dzień, musi być wyjątkowo"
- opowiada Sade.

I rzeczywiście, takie podejście do muzyki zaowocowało wyjątkową płytą. Wydany w czerwcu 1984, album o przekornym tytule "Diamond Life" został okrzyknięty wydarzeniem.
Udział w nagraniach wzięli:
Sade Adu - vocals
Stuart Matthewman - saxophone, guitar
Andrew Hale - keyboards
Paul S. Denman - bass
Additional musicians:
Dave Early - drums, percussion
Martin Ditcham - percussion
Paul Cooke - drums
Terry Bailey, Gordon Matthewman - trumpet.

Pochwałom krytyków towarzyszyła świetna sprzedaż - do dziś krążek kupiło ponad 6 mln fanów na całym świecie. Wszyscy zakochali się w głosie Sade - ciepłym, matowym, głęboko nasyconym melancholią.
Niemal każdy singiel z "Diamond Life" stał się przebojem:
"Your Love Is King"


"Hang On To Your Love"


"Smooth Operator" Official Video 1984


"Smooth Operator " - Live in San Diego 1993


W 1984 Sade z zespołem dostąpili zaszczytu koncertowania podczas festiwalu jazzowego w Monteux:
"Hang On to Your Love" - Live @ Montreux Jazz Festival 1984


"Why Can't We Live Together?" - Live @ Montreux Jazz Festival 1984


Kiedy album otrzymał nagrodę Brit Awards, na Sade zwrócili uwagę bossowie show biznesu zza oceanu.
Sade nagle stała się ikoną, ucieleśnieniem aspiracji i elegancji. Coraz bardziej wzrastała jej popularność.
Jej muzyka miała w sobie sprężystość, pod którą kryła się miękkość i delikatność. Dźwięki jej piosenek na długo pozostawały w sercach i umysłach słuchających.
Dlatego już po roku od wydania pierwszego singla, Sade stała się jedną z nielicznych artystek, które trafiły na okładkę "The Time".

"Pamiętam, jak zainteresowała się nami amerykańska wytwórnia. Chcieli nam dać nowego menadżera, jakąś wielką firmę.
Zorganizowali mi muzyków sesyjnych, a ja uparłam się, że zostaję z moim zespołem. Przedstawiciele wytwórni siedzieli w studiu nagraniowym, wtrącali się w kształt poszczególnych piosenek, chcieli, żeby były bardziej przebojowe.
Nie zgadzałam się na nic. Naprawdę, nie mieli ze mną lekko. Jeśli chodzi o to, jak się wtedy zachowywałam, było mi bliżej do zbuntowanej punkówy niż do soulowej diwy
"
- śmieje się Sade.

Piosenkarka ponownie postawiła na swoim i Ameryka musiała paść u jej stóp.
Wydany w niespełna rok po debiucie album "Promise" od razu trafił na pierwsze miejsca list bestsellerów w Anglii i Stanach.
Wielkimi hitami po obu stronach Atlantyku stały się single "Never As Good As The First Time" Official Video 1985


"Is It a Crime?" Official Video 1985


"Is It a Crime?" - Live @ The Old Grey Whistle Test TV 1985


"Sweetest Taboo" Official Video 1985


"The Sweetest Taboo" - Live 2011


"Tar Baby" Audio 1985


Amerykańscy radiowcy tak pokochali Sade, że puszczali w eterze nie tylko piosenki z singli, ale też poszczególne utwory z albumu.
Było to w USA bardzo rzadką praktyką. Nic więc dziwnego, że w 1986 Sade otrzymała Grammy w kategorii Najlepsza Debiutantka, a album "Promise" okazał się kolejnym multi-platynowym sukcesem.

W lipcu 1985 Sade i jej zespół byli jednymi z wykonawców koncertu charytatywnego Live Aid na stadionie Wembley:
"Your Love Is King" - Live Aid 1985


W ciągu dwóch lat od debiutu Sade stała się gwiazdą pierwszej wielkości. Ponieważ duży udział w tym sukcesie miał jej oryginalny wygląd, szybko upomniało się o nią kino.
Występ w filmie "Absolute Begginers" u boku samego Davida Bowie ugruntował wysoką pozycję młodej artystki w show-biznesie:
Sade - "Killer Blow" z filmu "Absolute Begginers"


Piosenkarka wreszcie poczuła się na scenie pewnie. Efektem tego były kolejne albumy.
W 1988 wydała płytę "Stronger Than Pride", która od razu zyskała ogromną popularność. Album zawierał między innymi takie utwory jak "Paradise" Official Video 1988


"Nothing Can Come Between Us" Official Video 1988


"Love Is Stronger Than Pride" Audio 1988


Z tym albumem Sade ruszyła w trasę koncertową po Europie, Australii i Japonii. Wystąpiła także w Stanach Zjednoczonych.

W 1992 wydała czwartą płytę - "Love Deluxe", która również odniosła komercyjny sukces. Na liście Billboardu gościła przez 90 tygodni. Dzięki piosence "No Ordinary Love" trafiła ona do filmu "Niemoralna propozycja":
"No Ordinary Love" Official Video 1992


Inne popularne hity z tego albumu to "Cherish the Day" Official Video 1992


"Cherish the Day" Live 2011


"Kiss of Love" Official Video 1992


Dwa lata później na rynku ukazało się wydawnictwo z 16 najlepszymi piosenkami artystki - "The Best Of".

"Nie myślę o tym, czego - być może - chcą słuchacze, ale co ja mogę im dać, co z moich emocji jest na tyle uniwersalne, że dotrze do publiczności. Bo przecież wszyscy dzielimy te same uczucia. Gdy ktoś staje się osobą publiczną, zaczynają go ograniczać oczekiwania innych. Ja walczę, by nie dać się zwieść oczekiwaniom wobec mnie, by robić swoje"
- mówi Sade.

Kolejne lata piosenkarka postanowiła poświęcić swojemu prywatnemu życiu. Jej wybrankiem został wtedy reżyser filmowy, Carlos Pliego. Para wzięła ślub w 1989. Małżeństwo przetrwało jednak tylko sześć lat.
Po rozwodzie, Sade zakochała się w jamajskim producencie, Bobie Morganie. Owocem tego związku jest córka wokalistki, Mickailia, która przyszła na świat w 1996. Przez pewien czas cała trójka mieszkała na Karaibach.

Ostatecznie jednak Sade rozstała się z Morganem i wróciła z córką do Londynu. Wszystko to zajęło piosenkarce prawie całą dekadę, bo na scenę i do studia postanowiła powrócić dopiero w 2000.

"Potrzebowałam takiego luksusu, że mogę się odciąć od otaczającego mnie świata, i skupić się wyłącznie na pracy. Tak bowiem nagrywam swoje płyty - w zupełnej izolacji. Jednak przez długi czas nie miałam sił, by się odciąć od mojego prywatnego życia, w którym zaszły duże zmiany. Musiałam więc poczekać na moment, w którym mogłabym poświęcić się tylko i wyłącznie pracy. Przez osiem lat czekałam na odpowiednią chwilę. Gdy urodziłam córeczkę i chciałam być przy niej, wiedziałam, że to nie czas na pracę. Kiedy zobaczyłam, że dojrzała do tego, bym mogła poświecić się pracy, zaczęłam myśleć o kolejnej płycie" -
twierdzi wokalistka.

Nagrany po powrocie na scenę album "Lovers Riock" z 2000 był mocno nasycony wpływami jamajskiego reggae. Skład tworzyli:
Sade Adu - vocals
Andrew Hale - keyboards, programming
Stuart Matthewman - guitars, woodwinds, programming
Paul S. Denman - bass
Additional musician:
Leroy Osbourne - vocals
Karl Van Den Bossche - percussion
Janusz Podrazik - keyboards
Andy Nice - cello.
"By Your Side" Official Video 2000


"King of Sorrow" Official Video 2000


Wpływy reggae w naturalny sposób łączyły się z jazzowymi harmoniami i soulowym wokalem, tworząc całość, pulsującą basowym rytmem.
W gronie muzyków, którzy stworzyli tę płytę, znalazł się również Polak, Janusz Podrazik.
Wyjechał z Polski do Niemiec kiedy miał 20 lat. Tam poznał projektantkę mebli i mody o imieniu Joy.
Gdy ona przeniosła się do Anglii, pojechał wraz z nią. Ponieważ Sade kupowała ubrania u Joy, poznała Janusza.
Zaczęli razem jammować, i tak powstało kilka piosenek na "Lovers Rock".

"To taka płyta, jaką zawsze chciałam nagrać. Lepiej już chyba nie można. Artysta nigdy nie nagra albumu idealnego, takiego, jaki by chciał, bo nigdy nie ma się dystansu do tego, co się robi. Uważam jednak, że ta płyta bardzo dobrze pokazuje, jak pracowaliśmy w studio. Pozwoliliśmy sobie na zostawienie paru niedoskonałości. Ten album, w mojej osobistej ocenie, bardziej nawiązuje do muzyki, która fascynowała mnie, gdy byłam młodsza"
- podkreśla Sade.

Ci, którzy myśleli, że "Lovers Rock" będzie powrotem Sade do regularnego nagrywania jak w latach 80., grubo się pomylili.
Po zakończeniu promocji nowej płyty, wokalistka zaszyła się w swym domu na angielskiej prowincji, z nowym partnerem. Najważniejsza była jednak dla niej córka. Piosenkarka początkowo zabierała ją ze sobą w trasy i usypiała przed każdym występem.
Kiedy dziewczynka podrosła, już nie chciała podróżować z mamą. Pojawiły się również problemy wychowawcze.

Gdy Mickailia została nastolatką, zaczęła źle się czuć w swoim ciele. Ostatecznie określiła siebie jako osobę transpłciową i po uzyskaniu pełnoletniości, rozpoczęła proces przemiany z kobiety w mężczyznę. Dzisiaj jest już nie Mickailią, ale Izaakiem.

"Bycie matką zmieniło mnie wewnętrznie. Bycie rodzicem nie wywołuje drastycznych zmian, ale każda osoba stara się wtedy być lepsza, bo spogląda czasami na siebie właśnie oczami dziecka i wie, co powinna w sobie zmienić. Dzięki temu poprawiamy się, ale jest to przede wszystkim zmiana w nas samych. Zmieniło mnie to jako osobę. Jestem teraz bliższa osoby, którą chciałabym być. Bycie matką to duże wyzwanie".

Kolejna przerwa w fonograficznej i koncertowej aktywności Sade trwała aż dziesięć lat. Jednak wydany w 2010 album "Soldier of Love" wynagrodził fanom ich cierpliwość.
Tym razem wokalistka przygotowała, wraz ze swymi muzykami, wyjątkowo oszczędny w brzmieniu album, skupiony na jej głosie i gitarze. Na płycie wystąpili:
Sade Adu - vocals, programming
Stuart Matthewman - guitar, saxophone, programming
Andrew Hale - keyboards, programming
Paul S. Denman - bass
Additional musicians:
Tony Momrelle, Leroy Osbourne, Ila Adu, Clay Matthewman - vocals
Martin Ditcham - percussion, drums
Pete Lewinson - drums
Everton Nelson - violin
Ian Burdge - cello
Gordon Matthewman, Noel Langley - trumpet
Juan Janes - guitar
Sophie Muller - ukulele
"Soldier of Love" Official Video 2010


"Babyfather" Official Video 2010


"The Moon and the Sky" Live 2011


Mimo antykomercyjnego podejścia, płyta okazała się bestsellerem, a Sade otrzymała za wykonanie jej tytułowego utworu nagrodę Grammy. Te sukcesy sprawiły, że piosenkarka przygotowała dla swych wielbicieli specjalne show - "Sade Live".

"Kiedy z zespołem planowaliśmy tę trasę, wiedzieliśmy, że nie chcemy powtarzać niczego, co już było. To, co tu i teraz, musi być najlepszą rzeczą, jaką dotychczas zrobiliśmy. Koncerty miały być wyraziste, marzyłam o przedstawieniu zrealizowanym z teatralnym rozmachem. Mocne uderzenie, a chwilę potem moment wyciszenia, kiedy wielki sceniczny show zaczyna przypominać kameralny koncert w przytulnym klubie. Ta trasa to wielkie przedsięwzięcie. Światła, scenografia, ruch sceniczny"
- wyjaśnia wokalistka.

W ramach "Bring Me Home Tour" wokalistka po raz pierwszy odwiedziła Polskę. Koncert zawisł na włosku, bo jedna z ciężarówek, wiozących sprzęt, uległa wypadkowi.
Ostatecznie polscy technicy zrobili wszystko, by publiczność tego nie odczuła, i Sade dała wspaniały występ w listopadzie 2011 w łódzkiej Atlas Arenie.

"Pośród 22 utworów nie zabrakło tych, w których Sade pokazała szeroki wachlarz możliwości wokalnych. Od ciepłego szeptu po głęboki niski ton. Od niezobowiązującego feelingu do dramatycznego wyznania. Od kobiecej słodyczy po gorycz rozstania. Tych możliwości na płytach Sade słychać znacznie mniej, a łódzki koncert udowodnił oryginalność i zaangażowanie wokalistki"
- napisał w recenzji magazyn "Jazz Forum":

"The Sweetest Taboo" - Live @ Lodz Atlas Arena 2011


"Nie jestem zwierzęciem scenicznym, nigdy nie byłam. Ale teraz doszłam do momentu, kiedy nauczyłam się wyrażać w pełni siebie i nie towarzyszy już temu strach. Wspaniałe uczucie"
- podkreśla Sade.
Raczej wykluczone, że tym razem będziemy czekać na powrót Sade krócej niż poprzednio. Minęło już dziesięć lat od ostatniego jej albumu. W 2018 usłyszeliśmy jej dwie nowe piosenki, stworzone na potrzeby filmów:

"Flower of The Universe" z filmu "A Wrinkle In Time" ("Pułapka czasu</em>")


oraz "The Big Unknown" z filmu "Widows" ("Wdowy")


Klimatyczna ballada "Flower of the Universe" to pierwsza od lat piosenka Sade. Utwór promuje superprodukcję Disneya "Pułapka czasu". Reżyserem jest Ava DuVernay. Film z Oprah Winfrey i Reese Witherspoon w rolach głównych wszedł do polskich kin 13 kwietnia 2018.

Na piosenkę przewodnią do filmu "Wdowy" reżyser, Steve McQueen, wybrał utwór "The Big Unknown" po to, by zabrzmiał przy napisach końcowych.
Artystka udostępniła video, które łączy przebitki z filmu z tekstem. Ten ostatni wydaje się czerpać z fabuły filmu o czterech kobietach, zmuszonych do dokonania rabunku w celu spłacenia długów nieżyjących mężów. Film wszedł na polskie ekrany 16 listopada 2018.

"To był zaszczyt pracować z taką legendą. Sade jest niekwestionowanym talentem i niesamowitą artystką, która bardzo rzadko wydaje nowe materiały. Na szczęście, zgodziła się nagrać piosenkę do " Wdów" " -
powiedział McQueen w oświadczeniu.

"Pracujemy nad nowym albumem. Kiedy będziemy zadowoleni, wszyscy usłyszą naszą pracę"
- określił Mattheman w jednym z wywiadów.

Sade jest laureatką Brit Awards za najlepszy album "Diamond Life" i trzech Nagród Grammy - w 1986 w kategorii Best New Artist, w 1994 w kategorii Best R&B Performance, by a Duo or Group with Vocals, za utwór "No Ordinary Love", oraz w 2002 w kategorii Best Pop Vocal Album, za płytę "Lovers Rock".
Grupa Sade nominowana była do American Music Awards i MTV Video Music Awards. Jest zdobywcą platynowych płyt.
W 2002 Sade Adu została odznaczona Orderem Imperium Brytyjskiego OBE. Zadedykowała to wyróżnienie "wszystkim czarnym kobietom w Anglii".

Najnowsze wydawnictwo to kompilacja z 2011 - "The Ultimate Collection":
"Your Love Is King" (Remastered) z "The Ultimate Collection"


11 czerwca 2012 ukazało się DVD koncertowe "Bring Me Home 2011". Długo oczekiwane koncerty w Wielkiej Brytanii, na London O2 Arena, Birmingham NEC i Manchester MEN Arena, zostały sfilmowane i wydane na DVD.
Oprócz koncertów, DVD obejmuje rzadkie widoki zza kulis i rozmowy z muzykami w 20-minutowym dokumencie, nakręconym przez Sophie Muller:
"Bring Me Home 2011" DVD, Audio 2012



"Soldier of Love" z DVD "Bring Me Home 2011", Audio 2012


HAPPY 61st BIRTHDAY to SADE !!!