GRAMY DLA MARKA, współorganizacja koncertu charytatywnego dla Marka Karewicza – to 71 wydarzenie Muzeum Jazzu

Marek Karewicz przed koncertem (fot. A. Rumianowski)

Marek Karewicz przed koncertem (fot. A. Rumianowski)

Parada (fot. A. Mikulski)

Parada (fot. A. Mikulski)

Blues Fellows (fot. A. Mikulski)

Blues Fellows (fot. A. Mikulski)

Halina Frąckowiak (fot. A. Mikulski)

Halina Frąckowiak (fot. A. Mikulski)

M. Karewicz wśród widowni (fot. A. Rumianowski)

M. Karewicz wśród widowni (fot. A. Rumianowski)

Tomasz Stańko (fot. A. Mikulski)

Tomasz Stańko (fot. A. Mikulski)

W sobotę 21 listopada 2015 r., w warszawskiej „Stodole”, odbył się koncert „Gramy dla Marka” z udziałem kilkudziesięciu wykonawców. Celem koncertu było zebranie funduszy na leczenie i rehabilitację Marka Karewicza. Chyba nie ma w Polsce takiej drugiej postaci, dla której zebrałoby się tylu wykonawców ze wszystkich gatunków muzyki rozrywkowej. No może nie było tylko muzyków reggae i hip-hopu. Marek Karewicz jest jedną z najbarwniejszych postaci polskiego środowiska muzycznego, obdarzoną wielkim poczuciem humoru. Jest światowej sławy fotografikiem muzycznym, którego archiwum szacuje się na ok. 2 miliony negatywów. Do czasu kiedy jeszcze mógł pracować, udokumentował chyba całą polską muzykę rozrywkową ze szczególnym uwzględnieniem jazzu. Z wielkich gwiazd światowego jazzu nie sfotografował tylko jednego – największego – Louisa Armstronga. Oprócz fotografii zajmował się także grafiką i był chyba najczęściej zatrudnianym autorem okładek płyt winylowych. Jakbyście przejrzeli swoje polskie winyle z muzyką rozrywkową, to okazałoby się, że niewiele wśród nich jest takich, które nie były projektowane przez pana Marka, lub chociaż nie zawierałyby jego zdjęć. Podczas koncertu można było przypomnieć sobie część tych zdjęć i okładek. Były bowiem wyświetlane na scenie jako tło dla występujących artystów. Tak więc odzew środowiska na apel organizatorów był tak duży, że aby utrzymać się w ramach czasowych koncertu, trzeba było zamknąć listę wykonawców mimo napływających zgłoszeń. Ktoś zliczył, że podczas całego koncertu przez scenę przewinęło się 78 osób! Publiczność też dopisała i zjeżdżając z całej Polski szczelnie wypełniła salę „Stodoły”. O wynik finansowy przedsięwzięcia nie trzeba się więc martwić.

Wieczór rozpoczął się „paradą nowoorleańską” z foyer do sceny, w której wzięli udział m.in. muzycy z zespołów „Blues Fellows” i „Old Timers” oraz Mark Shepherd.

Występy na scenie rozpoczął Marek Michalak (JBBO), jako jednoosobowe trio: śpiew, fortepian, puzon. Po nim pojawili się tradycjonaliści: „Blues Fellows” z Ewą Konarzewską i „Old Timersi” z gościnnym udziałem Marka Shepherda (tp, voc). Następnie na scenie, na tle okładki swojej płyty „Idę” z 1974 r., pojawiła się Halina Frąckowiak. Po niej, zjawił się Krzysztof Daukszewicz z najświeższym listem do pana hrabiego. Swoją drogą dobrze by było gdyby się kiedyś ukazały jakieś „Do pana hrabiego listy zebrane”. A może już są ? Następnie na scenę weszło trio Magdy Piskorczyk, a po nim „Klan” Marka Ałaszewskiego. Za sprawą zagranego przez nich „Laufra”, zrobiło się wręcz heavy-metalowo (potem było „Z brzytwą na poziomki”). Rockową część koncertu kontynuował Tomek Lipiński, a po nim Krzysztof Cugowski z synem Wojtkiem. Rodzinny duet (wokal-gitara) zrobił nam frajdę „Snem o dolinie” i fantastyczną „Georgią On My Mind”. Potem (jakby to Hitchcock reżyserował) sceną zawładnęła Maryla Rodowicz ze swoim zespołem. Zanim wymienię następnych wykonawców, chciałbym jeszcze dodać, że artyści zmieniali się jak w kalejdoskopie. Wykonywali po 1 – 2 utwory. Ze względu na częste zmiany wykonawców na scenie (którzy za każdym razem potrzebowali paru minut, żeby się zainstalować), prowadzący koncert Tomasz Tłuczkiewicz zapraszał na scenę gwiazdy mediów, które opowiadały o Marku Karewiczu i jego barwnym życiu. Zagrało to fantastycznie – jako publiczność w ogóle nie odczuwaliśmy przerw, a wejścia te szalenie uatrakcyjniły koncert. I tak pojawili się m.in.: Paweł Brodowski, Tomasz Szachowski, Marek Sierocki, Marek Niedźwiedzki, Marek Gaszyński, Piotr Baron, Marek Wiernik, Piotr Metz i Krzysztof Materna, którego opowieść mogłaby stać się podstawą świetnego scenariusza.

Ale wróćmy do muzyki. Po „Niech żyje bal” w wykonaniu Maryli Rodowicz, zrobiło się już jazzowo: wystąpił duet Lora Szafran - Włodek Pawlik, a po nich trio Milo Kurtisa. Następnie Piotr Nalepa i Artur Dutkiewicz jamowali „Kiedy byłem małym chłopcem”, na tle wspaniałej okładki LP „Blues” Breakautów (oczywiście autorstwa Marka Karewicza). Jak Państwo pamiętacie Piotr Nalepa został na niej uwieczniony z Tadeuszem Nalepą właśnie jako mały chłopiec. Okładka ta jest chyba dla polskiego bluesa i rocka takim samym zjawiskiem jak okładka komedowego „Astigmatic” dla polskiego jazzu. Ta już co prawda była zaprojektowana przez Rosława Szaybo, ale jej podstawą jest zdjęcie Marka Karewicza. Później wystąpiła Anna Serafińska, trio Andrzeja Jagodzińskiego + Robert Majewski (tp), a następnie „Straszni Panowie Trzej” czyli: Janusz Szrom (voc), Andrzej Jagodziński (p) i Andrzej Łukasik (b). Po nich pojawiła się Aga Zaryan w towarzystwie Roberta Majewskiego (tp) i Piotra Rodowicza (b), a następnie usłyszeliśmy piękną wersję „Jej portretu” w wykonaniu duetu Włodzimierz Nahorny (p) – Henryk Miśkiewicz (as).

Kolejnymi wykonawcami byli: kwintet Piotra Rodowicza (w składzie: lider -b, Kazimierz Jonkisz -dr, Janusz Szprot -p, Zbigniew Jaremko -sax i Robert Majewski -tp), Krzysztof Ścierański (g) z synem na bębnach i Hanna Banaszak, której rytm nabijał Czesław „Mały” Bartkowski. Wykonała fantastyczną wokalizę do „Dzieci Sancheza”. Koncert zakończyły przed północą solowe występy Tomasza Stańki i Stanisława Soyki.

Na koniec jeszcze trzeba wymienić organizatorów tego niezwykłego koncertu. A więc: klub „Stodoła” udostępnił salę wraz z obsługą, Polska Fundacja Muzyczna zajęła się obsługą finansową, Fundacja Jazz Jamboree zapewniła zwolnienie ze zwyczajowych opłat, Muzeum Jazzu przygotowało wystawę fotografii Marka Karewicza, a restauracja EL GRECO częstowała wszystkich gości greckim winem.

I ja tam byłem, muzykę i wino piłem...

Arek Mikulski

 
KLAN (fot. A. Mikulski)

KLAN (fot. A. Mikulski)

Krzysztof i Wojtek Cugowscy (fot. A. Mikulski)

Krzysztof i Wojtek Cugowscy (fot. A. Mikulski)

Maryla Rodowicz (fot. A.Mikulski)

Maryla Rodowicz (fot. A.Mikulski)

Piotr Nalepa (fot. A. Mikulski)

Piotr Nalepa (fot. A. Mikulski)

Straszni Panowie Trzej (fot. A. Mikulski)

Straszni Panowie Trzej (fot. A. Mikulski)

Hanna Banaszak i Krzysztof Ścierański (fot. A. Mikulski)

Hanna Banaszak i Krzysztof Ścierański (fot. A. Mikulski)

Old Timers & Mark Shepherd (fot. A. Mikulski)

Old Timers & Mark Shepherd (fot. A. Mikulski)

Magda Piskorczyk i Ola Siemieniuk (fot. A. Mikulski)

Magda Piskorczyk i Ola Siemieniuk (fot. A. Mikulski)

Stanisław Soyka (fot. A. Mikulski)

Stanisław Soyka (fot. A. Mikulski)

Włodzimierz Nahorny i Henryk Miśkiewicz (fot. A. Mikulski)

Włodzimierz Nahorny i Henryk Miśkiewicz (fot. A. Mikulski)