gru 1 2025
Jaco Pastorius
Oprac. Radosław Czapski na podst. jacopastorius.com Fot. Ed Perlstein, jacopastorius.com
Debiut Pastoriusa w Weather Report na albumie „Black Market”, nagranym w grudniu 1975, a wydanym w kwietniu 1976. Joe Zawinul – piano, electric piano, synthesizer; Wayne Shorter – soprano sax, tenor sax, lyricon; Alex Acuña – congas, percussion; Don Alias – percussion; Alphonso Johnson – electric bass; Jaco Pastorius – electric fretless bass; Narada Michael Walden, Chester Thompson – drums. Pastorius we własnej kompozycji „Barbary Coast”.

1979 – San Francisco Civic Auditorium
Fot. Ed Perlstein

1966 – Jaco ze swoim pierwszym basem
Fot. jacopastorius.com

1975 – sesja na okładkę albumu „Jaco Pastorius„
Fot. jacopastorius.com

1975 – Jaco & Herbie Hancock
Fot. jacopastorius.com

1976 – Peter Erskine i Jaco Pastorius. Jaco gra na saksofonie altowym Wayne’a Shortera

1977 – Weather Report: Joe Zawinul, Wayne Shorter, Jaco Pastorius, Peter Erskine
Fot. jacopastorius.com

1986 – Last Concert in Europe
Fot. jacopastorius.com
74 lata temu, 1 grudnia 1951 urodził się
Jaco Pastorius
(właśc. John Francis Anthony „Jaco” Pastorius III;
zm. 21 września 1987),
człowiek, który zrewolucjonizował sposób gry na gitarze basowej i który dla wielu jest najlepszym i najbardziej wpływowym basistą wszech czasów.
Nie rozpoczął swojej muzycznej kariery od tego instrumentu. Przyszły mistrz bezprogowego basu elektrycznego był perkusistą, podobnie jak jego ojciec, Jack Pastorius, muzyk big-bandowy i wokalista.
Jaco był pierwszym z trojga dzieci Jacka i jego żony Stephanie. Urodził się 1 grudnia 1951 roku w Norristown w Pensylwanii, niedaleko Filadelfii. John Francis Anthony Pastorius III szybko otrzymał od rodziców przydomek „Jocko”, który na początku lat 70. przekształcił się w „Jaco”, gdy jego przyjaciel i sąsiad, urodzony we Francji muzyk, Alex Darqui, przez pomyłkę zapisał jego imię w ten sposób. Jaco polubił tę alternatywną pisownię i przy niej pozostał.
Kiedy Jaco miał prawie osiem lat, jego rodzina przeprowadziła się do Oakland Park na Florydzie, niedaleko Fort Lauderdale. Jaco był słodkim, ambitnym dzieciakiem, który uwielbiał gry zespołowe, w tym futbol amerykański. Jako syn muzyka, interesował się również muzyką i kupił mały zestaw perkusyjny za pieniądze zarobione jako roznosiciel gazet. Te jego dwa zainteresowania okazały się trudne do pogodzenia w 1964 rok, kiedy to podczas treningu młodzieżowej ligi futbolu amerykańskiego, Jaco doznał poważnego urazu nadgarstka, tak poważnego, że ostatecznie wymagającego operacji korekcyjnej. Jaco kontynuował grę na perkusji, ale było to o wiele trudniejsze niż przed urazem, którego doznał.
Jaco zostaje basistą
Mimo to, występował na koncertach jako perkusista, w 1966 roku, będąc jeszcze w liceum, dołączył do zespołu Las Olas Brass grającego covery soulowe. Kiedy do zespołu zgłosił się bardziej doświadczony perkusista, nastąpił zbieg okoliczności, który zaważył na całej karierze Jaco: basista zespołu postanowił odejść. Chociaż Jaco nie był basistą, zajął zwolnione miejsce. Pieniądze zarobione jako roznosiciel gazet przeznaczył na kolejny muzyczny zakup. Tym razem kupił nowy bas Fender Jazz.
To właśnie w tym okresie zaczął objawiać się talent Jaco. Nie umiał czytać nut, ale w 1968 roku pożyczył od swojego przyjaciela Boba Bobbina magnetofon szpulowy i stworzył własną wersję utworu „The Chicken” Pee-Wee Ellisa. Jaco zagrał na wszystkich instrumentach na nagraniu, które wysłał do wdowy po Johnie Coltrane’ie, Alice, będącej również utalentowanym muzykiem. Odwzajemniła się, wysyłając list z wyrazami wsparcia. W późniejszych latach „The Chicken” stał się jednym z obowiązkowych utworów na koncertach Jaco. Zainteresowany jazzem, Jaco nabył również kontrabas. Nie był on jednak łatwy w utrzymaniu i ostatecznie wymienił go na gitarę basową. Później zasłynął z uzyskiwania brzmienia przypominającego kontrabas na swojej bezprogowej gitarze elektrycznej.
W tym okresie swojego życia Jaco poznał dziewczynę o imieniu Tracy Lee, która miała zostać jego pierwszą żoną.
Po okresie występów w Las Olas Brass, Jaco przeszedł do tria R&B o nazwie Woodchuck. W tym czasie jego gra na basie rozwijała się. Jego młodszy brat Rory wspomina rozmowę z Jaco, który zbliżał się do osiemnastych urodzin, szczegółowo opisaną w książce Billa Milkowskiego „Jaco: The Extraordinary and Tragic Life of Jaco Pastorius”. „Spojrzał mi w oczy i powiedział całkiem poważnie: »Rory, człowieku, jestem najlepszym basistą na świecie«. Spojrzałem na niego i powiedziałem: »Wiem«”.
Chociaż Jaco był pewny siebie, potrafił też być skromny. W późniejszej karierze mawiał: „Grając na basie, robię bardzo kiepską imitację Jerry’ego Jemmotta…”.
W czasach Woodchuck, zmieniała się nie tylko gra Jaco na gitarze. W jego życiu zachodziły też inne zmiany. Został mężem i ojcem. On i Tracy pobrali się w sierpniu 1970 roku, a ich córka Mary urodziła się w grudniu tego samego roku, osiem dni po 19. urodzinach ojca. Przez krótki czas pracował jako muzyk na statku wycieczkowym, a jego młoda rodzina podróżowała z nim po Karaibach. Wkrótce nawiązał współpracę z rewią soulową Tommy Strand & the Upper Hand. Jego gra z zespołem jeszcze bardziej się poprawiła, ale tak naprawdę wkroczył na nowe terytorium z kolejnym zespołem, do którego dołączył: Wayne Cochran and the C.C. Riders.
Wir edukacji muzycznej i rozwoju
Spędził zaledwie pięć miesięcy w zespole R&B, którego liderem był biały wokalista soulowy Cochran, i podobnie jak na statku wycieczkowym, znalazł sposób, aby Tracy i ich córka Mary czasami podróżowały z nim. W autobusie koncertowym para unikała zagrożeń tak często spotykanych wśród artystów występujących na scenie. Jaco nie pił alkoholu ani nie brał narkotyków, zamiast tego praktycznie żył z gitarą basową w dłoniach. Nauczył się czytać nuty podczas pracy z zespołem w 1972 roku. Członek zespołu Charlie Brent również dał Jaco bezpośredni, intensywny kurs aranżacji. Brent wspomina, jak Jaco pojawił się z opracowaniem dla zespołu zaledwie trzy dni po tym, jak on i Brent odbyli długą rozmowę o aranżacji. To było wspaniałe, powiedział Brent. „Był tym surowym talentem, który rozwijał się na naszych oczach” (Milkowski, str. 45). Rewia Cochrana dużo i długo podróżowała intensywnie koncertując, co podobno zainspirowało Johna Belushiego i Dana Aykroyda do stworzenia kultowej komediowej postaci bluesmanów, The Blues Brothers.
W miarę rozwoju swojej kariery Jaco eksperymentował z tworzeniem gitar basowych bezprogowych. Na początku lat 70. nabył gitarę basową Fender Jazz z 1962 roku, która albo była już bezprogowa, albo usunął z niej progi nożem do masła (jego wspomnienia na przestrzeni lat były różne). Jaco wypełnił miejsca po progach drewnem syntetycznym i pokrył podstrunnicę żywicą epoksydową. Ta gitara basowa, będąca jego głównym instrumentem bezprogowym, nadała mu przydomek Bass of Doom (Bas Zagłady).
Po zakończeniu współpracy z Cochranem wrócił na Florydę. Grał z orkiestrą Petera Gravesa, nawiązał kontakt z saksofonistą i trębaczem Irą Sullivanem oraz poznał i po raz pierwszy zagrał na gitarze jazzowej, wzorując się z upodobaniem na gitarzyście jazzowym Pacie Methenym. Jaco zaczął grać w zespole jazzowym z Sullivanem, a brzmienie kwartetu – jazzowe, ale z wpływami funku i R&B – zaczęło przyciągać młodych fanów. Dało to również ujście kompozycjom Jaco, z których kilka, jak „Continuum”, znalazło się na jego pierwszym solowym albumie.
W 1973 roku rodzina Jaco i Tracy powiększyła się o kolejne dziecko – Johna Francisa Pastoriusa IV, a jeszcze tej zimy Jaco nawiązał kontakt z pianistą jazzowym Paulem Bleyem. W następnym roku Jaco wszedł do studia i nagrał demo, na którym znalazły się utwory, które miały znaleźć się na jego solowym albumie zatytułowanym jego własnym nazwiskiem.
W 1974 roku Jaco, Metheny, Bley i perkusista Bruce Ditmas stworzyli wspólny album zatytułowany „Jaco”. Podczas wizyty w słynnym Berklee College of Music w Bostonie, Jaco pokazał studentom, jak osiąga brzmienie przypominające kontrabas na gitarze elektrycznej. Został nawet wykładowcą gry na basie jako adiunkt na wydziale jazzu Uniwersytetu Miami, którym kierował wówczas Bill Lee, ojciec kolejnego basisty, który zyskał sławę: Will Lee, znany był szerokiej publiczności przede wszystkim z gry w zespole, który na stałe występował w nocnych programach telewizyjnych Davida Lettermana.
Ale Jaco nie przepadał za nauczaniem i wkrótce miało się wydarzyć coś, co odmieniło jego życie. Bobby Colomby, perkusista i lider Blood, Sweat & Tears, był w Fort Lauderdale na koncercie, kiedy zauważył na plaży Tracy Pastorius. Wydała mu się urocza i zaczęli rozmawiać. Powiedziała mu, że jej mąż „jest najlepszym basistą na świecie”. Colomby szukał również artystów do działu jazzowego Epic Records. Postanowił zobaczyć Jaco na żywo. Po obejrzeniu go w akcji, szybko zaproponował mu kontrakt płytowy. Jaco podpisał go we wrześniu 1975 roku, a miesiąc później nagrywał „Jaco Pastorius”.
1976: Przełomowy rok Jaco
Album zaprezentował Jaco w szerokiej gamie stylów, od latynoskiego jazzu, przez R&B, po funk. Legendarny duet R&B, Sam & Dave, zaśpiewał w utworze „Come On, Come Over”. Na płycie przez cały czas gościł Herbie Hancock. W utworze „Portrait of Tracy” Jaco zagrał solo, w niezwykły sposób wykorzystując harmonikę.
Podczas nagrywania albumu Jaco rozpoczął przygodę ze światem rocka po spotkaniu brytyjskiego muzyka Iana Huntera z Mott the Hoople i zaśpiewał partie basowe na solowym albumie Huntera „All-American Alien Boy”, który, podobnie jak solowy debiut Jaco, ukazał się w 1976 roku. Dwusetna rocznica powstania Ameryki zaowocowała również występem Jaco na albumie Metheny’ego „Bright Size Life”, nagranym pod koniec 1975 roku.
W bardzo aktywnych latach 1974 i 1975 Jaco kontaktował się również z Joe Zawinulem, liderem jazzowego zespołu fusion Weather Report. Po spotkaniu Zawinula po koncercie Weather Report w 1974 roku, Jaco przedstawił się, nazywając siebie „największym basistą świata”. Zawinul nie podjął tematu za pierwszym razem, ale po otrzymaniu pierwszych zapisów solowego albumu Jaco, postanowił zwrócić się do basisty, gdy Weather Report potrzebował basisty pod koniec 1975 roku. Jaco dołączył do zespołu i udało mu się dodać kolejny ważny krążek do swojego przełomowego roku 1976 — zagrał w dwóch utworach na płycie „Black Market” Weather Report: „Cannonball” i swoim własnym „Barbary Coast”.
Pozostawał w Weather Report do 1981 roku, wykazując się zarówno niesamowitym kunsztem muzycznym, jak i scenicznym. Był również znanym muzykiem sesyjnym, występując między innymi na płytach Joni Mitchell „Hejira” (1976) i „Don Juan’s Reckless Daughter” (1977). W biografii Marka Bego Joni Mitchell, legendarna piosenkarka i autorka tekstów tak komentuje swoją muzyczną więź z Jaco: „W pewnym sensie czuję, że wyśniłam Jaco. To znaczy, był dokładnie tym, na co czekałam, brzmieniowo…”. (Bego, str. 158).
Weather Report: Jasne niebo i nadciągające burze
Dzięki Weather Report Jaco poszerzył swoje muzyczne horyzonty. Został wymieniony jako współproducent albumu zespołu z 1977 roku, Heavy Weather, znanego przede wszystkim z utworów „Birdland” i „Teen Town” Jaco. Album odniósł ogromny sukces i w roku premiery uzyskał status Złotej Płyty. Niestety, w tym czasie Jaco przestał unikać alkoholu i narkotyków. Zaczął pić i zażywać kokainę. W 1978 roku Weather Report wydało album „Mr. Gone”, który nie spotkał się z tak wielkim uznaniem jak Heavy Weather. Jednak reputacja Jaco jako basisty była znakomita — czytelnicy i krytycy magazynu Down Beat uznali go w tym roku za najlepszego basistę elektrycznego.
Małżeństwo Jaco i Tracy również zakończyło się w tym okresie, a ich rozwód stał się prawomocny na początku 1979 roku. Jaco zaczął wykazywać nieprzewidywalne zachowanie, czego dowodem był niezwykle agresywny występ na lutowym koncercie Havana Jam w Hawanie na Kubie w ramach „Trio of Doom”: gitarzysta John McLaughlin, Jaco i perkusista Tony Williams. W tym samym roku ukazał się album koncertowy Weather Report, „8:30”, który pokazał wirtuozerię Jaco na scenie koncertowej. Rok ten przyniósł również nowy początek dla Jaco. W lipcu poślubił swoją dziewczynę Ingrid Horn-Müller, po czym wyruszył w trasę koncertową z Joni Mitchell, której zespół koncertowy obejmował również Metheny’ego. Jesienią, będąc w Berlinie z Weather Report, zagrał legendarny solowy koncert basowy w dzień wolny. Był na szczycie muzycznego świata basisty.
W 1980 roku Weather Report wydał album „Night Passage”, na którym znalazła się klasyczna ballada Jaco „Three Views of a Secret”. Podpisał również nowy solowy kontrakt, tym razem z Warner Brothers Records, i w sierpniu rozpoczął nagrywanie swojego drugiego solowego albumu. Jednak nieprzewidywalne zachowanie Jaco na scenie zepsuło występ z Weather Report w Japonii w 1981 roku. W tym samym roku Jaco dokonał swoich ostatnich nagrań z Weather Report, albumu „Weather Report”. W tym samym roku ukazał się również jego drugi solowy album, „Word of Mouth”. W tym okresie ojciec perkusisty Weather Report, Peter Erskine, również zasugerował, że Jaco może cierpieć na chorobę afektywną dwubiegunową.
Na początku 1982 roku Jaco zadebiutował z big bandem Word of Mouth, a 9 czerwca urodziły się bliźniaki Jaco i Ingrid, Julius Josef i Felix Xavier. Niestety, on i Ingrid zaczęli się od siebie oddalać, a Jaco zaczął spędzać więcej czasu w Nowym Jorku, zamiast w znanym mu świecie Florydy. Nowojorska wersja Jaco była inna. Jego picie i zażywanie narkotyków nie ustawało. Jego zachowanie na scenie stawało się coraz bardziej dzikie. Podczas trasy koncertowej po Japonii wrzucił swój bas do Zatoki Hiroszima. Chociaż Jaco twierdził, że wszystko z nim w porządku, we wrześniu tego roku udał się na tygodniową obserwację do szpitala psychiatrycznego Coral Ridge w Fort Lauderdale. Niedługo po wyjściu na wolność wyruszył w trasę, a jego agresywne zachowanie na włoskim koncercie wzbudziło wrogość wśród publiczności, a wydarzenie przerodziło się w zamieszki w trakcie koncertu.
Jaco planował, że album „Holiday for Pans” będzie kontynuacją jego albumu „Word of Mouth” z 1983 roku. Dema albumu zawierały utwory steel pan, ale bez basu Jaco. Warner Bros. odmówił wydania płyty i usunął go z listy wytwórni. Zamiast „Holiday for Pans” wydano album koncertowy „Invitation”. Jaco, występując z zespołem Word of Mouth, dał chaotyczny występ na Playboy Jazz Festival w 1984 roku w Hollywood Bowl. W zależności od wieczoru, potrafił dać natchniony występ lub chaotyczny, grając z big bandem Word of Mouth lub innymi artystami. Jego wahania nastroju były na porządku dziennym dla tych, którzy go znali. W następnym roku rozwiódł się z Ingrid.
Utrata „Bass of Doom” i upadek psychiczny
W tej chaotycznym okresie gitara basowa „Bass of Doom” Jaco została praktycznie zniszczona. Jaco wysłał ją do Kevina Kaufmana i kolegi lutnika Jima Hamiltona w 1986 roku do renowacji. Wkrótce po tym, jak została mu zwrócona, znów sprawna, została skradziona w Greenwich Village. Jaco, który często zostawiał swój bas bez opieki, grając w koszykówkę lub śpiąc w nowojorskim parku, nigdy go już nie zobaczył. Gitarę basową odzyskano dopiero w 2007 roku. Obecnie należy ona do basisty Metalliki, Roba Trujillo. Syn Jaco, basista, Felix, miał okazję zagrać na niej w kilku utworach na albumie Yellowjackets „A Rise in the Road”. „To była trudna walka, zarówno emocjonalna, jak i związana z tym wszystkim” – powiedział Pastorius w wywiadzie dla Wayne’a Lockwooda z „The New York Daily News”. Trujillo powiedział rodzinie, że może kupić gitarę basową za tę samą, nieujawnioną kwotę, którą sam za nią zapłacił. W międzyczasie Trujillo, który wyprodukował również film dokumentalny o Jaco, przechowuje gitarę basową bezpiecznie, pod kluczem, w skarbcu w północnej Kalifornii.
Połowa lat 80. była trudna dla Jaco i jego bliskich. Został eksmitowany ze swojego nowojorskiego mieszkania i tak długo, jak mógł, przesiadywał u przyjaciół. Po burzliwej wizycie w domu ojca w Pensylwanii, Jaco na krótko trafił do szpitala psychiatrycznego. Basiście nie podobały się skutki działania litu, który podawano mu w ramach leczenia. Jaco wrócił do Nowego Jorku i kontynuował grę, ale z uwagi na jego reputację artysty, który potrafił inspirować w jedną noc, a zniechęcać w kolejną, trudno było znaleźć kogoś, kto by go przyjął. Przyjaciele byli zasmuceni jego poważnym pogorszeniem stanu zdrowia. W lipcu 1986 roku Jaco został zachęcony do zgłoszenia się na oddział psychiatryczny szpitala Bellevue. Diagnoza: Jaco cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową (maniakalną i depresyjną). Przebywał w Bellevue przez osiem tygodni i został zwolniony pod opiekę zaprzyjaźnionego muzyka, który zabrał Jaco z powrotem do San Francisco, gdzie wspólnie pracowali nad płytą.
W tym czasie związek Jaco z dziewczyną Teresą stał się bardziej burzliwy, a Jaco zaczął pić więcej. Teresa wróciła do Nowego Jorku po wizycie w San Francisco, a Jaco wkrótce poszedł w jej ślady. Jaco grał w Nowym Jorku i koncertował po Europie z gitarzystą/basistą.
1987: Ostatni rok Jaco
Jaco rozpoczął rok od powrotu do Fort Lauderdale ze swoją dziewczyną Teresą. Chociaż starał się odzyskać stabilizację, stare demony choroby psychicznej dały o sobie znać, prowadząc do wielu dziwnych występów, a nawet krótkich pobytów w więzieniu. Tragiczny finał nastąpił wczesnym rankiem 12 września 1987 roku, kiedy Jaco udał się do baru o nazwie Midnight Bottle Club, skąd został wyrzucony za swoje zachowanie. Kiedy próbował wyważyć drzwi, menedżer klubu, posiadacz czarnego pasa trzeciego stopnia w karate, uderzył Jaco kilka razy. Czaszka Jaco została złamana i doznał rozległego krwotoku wewnętrznego. Jaco nigdy nie opuścił szpitala. 19 września doznał krwotoku śródmózgowego i został podłączony do respiratora. Jego rodzina zdecydowała o odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie 21 września. Zmarł nieco ponad trzy godziny później, a Tracy trzymała go za rękę. Jaco Pastorius miał 35 lat. Jego napastnik przyznał się do winy w sprawie zabójstwa i ostatecznie spędził w więzieniu zaledwie cztery miesiące.
Jaco został pochowany na cmentarzu Our Lady Queen of Heaven w North Lauderdale, a w 2008 roku w Oakland Park został otwarty park Jaco Pastoriusa. Choć jego dziedzictwo wciąż tam żyje, jest jeszcze bardziej obecne w legionach basistów zainspirowanych do gry na instrumencie w nowy sposób – lub w ogóle do gry – po wysłuchaniu utworów Jaco, które stworzył w trakcie swojej bogatej, ale jakże krótkiej kariery.