Jerzy Kosiński

„The Painted Bird” – Official Film Trailer 1, 2019

Oprac. Ewa Kałużna. Fot. culture.pl, biografia24.pl, lodz.wyborcza.pl, The New York Times

Jerzy Kosiński
Fot. culture.pl

Roman Polański i Jerzy Kosiński
Fot. biografia24.pl

Jerzy Kosiński i Urszula Dudziak
Fot. lodz.wyborcza.pl

88 lat temu urodził się polski pisarz pochodzenia żydowskiego, tworzący tylko w języku angielskim. Wyjaśniał, że pisze po angielsku, by móc tworzyć beznamiętnie, bez emocjonalnego zabarwienia, które zawsze zawiera język ojczysty,

JERZY KOSIŃSKI (właśc. Józef Lewinkopf, ur. 14 czerwca 1933, zm. 3 maja 1991).

Niezależnie od tego, czy był, obdarzonym genialnym talentem, pisarzem, czy mitomanem, żerującym na naiwności czytelników, historia jego kariery robi wrażenie.

ŁODZIANIN

Urodził się w Łodzi, jako syn żydowskiego przemysłowca Mojżesza Lewinkopfa i Elżbiety Linieckiej Weinreich. Do wybuchu wojny mieszkali w Łodzi, przy ulicy Gdańskiej 74.

Lata wojny Jerzy spędził w Sandomierzu i we wsi Dąbrowa Rzeczycka, gdzie, dzięki pomocy księdza Eugeniusza Okonia, Lewinkopfowie znaleźli schronienie w domu polskiej rodziny Andrzeja Warchoła.

To wtedy ojciec zmienił mu nazwisko na Jerzy Kosiński, z fikcyjnym świadectwem chrztu.

Po wojnie, Jerzy zamieszkał z rodzicami w Jeleniej Górze.

W latach 1950-1956 studiował historię, nauki polityczne i socjologię na Uniwersytecie Łódzkim, a następnie pracował jako asystent w Instytucie Historii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.

Zimą był instruktorem narciarskim w Zakopanem, latem – kaowcem w Międzyzdrojach.

EMIGRACJA – USA

W 1957, mając 24 lata, Jerzy Kosiński wyjechał na stypendium Fundacji Forda do USA. Pozostał tam na stałe.

Podjął studia podyplomowe w Columbia University i New School for Social Research.

Chciał zrobić doktorat z socjologii, potem zamierzał zająć się biznesem, ale ktoś doradził mu, by zaczął pisać.

W 1960 opublikował swój pierwszy zbiór esejów – „Przyszłość należy do nas, towarzyszu” („The Future Is Ours, Comrade”). Były to zapiski z podróży po ZSRR. Później okazało się, że nigdy tam nie był.

W 1962 wydał kolejny zbiór esejów – „No Third Path” („Nie ma trzeciej drogi”).

Obie te pozycje wydał pod pseudonimem Joseph Novak.

W 1965 otrzymał obywatelstwo amerykańskie i wydał pierwszą powieść pod własnym nazwiskiem – „Malowany ptak”.

W pierwszym okresie po przyjeździe do USA, Jerzy wypierał się swojego żydowskiego pochodzenia, do tego stopnia, że zaczęto zarzucać mu antysemityzm. Dopiero po spektakularnym sukcesie powieściowego debiutu „Malowany ptak”, zaczął przyznawać się do semickiego rodowodu. I zrobił z niego atut.

Wykładał na kilku amerykańskich uczelniach – Wesleyan University, Yale i Princeton.

Był laureatem wielu prestiżowych nagród.

Od 1973 do 1975 był prezesem amerykańskiego PEN Clubu.

Powieść „Malowany ptak” przyniosła mu wielką sławę.


Jerzy Kosiński
Fot. The New York Times

Gościł w popularnych talk show telewizyjnych, można było go zobaczyć na okładkach prestiżowych gazet. Przedstawiano go „Dżer zej (albo Jer zej) Kozynski„.

W 1974 wystąpił w popularnym programie „The Dick Cavett Show”, gdzie opowiadał o swojej twórczości:


Anthony Burgess, Jerzy Kosiński, Barbara Howard – Live @ Dick Cavett TV Show 1974

W 1982 wręczał Oscara Colinowi Wellandowi, za scenariusz do „Rydwanów ognia”:

Jerzy Kosiński Live @ Oscar 1982, „Chariots of Fire” Wins Original Screenplay

4 kwietnia 1984, zasiadł – zaraz po młodym Tomie Hanksie – na kanapie, w programie telewizyjnym Davida Lettermana, i czuł się tam, jak ryba w wodzie:

Jerzy Kosiński – Live @ David Letterman TV Show 1984 (23:40-35:00 min)

Po „Malowanym ptaku”, Kosiński przestał grać kartą ofiary Holocaustu. Trochę w stylu Woody’ego Allena, uznał, że to, co było do powiedzenia, już powiedziano.

Po latach, Henryk Grynberg wspominał, że owszem, spotykali się, dyskutowali, ale do czasu wydania pierwszej powieści, Grynberg nie był nawet pewien, czy Kosiński jest Żydem.

Niszczące ataki na pisarza spadały z różną częstotliwością. Najgorszy był artykuł w „Village Voice” z 1982. W tekście zarzucano autorowi „Malowanego ptaka”, że nie pisze samodzielnie swoich książek, korzysta z legionu ghost writerów, jest mitomanem i hochsztaplerem.

Kosiński zareagował alergicznie, wypierając się wszystkiego. Najpierw prosił o sprawdzanie go wariografem, później zorganizował sesję fotograficzną, w której przedstawił siebie w kilku różnych, zupełnie do siebie wzajemnie niepodobnych, kreacjach, by dodać: „Ci wszyscy ludzie napisali „Malowanego ptaka” „.

Tak oto pisarz, który jeszcze przed chwilą wręczał Oscara za najlepszy scenariusz do „Rydwanów ognia”, zaczął powoli wpadać w literacki niebyt.

W 1988 Jerzy Kosiński odwiedził Polskę. Złożył wizytę w Szkole Filmowej w rodzinnej Łodzi, gdzie witały go nieprzebrane tłumy.

Na początku 1989 odwiedził Wydawnictwo Czytelnik, które wydało polską wersję „Malowanego ptaka”. Był także gościem „Dziennika Telewizyjnego” w TVP:

Jerzy Kosiński – Live @ Dziennik Telewizyjny, TVP 1989

ŚMIERĆ

Dwa lata później, 3 maja 1991, Jerzy Kosiński popełnił w Ameryce samobójstwo. Miał 57 lat.

W pożegnalnej notce napisał: „Kładę się teraz do snu, na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością”.

Połknął garść barbituranów, popił je alkoholem, założył sobie na głowę czarną plastikową torbę, i wszedł do gorącej kąpieli.

Zachował się tak, jakby nie wiedział, w jaki sposób chce umrzeć, albo chciał mieć absolutną pewność, że nie zostanie odratowany.

„Zrobił to metodą, polecaną przez Hemlock Society – nowoorleańską grupę, pomagającą odejść z godnością beznadziejnie chorym” – mówił w rozmowie z „Wyborczą” Janusz Głowacki, autor książki o Kosińskim.

Ciało 57-latka było w strasznym stanie. Patolodzy znaleźli na nim ślady walki, jakby Jerzy ostatkiem sił próbował wygrać ze śmiercią.

R.I.P. [*]

„MALOWANY PTAK” („The Painted Bird”), 1965

Książka „Malowany ptak” przyniosła Kosińskiemu światowy rozgłos. Przedstawiała dramatyczne losy 6-letniego (w domyśle) żydowskiego chłopca w czasie wojny. Autor drastyczne przedstawił ludzkie okrucieństwo i wynaturzenia, przypisywane przez niego mieszkańcom wiejskich okolic Europy Wschodniej. W powieści, wielokrotnie pojawia się wątek nadużyć w stosunku do mniejszości etnicznych (Cyganie, Żydzi). Osią fabuły „Malowanego ptaka” jest pojęcie inności i wyobcowania, często pozornego lub powierzchownego. W kluczowej scenie, dzikie ptaki zadziobują osobnika swojego gatunku, który został schwytany i pomalowany przez człowieka w jaskrawe barwy.

Ze względu na opisywane zdarzenia, początkowo sądzono, że książka oparta jest na wątkach autobiograficznych, czemu Kosiński nie zaprzeczał. W rzeczywistości, powieść była wytworem fantazji Kosińskiego, co sam potwierdzał we wstępie do późniejszych wydań.

W Polsce, w różnych środowiskach, książkę obwołano antypolską.

Przedstawienie mieszkańców polskiej wsi, jako prymitywnych, okrutnych i zdeprawowanych jednostek, spotkało się z protestami amerykańskiej Polonii. Do dziś środowiska skrajnie narodowe nazywają Kosińskiego „polakożercą”.

Recenzja „Malowanego ptaka” ukazała się w „The New York Times”. Jej autor, Elie Wiesel, były więzień obozów w Auschwitz i Buchenwaldzie. był wstrząśnięty wydawnictwem, ale i zachwycony. Po latach, okazało się, że przed publikacją tekstu Kosiński spotkał się z Wieselem, i zdołał przekonać go, że opisana historia jest jego własną.

W opinii prof. Pogonowskiego, pornograficzny charakter książki (naturalistyczne, pozbawione emocji opisy gwałtów zbiorowych, seksu z kozłem i psem itp.), będący nadużyciem wobec historiografii Holocaustu, zapewnił komercyjną popularność książki w Ameryce i na całym świecie.

Eliot Weinberger w książce „Karmic Traces” twierdził, że Kosiński nie mógł być autorem „Malowanego ptaka”, bowiem jego znajomość języka angielskiego w czasie, gdy książka powstała, była jeszcze zbyt słaba. Weinberger utrzymywał, iż Kosiński wykorzystywał teksty, pisane przez kilku amerykańskich redaktorów, tzw. ghost writers, którzy pracowali dla niego, zamknięci na klucz w nowojorskim hotelu.

Do autorstwa „Malowanego ptaka” miał przyznać się amerykański poeta i tłumacz, George Reavey.

Wysuwano też supozycje, iż „Malowany ptak” został napisany po polsku, a następnie przetłumaczony na angielski.

W obronie Kosińskiego stanął dziennikarz, John Corry, twierdząc, że oskarżenia o plagiat były inspirowane przez propagandę komunistyczną.

„MALOWANY PTAK” na EKRANIE KINOWYM

W maju 2010 scenarzysta filmowy, Václav Marhoul, ogłosił, że nabył prawa do filmowej adaptacji powieści „Malowany ptak”.

W 2013, na Festiwalu Filmowym w Cannes, za adaptację filmową książki Kosińskiego, czyli napisany scenariusz, Marhoul otrzymał wyróżnienie specjalne, w ramach nagrody Scrip Teast im. Krzysztofa Kieślowskiego. W uzasadnieniu werdyktu napisano: „Podjęty z determinacją przez scenarzystę, niezwykle trudny i ambitny projekt, przyniósł w efekcie fascynujący i poruszający scenariusz, który może doprowadzić do powstania wstrząsającego i poruszającego wyobraźnię filmu”.

Film taki faktycznie powstał, w koprodukcji czesko-słowacko-ukraińskiej. Premiera odbyła się we wrześniu 2019:
„The Painted Bird” – Official Film Trailer 1, 2019

„The Painted Bird” – Official Film Trailer 2, 2019

„WYSTARCZY BYĆ” („Being There”), 1971

Po książce „Kroki” („Steps”) z 1968, z nagrodą National Book Award 1969, powieść „Wystarczy być” z 1971 była kolejną książką Kosińskiego, która przyniosła mu uznanie.

Opisywała losy upośledzonego umysłowo Chance’a O’Grodnicka (Chauncey Gardinier), który, niczego nie rozumiejąc, zostaje uznany za genialnego polityka, finansistę i kandydata na prezydenta USA. Była to karykatura bezmyślnego społeczeństwa, uzależnionego od mediów, zwłaszcza telewizji.

Według opinii, zamieszczonej w czasopiśmie „Village Voice” w 1982, książka „Wystarczy być” miała być plagiatem powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza „Kariera Nikodema Dyzmy”, nieznanej wówczas czytelnikom Zachodu Europy czy Amerykański. Recenzja ta miała przyczynić się do samobójstwa Kosińskiego

„BEING THERE” na EKRANIE KINOWYM

Na podstawie powieści, w 1979 nakręcono film, w reżyserii Hala Ashby’ego, z Peterem Sellersem w roli głównej.

Scenariusz do filmu na podstawie książki napisał, razem z Kosińskim, Robert C. Jones. Za swój wkład w scenariusz, Kosiński otrzymał nagrodę Amerykańskiej Gildii Scenarzystów oraz Brytyjskiej Akademii Filmu i Telewizji:

„Being There” – Official Film Trailer 1979

KOSIŃSKI jako AKTOR

Kosiński był nie tylko pisarzem. Jako aktor, w 1981 zagrał Grigorija Zinowjewa w filmie „Czerwoni” („Reds”), w reż. Warrena Beatty:

„Reds” Film Trailer 1981

Pojawił się również w filmie „Nocny kowboj” („Midnight Cowboy”) z 1969, w reż. Johna Schlesingera, niewymieniony w czołówce. Wystąpił w scenie, w której bohaterowie filmu odwiedzają imprezę artystycznej bohemy Nowego Jorku.

KOSIŃSKI jako FOTOGRAF

Zajmował się także fotografią. Czynnie uczestniczył w działalności łódzkiego oddziału Polskiego Towarzystwa Fotograficznego, organizował wystawy swoich prac. Na emigracji, należał do Królewskiego Stowarzyszenia Fotograficznego.

WYDAWNICTWA LITERACKIE KOSIŃSKIEGO

1960: „The Future Is Ours, Comrade” („Przyszłość należy do nas, towarzyszu”, eseje, wyd. polskie 1996), psued. Joseph Novak
1962: „No Third Path” („Nie ma trzeciej drogi”, eseje), pseud. Joseph Novak
1965: „The Painted Bird” („Malowany ptak”, wyd. polskie 1989)
1968: „Steps” („Kroki”, wyd. polskie 1989)
1971: „Being There” („Wystarczy być”, wyd. polskie 1990)
1973: „The Devil Tree” („Diabelskie drzewo”, wyd. polskie 1992)
1975: „Cockpit” („Cockpit”, wyd. polskie 1992)
1977: „Blind Date” („Randka w ciemno”, wyd. polskie 1992)
1979: „Passion Play” („Pasja”, wyd. polskie 1993)
1982: „Pinball” („Gra”, wyd. polskie 1993)
1988: „The Hermit of 69th Street” („Pustelnik z 69. Ulicy”, wyd. polskie 1994)
1992: „Passing By” („Przechodząc obok”; eseje wydane pośmiertnie, wyd. polskie 1994).

KSIĄŻKI o KOSIŃSKIM

1992: Jaromir Jedliński – „Jerzy Kosiński. Twarz i maski”
1993: Czesław Czapliński – „Pasje Jerzego Kosińskiego”
1993: Czesław Czapliński – „Życie po śmierci Jerzego Kosińskiego”
1994: Joanna Siedlecka – „Czarny ptasior”
1996: James Park Sloan – „Jerzy Kosiński. Biografia”
1997: Agnieszka Salska i Grzegorz Gazda – „Jerzy Kosiński: Być tu i tam. Materiały z konferencji naukowej: 'Jerzy Kosiński. Człowiek i dzieło na skrzyżowaniu kultur', Łódź, 8-10 maja 1995”
2009: Henryk Dasko – „Odlot malowanego ptaka”
2010: Janusz Głowacki – „Good night, Dżerzi”
2013: Jerome Charyn – „Jerzy Kosiński”.

WSPOMNIENIA o KOSIŃSKIM

URSZULA DUDZIAK, która była związana z pisarzem po odejściu od niej Michała Urbaniaka i rozwodzie, opowiadała łódzkiej „Gazecie Wyborczej”.

„On był miłością mojego życia, potrząsnął mną, zmienił mnie kompletnie. Zaczął mówić rzeczy, które nie mieściły mi się w głowie: 'Jesteś Tycjanową pięknością. Masz najwspanialszą, szeroką twarz, jaką widziałem w życiu. Jesteś inteligentna, masz niezwykłe poczucie humoru. Masz genialną figurę, komputer ciebie dla mnie wymyślił'. Mówił tak przez cztery lata. Aż w końcu pomyślałam, że coś w tym musi być.

Dzięki niemu, zobaczyłam siebie w innym świetle. Zaczęłam szukać w życiu równowagi, bo, gdy człowiek ma kompleksy, widzi świat w krzywym zwierciadle.

Byliśmy dla siebie stworzeni. Byłam w nim bardzo zakochana, i dzięki niemu czuję się atrakcyjną, dającą sobie świetnie radę w życiu, kobietą. Szkoda, że nie widzi mnie dzisiaj. Myślę, że ucieszyłby się bardzo.

Seks był niesamowicie ważną częścią naszego związku, a przecież nie ma nic piękniejszego od kombinacji 'wielka miłość i genialny seks'.

Nasz związek był bardzo niekonwencjonalny – dwoje artystów, kochających się do szaleństwa.

On był żonaty z Katheriną von Fraunhofer, zwaną Kiki. I to był nasz dramat. Jurek nazywał to 'małżeństwem biurokratycznym'. Od początku mieli osobne sypialnie. Ona była jak jego najbliższa przyjaciółka, siostra. A on miał zawsze drugie życie – przyjaciółki, kochanki.

Nie weszłam tam, jako ktoś, kto nagle zburzył harmonię. Wiedziałam o podwójnym życiu Jurka. Nie bardzo rozumiałam, na czym polega tamten związek, i nie chcę za dużo na ten temat mówić.

Czasami, sama siebie nie rozumiałam. Ale jedno wiem – Jurek był o wiele bardziej skomplikowany i niezwykły, niż się przypuszcza.

To była tęcza doznań, jakich nigdy wcześniej nie miałam, i nigdy już pewnie nie będę mieć. Nie wiem, czy to można wyrazić słowami, nie wiem, czy to można wyśpiewać. Arthur Miller mówił o Marilyn Monroe, że go 'dusiła, pożerała', że czuł się przy niej 'sparaliżowany'. Ja też czułam się z Jerzym, jak sparaliżowana. Ciągle czekałam na jego telefon, żyłam nim. To mnie dławiło, wiązało, a jednocześnie uskrzydlało.

Dzwonił z całego świata: 'Uleńko, tak mi ciebie strasznie brakuje. Myślisz, że tylko ty umiesz śpiewać?! Ja też umiem: Jambalaya, jambalaya!'. Tak dziwnie śpiewał, między country and western i pop. 'Musisz mnie cały czas inspirować, podniecać, bo inaczej napiszę książkę telefoniczną nieistniejącego miasta'. Czytał mi Mariana Hemara, taki długi wiersz o starości. Nagrał mi to na automatycznej sekretarce, w kilku kawałkach, bo nie mieściło się w jeden message.

Zawsze skakałam na scenie, a Jurek mnie za to strasznie ganił: 'Co ty tak podskakujesz, jak nastolatka?'. Chciał, bym występowała w długiej sukni, jak Juliette Greco, i śpiewała utwory z tekstem.

Przy nim nie nagrałam nowej płyty, i on też nie napisał niczego nowego. To uczucie było za mocne. Myśmy się nawzajem spalali.

Dopiero po śmierci Jurka, nagrałam solową płytę, którą uważam za moją najpiękniejszą – 'Malowany ptak' z 1997.

Wiem, że balans daje szczęście. Ale gdybym tamtego nie przeżyła, nie rozumiałabym wielu rzeczy. To było piękne. Warto było. Ciągły niepokój. Niebo i piekło” (lodz.wyborcza.pl).

Urszula Dudziak umieściła w swoim repertuarze autobiograficzny program muzyczny i album „Future Talk”, przygotowany wraz z Jerzym Kosińskim jeszcze w 1979, i nagrany w Music Farm Studios w Nowym Jorku, na żywo, bez over dubbingu:

Urszula Dudziak – „Kasia’s Dance” from „Future Talk” 1979

Urszula Dudziak – „Quiet Afternoon” from „Future Talk” 1979

Wspólnie z Kosińskim, przygotowali także spektakl „Nature Is Leaving Us”, którego Ula była współkompozytorką oraz wykonawczynią.

Stronę graficzną, a także libretto, oraz częściowo muzykę, do tej swoistej, 14-aktowej, elektronicznej video opery, stworzył znany performer, Mirosław Rogala, Polak, mieszkający od początku lat 80. na stałe w Chicago. Artysta zajmuje się sztuką wideo, sztuką elektroniczną, sztuką interaktywną, fotografią, muzyką i poezją.

W 1989 Rogala zmontował film „Nature Is Leaving Us”, z wykorzystaniem wokali Urszuli Dudziak, z okresu jej współpracy z Kosińskim. Film został opublikowany w całości w 1993:

Mirosław Rogala (Urszula Dudziak – vocals) – „Nature Is Leaving Us”, Full Video Opera 1989 (wyd. 1993) https://vimeo.com/77164874

Mirosław Rogala – „Nature Is Leaving Us” – Scene IV „Installing Values”

Niestety, zakochani w sobie po uszy, Ula Dudziak i Jerzy Kosiński, nie nacieszyli się długo swoim szczęściem.

W 1991 Jerzy popełnił samobójstwo. Wokalistka przez długi czas nie mogła otrząsnąć się po jego śmierci.

Płyta solowa Urszuli Dudziak, „Malowany ptak”, ukazała się dopiero w 1997, sześć lat po śmierci Jerzego:

Urszula Dudziak – „Bolero” from „Malowany ptak” 1997

Urszula Dudziak – „Karolinka” from „Malowany ptak” 1997

JANUSZ GŁOWACKI, autor książki ”Good night, Dżerzi” o Jerzym Kosińskim:

„Jego biograf powiedział, że ”był kimś więcej, niż pisarzem, i kimś mniej'. Jego największym dziełem jest on sam.

Historia Kosińskiego to naturalna dramaturgia. Biedny Polak z żydowskiej rodziny, przeżył piekło. Wyjeżdża do Stanów, gdzie odnosi oszałamiający sukces. Nie Czesław Miłosz, nie ja – mówiąc ze smutkiem – ale to on oczarował Amerykę. Amerykanie uznali go za kombinację Becketta z Dostojewskim i Kafką. Wszyscy padli na kolana. A później zaczęli się podnosić. Doszli do wniosku, że ich zahipnotyzował.

Moja książka jest fikcją. To nie jest biografia Kosińskiego, tylko opowieść. Pisałem na zamówienie scenariusz filmu o Kosińskim. Kłębiły się najrozmaitsze wątki, pomysły.

Jego rodzice od dziecka uczyli go kłamać. Kiedyś rodzina Kosińskich ukrywała się u chłopów. On zafascynował się jedną z dziewczynek. Powiedział jej, że naprawdę nie nazywa się Kosiński, tylko Lewinkopf. Dziewczynka powiedziała o tym rodzicom, oni zapytali o to Kosińskich. Jerzy został wtedy bardzo surowo ukarany. Mieszkańcy wpadli w panikę – gdyby Niemcy dowiedzieli się, cała wieś poszłaby z dymem.

Problem Kosińskiego polegał na tym, że sprzedawał książkę „Malowany ptak”, jako swoją historię, czyli non-fiction.

Jerzy zorientował się, że piekło, które przeżył, jest za mało piekielne, by zwróciło na siebie uwagę. Upiekielnił je więc jeszcze bardziej. Dodał do swojego życia więcej zła. Wiedział, że ludzie interesują się złem, nie dobrem.

Kreował się. Wkładał tyle masek, że w pewnym momencie zaczęły mu się one mylić.

Strasznie trudno u niego oddzielić kłamstwo od prawdy. Kosiński to jedna wielka kreacja. Ile w tym prawdy, nieszczęścia i rozpaczy? Próbowałem do tego dojść. Ale Kosiński niewyjaśniony jest dużo bardziej ciekawy, niż wyjaśniony. Próbowali go już wyjaśniać w amerykańskiej sztuce „Więcej kłamstw o Jerzym”. Wyjaśnili go tak: „kłamca, który oszukał ze względu na koniunkturę”. A tam jednak było coś więcej. Demony, których obecność stale wyczuwał za plecami, były jednak prawdziwe.

Nie miałem ambicji, żeby go wyjaśnić. Chciałem go pokazać.

Kosiński uważał, że prawda o człowieku – to seks. Uważał, że człowiek podczas seksu jest prawdziwy. Cała jego twórczość to było szukanie prawdy o seksie. Był w tym najlepszy.

Jego kariera zaczęła się od biednego żydowskiego chłopca, a skończyła na wschodnioeuropejskim Jamesie Bondzie, który jeździ, daje rozkosz, poszukuje.

Tracił pamięć. Miał specjalny, mały pokoik, gdzie wisiały ubrania. Miał tam mnóstwo walizek. Każda miała kod – otwierała się dopiero po wpisaniu szyfru. Kosiński zapominał szyfry, i za każdym razem kupował nowe walizki. Starych nie wyrzucał. Nie poznawał też później ludzi. Spotykał kogoś, szedł z nim na lunch i robił zdjęcie. Później pokazywał je żonie, żeby mu wyjaśniła, z kim jadł lunch, bo nie miał odwagi spytać, i przyznać się, że nie pamięta.

Opisałem fascynująca postać w fascynującym świecie, czyli w Nowym Jorku. To miasto jest połączeniem nieba z piekłem. Idzie się na Broadway i przechodzi się nad leżącymi bezdomnymi, z którymi często jest się po imieniu”.

Janusz Głowacki – opowieść o książce ”Good night, Dżerzi” i o historii „Malowanego ptaka”, Live 2010:
cz. 1 Pisarz i jego demony

cz. 2 „Malowany ptak”

cz. 3 Masza i Jody

cz. 4 Pierwsze spotkanie z Janusza Głowackiego z Jerzym Kosińskim w 1975

cz. 5 Przygotowania do napisania książki

cz. 6 Dlaczego „Good night, Dżerzi”?

cz. 7 Dedykacja Janusza Głowackiego do jego książki ”Good night, Dżerzi”

cz. 8 Emigrant Janusz Głowacki

cz. 9 Początki Janusza Głowackiego w Nowym Jorku

cz. 10 Ameryka daje kredyt zaufania

MACIEJ ŚWIERKOCKI, tłumacz i kulturoznawca, wspomina: „Kosiński był człowiekiem pełnym talentów – fotografem, należącym do Królewskiego Stowarzyszenia Fotograficznego, socjologiem z zacięciem aktorskim.

Poznałem go w kwietniu 1988. Jego przyjazd do kraju zupełnie zmienił nastawienie do pisarza. Pamiętam tłumy na spotkaniu w budynku Szkoły Filmowej w Łodzi. Starsi opowiadali, że tylu ludzi w przeszłości przyszło zobaczyć tylko Kirka Douglasa.

Łodzią w tamtym czasie Kosiński był zachwycony. Z miastem wciąż sporo go łączyło – tu został pochowany jego ojciec, tu mieszkał jego brat

Przed emigracją, Kosiński błąkał się po rodzinnej Łodzi, nie bardzo wiedząc, co ma ze sobą zrobić. Jednak, znalazł dla siebie miejsce w środowisku ówczesnej łódzkiej bohemy. Był stałym gościem kawiarni Honoratka, gdzie przesiadywał z Jerzym Neugebauerem, wybitnym portrecistą i fotografem teatralnym, a także z Jerzym Dudusiem Matuszkiewiczem, muzykiem jazzowym, czy Romanem Polańskim, którego przedstawiać nie trzeba.

Początkowo, relacja Neugebauera i Kosińskiego przypominała raczej mistrzowsko-uczniowską, ale wkrótce Kosiński poczynił takie postępy, że obaj byli w stanie równie mocno napędzać swój tandem. W 1957 zorganizowali wspólną wystawę fotograficzną w warszawskiej Galerii Krzywego Koła.

Śmierć Kosińskiego była dla mnie dużym zaskoczeniem. Rozmawiałem z nim telefonicznie kilka miesięcy wcześniej. Mówiliśmy o tłumaczeniach jego esejów, napisanych jeszcze przed „Malowanym ptakiem”. Był wtedy na nartach w Szwajcarii, wydawał się być w świetnej formie”.

KOSIŃSKI w MUZEUM MIASTA ŁODZI

Nazwisko Neugebauera warto przypomnieć sobie, odwiedzając Muzeum Miasta Łodzi.

Panteon Wielkich Łodzian – to gabinety, ucharakteryzowane w ten sposób, jakby mogli w nich pracować Julian Tuwim, Aleksander Tansman czy Władysław Stanisław Reymont.

W pokoju Kosińskiego uwagę przykuwają stroje do jazdy na nartach i do gry w polo. Strój narciarski to pamiątka z lat powojennych, gdy, jako młodego chłopaka, cierpiącego na afazję, uczył go w Bratoszewicach szusować głuchoniemy Niemiec.

Z kolei, z grą w polo związana jest jedna z mniej znanych powieści pisarza – „Passion Play”.

Na biurku stoi maszyna do pisania, a obok niej leży numer „The New York Times” z 21 lutego 1982. Na okładce – nagi od pasa Kosiński, stoi naprzeciwko stadniny, z pejczem w ręku, co jedynie pobudziło plotki o „ekscentrycznym życiu erotycznym” pisarza.

W środku gazety znaleźć można tekst Barbary Gelb „Being Jerzy Kosiński”, tytułem nawiązujący do powieści Kosińskiego „Being There” („Wystarczy być”). Barbara Gelb pisze: „Zanim nastąpił Holocaust, w Łodzi Jerzy Kosiński był typem dziecka, które, gdyby urodziło się dziewczynką, głęboko kłaniałoby się starszym osobom”. Tym samym, dziennikarka amerykańskiego czasopisma trochę nawiązała do motta przewodniego Kosińskiego: „Larvatus prodeo” – „chodzę w przebraniu”.

W pokoju Kosińskiego trafimy także na liczne fotografie, zarówno z okresu przed wyjazdem do USA, jak i z czasów jego największych celebryckich triumfów w Stanch. Na jego zdjęciach z celebrytami znaleźć można Michaela Douglasa, Andy’ego Warhola czy Zbigniewa Brzezińskiego.

Wszystkie zbiory, dotyczące Jerzego Kosińskiego, Muzeum Miasta Łodzi otrzymało od Kiki, wdowy po Jerzym Kosińskim. To znamienne, że postanowiła przywieźć je akurat do rodzinnego miasta pisarza, zamiast pozostawić w Nowym Jorku.

„Kosiński to postać wielobarwna i kontrowersyjna. Ale na pewno przyczynił się do rozsławienia kraju i regionu. Refleksję nad jego dorobkiem pozostawiamy zwiedzającym” – stwierdza dyplomatycznie Anna Łagodzińska z Oddziału Kultur i Tradycji Wyznaniowych Muzeum Miasta Łodzi.

ZŁA SŁAWA w POLSCE

Kosińskiego nie traktuje się, jak pisarza polskiego.

W Polsce, do złej sławy łodzianina przyczyniła się głównie Joanna Siedlecka, wydając w 1994, trzy lata po samobójczej śmierci pisarza, książkę „Czarny ptasior”. Autorka rzekomo „sensacyjnie zdemaskowała”, że „Malowany ptak” to nie autobiografia, a fikcja literacka, czyli powiedziała coś, z czego w Ameryce zdawano sobie sprawę grubo ponad dekadę wcześniej. Sama Siedlecka w wywiadach mówiła, że to „jedyna postać, której napisania biografii podjęła się, a której po prostu nie lubiła”.

Książka Siedleckiej sprawiła, że do dyskursu na temat twórczości Kosińskiego wróciły sugestie o „antypolskiej” postawie pisarza.

W przeciwieństwie do Siedleckiej, Jerzy Jarniewicz twierdził: „Po książkach Jana Tomasza Grossa nie da się czytać „Malowanego ptaka” tak, jak chcieliby tego niektórzy – jako książkę oszczerczą. Kryje się za nią historyczna prawda”.

Łodzianin, Jacek Bieleński, muzyk, lider grupy Plastic Bag, opowiada o śmierci pisarza: „Kosiński był znajomym moich rodziców. Telefon zadzwonił o czwartej lub piątej rano. To był Adek Drabiński z Australii. O wszystkim opowiedział. Jakiś czas później, czytałem książkę o samobójcach. Jeśli torba jest czarna, to znaczy że denat nie chciał już nawet patrzeć na swoje dotychczasowe życie. Wtedy wiedziałem, jak nazwę kapelę – Plastic Bag (Plastikowa Torba)” (lodz.wyborcza.pl).

„Sex, Lies & Jerzy Kosiński” – anglojęzyczny biograficzny film dokumentalny BBC, o Jerzym Kosińskim, w reż. Agnieszki Piotrowskiej (Urszula Dudziak od 40 min.)

„Jerzy Kosiński – malowany chłopiec” – film dokumentalny 1995

Fot. culture.pl / „The New York Times” / wyborcza.pl / biografia24.pl