LESZNO, BAROK I JAZZ

1._Wernisaz_wystawy_Rafala_Nowaka._fot._A._Mikulski

Wernisaż wystawy Rafała Nowaka - fot. A. Mikulski

2._Pawel_Kaczmarczyk_._fot._A._Mikulski

Paweł Kaczmarczyk - fot. A. Mikulski

3._Jam_w_Pubie_Krewnego._fot._A._Mikulski

Jam w Pubie Krewnego - fot. A. Mikulski

4._Jerzy_Reich_prezentuje_swoje_zbiory._fot._A._Mikulski

Jerzy Reich prezentuje swoje zbiory - fot. A. Mikulski

5._Leszno_Barok_Plus._Koncert_w_bazylice._fot._A._Mikuls

LESZNO BAROK PLUS - koncert w bazylice - fot. A. Mikulski

6._Zamek_w_Rydzynie._fot._A._Mikulski

Zamek w Rydzynie - fot. A. Mikulski

tekst: Arek Mikulski

Pierwotnie tytuł miał być „Nie piłem w Spale, nie spałem w Pile, ale w Lesznie byłem”. Ale to trochę za długie. Poza tym Andrzej Rumianowski, z którym spotkaliśmy się pierwszego dnia na rynku w Lesznie, mógłby zarzucić mi plagiat. :) Andrzej w tym roku przemierzając Polskę z wystawami od Puław przez Kraków po Chodzież, tu był wyjątkowo tylko z aparatem fotograficznym.

Do Leszna pojechałem do przyjaciół kolekcjonerów, którzy wspierali nasze Muzeum - Jerzego Reicha (jeden z naszych Darczyńców) i Adama Jagodzińskiego, który w zeszłym roku użyczył nam na wystawę w Iławie gitarę Jarka Śmietany. Trafiłem na rozpoczynające się XI Międzynarodowe Leszczyńskie Warsztaty Jazzowe. I jakby tego było mało, rozpoczął się tego samego dnia festiwal muzyki barokowej LESZNO BAROK PLUS. Tak więc, zanim dotarliśmy na wernisaż zdjęć Rafała Nowaka pt.: „My friend Jazz – Ladies on Tour”, posłuchaliśmy duetu skrzypcowego w barokowym repertuarze. Nie wiem jak było po pierwszych dwóch dniach, ale wygląda na to, że organizatorzy obu wydarzeń tak ułożyli programy, że można było „surfować” po imprezach i mieć jeszcze chwilę na schłodzenie organizmu po drodze. :) Tegoroczne warsztaty, organizowane przez Fundację PRO- MUSICA, są już jedenastymi warsztatami w Lesznie. Mało tego, jesienią tego roku rusza wydział jazzu i muzyki rozrywkowej w tutejszej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej. Tak więc Leszno staje się ważnym ośrodkiem na jazzowej mapie Polski.

W samych warsztatach udziału nie braliśmy – „Bozia talentu nie dała”, więc uczestniczyliśmy tylko w imprezach towarzyszących, skierowanych do szerokiej publiczności. Wróćmy więc do wernisażu. Bohaterkami wszystkich zdjęć były kobiety, m.in.: Carla Bley, Candy Dulfer, Cassandra Wilson, Dee Dee Bridgewater, Diana Krall, Hiromi, Alicia Keys. Zaraz, zaraz… jeżeli mnie pamięć nie myli, chyba wszystkie panie były „zagraniczne”. Mam nadzieję, że autor planuje także wystawę portretów naszych jazzwomen. Prezentowane zdjęcia, były bowiem jedynie częścią cyklu fotografii jazzowych autora pt. „My friend jazz”. Więc może następna edycja obejmie także Polki. Wszystkie pokazywane prace są efektem 10-ciu ostatnich lat pracy Rafała Nowaka. Ta część poświęcona paniom, miała właśnie swoją premierę w Lesznie. Po obejrzeniu prac i winku w przyjacielskiej atmosferze, poszliśmy na koncert zespołu Pawła Kaczmarczyka – Audiofeeling Trio. Oprócz lidera zespół tworzą: Maciej Adamczak (b) i Dawid Fortuna (dr). W tym składzie, trio promowało niedawno wydaną płytę „Something Personal”. Grali świetnie. Według mnie jest to najlepsza płyta Pawła Kaczmarczyka. Zdecydowanie wolę ten trzyosobowy projekt, niż wcześniejsze dwie płyty nagrane w dużych składach. Nie posiadam wiedzy pozwalającej analizować muzykę i nie umiem powiedzieć dlaczego tak jest. Może po prostu dlatego, że w mniejszym składzie więcej jest jego fortepianu w całej materii muzycznej. W każdym razie płytę już kupiłem. Przy okazji dowiedziałem się, że w najbliższym czasie muzyk ma w planach nagranie płyty z kompozycjami Warsa i Kapera. Więc chyba nasi jazzmani zaczęli wreszcie doceniać rodzimą twórczość, biorąc pod uwagę wcześniejsze projekty Jarka Śmietany („Polish Jazz Standards”) i Bogdana Hołowni (płyty z muzyką Wasowskiego i Warsa). Po koncercie poszliśmy na jam do „Pubu Krewnego”. Jam rozpoczęli wykładowcy warsztatów: Hans Peter Salentin (tp), Rafał Sarnecki (g), Michał Kapczuk (b) i Przemysław Jarosz (dr). Wkrótce dołączył też Tomek Wendt z tenorem. Potem oczywiście skład zespołu się zmieniał. Szczególnie utkwiła mi ich wersja jednego z moich ulubionych utworów- „You Don’t Know What Love Is”.

Następny dzień zajęło mi oglądanie zbiorów Jerzego Reicha. On i jego zbiory będą tematem oddzielnego tekstu w najbliższej przyszłości. Wieczorem w ramach kina jazzowego warsztatów pokazywany był „Bird” – film Clinta Eastwooda o Charlie Parkerze. Film znam (i mam), więc wróciłem do baroku - na koncert w Bazylice św. Mikołaja. Wystąpiła polska orkiestra barokowa „Arte Dei Suonatori” z solistami z Danii i Japonii. Szczególną uwagę zwracała flecistka Bolette Roed, która ekspresją sceniczną dorównywała rockowym frontmanom. Po prostu Ian Anderson (Jethro Tull) w niebieskiej sukience. Orkiestra wykonała utwory Vivaldiego, Telemanna, Haendla i innych mistrzów baroku.

Była to zaledwie część atrakcji muzycznych które odbywały się w Lesznie w ramach warsztatów i festiwalu, które jeszcze trwały do końca tygodnia.

Będąc w Lesznie warto też poświęcić trochę czasu na zwiedzanie. W całym regionie można oglądać zamki, pałace, dworki, zabytkowe kościoły i wiatraki. Szczególnie dużo jest zabytków z okresu baroku, który był „złotą erą” regionu. Żyły tu dwa słynne rody: Leszczyńskich (z królem Stanisławem Leszczyńskim na czele) i Sułkowskich, które pozostawiły po sobie wiele pamiątek. Chyba najsłynniejszym zabytkiem regionu jest barokowy zamek w Rydzynie (ok. 10 km od Leszna), który był po kolei siedzibą obu tych rodów. Wejścia do rydzyńskiego zamku pilnują dwa sfinksy. Trwają tak chyba na pamiątkę płk. Józefa Sułkowskiego, adiutanta Napoleona, który urodził się i wychował w Rydzynie, a który z wyprawy egipskiej Bonapartego już nie powrócił.