Maria Koterbska

„Miłość brałam lekko”

Oprac. Ewa Kałużna. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe / discogs.com

Maria Koterbska 2020

ZMARŁA MARIA KOTERBSKA

Wczoraj, 18 stycznia 2021, odeszła w wieku 96 lat niekwestionowana dama polskiej piosenki, kochająca swing, szczególnie popularna w latach 50. i 60.
Jej największe przeboje – „Karuzela”, “Serduszko puka w rytmie cza-cza”, “Brzydula i rudzielec”, “Parasolki”, “Augustowskie noce” – sprawiły, że na stałe wpisała się w historię polskiej kultury,

MARIA KOTERBSKA (ur. 13 lipca 1924, zm. 18 stycznia 2021).

„Swing był moim życiem, a Ella Fitzgerald i Frank Sinatra – chlebem powszednim” – mówiła Maria Koterbska w jednym z wywiadów.

O śmierci artystki poinformował, jako pierwszy, wczoraj późnym wieczorem Jarosław Klimaszewski, prezydent rodzinnego miasta piosenkarki, Bielska-Białej.

„Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci damy polskiej piosenki, wspaniałej osoby, wybitnej bielszczanki, Marii Koterbskiej. Legendarna artystka 13 lipca 2020 świętowała swoje 96. urodziny, pełna optymizmu i pogody ducha. Taką też ją zapamiętamy. Zapamiętamy też największe przeboje, jak „Karuzela”, „Serduszko puka w rytmie cza-cza”, „Augustowskie noce” i wiele innych.

Świat dziś wiele stracił. Dziękujemy za wszystko, Pani Mario. Móc Panią znać, to był prawdziwy zaszczyt” – napisał samorządowiec.

Maria Koterbska nigdy na stałe nie wyprowadziła się z rodzinnego Bielska.

Wojciech Młynarski wspominał kiedyś w jednym z programów: „Maria Koterbska


Maria Koterbska

była dla mojego pokolenia głosem, który rozjaśniał straszną nudę i szarość czasów socrealizmu. Była pierwszą piosenkarką, swingującą po polsku. Śpiewała bardzo nowocześnie, po amerykańsku. Poznałem ją, jako początkujący autor, kiedy występowała w kabarecie Wagabunda. Wkrótce śpiewała piosenki z moimi tekstami. Miała swój repertuar, nie goniła za modą. Była tak popularna i tak się wszystkim podobała, że nie miała właściwie krytyków. Zawsze byłem przede wszystkim pod urokiem jej, jako kobiety – pełnej wdzięku i uroku. Ma bardzo dobry gust do piosenek, ubioru i mężczyzn”.

POCZĄTKI

Maria Koterbska wywodziła się z rodziny o muzycznych tradycjach. Ojciec, Władysław Koterbski, absolwent konserwatoriów we Lwowie, Wiedniu i Krakowie, był skrzypkiem i dyrygentem lwowskiego chóru Echo, a później nauczycielem w bielskiej szkole muzycznej. Matka, Janina z d. Mirowska, była pianistką. W dzieciństwie, Maria uczyła się muzyki pod kierunkiem matki.

„Ojciec uczył w szkole muzycznej w Bielsku. Dyrygował też w teatrze, napisał kilka operetek, i wiele muzycznych książek. Mama grała w teatrze amatorskim.
Ojciec założył w Bielsku pierwszy polski chór, zaczął działać w amatorskim teatrze. Przedstawienie „Krakowiaków i górali” było niemal rodzinnym przedsięwzięciem – ojciec dyrygował, ja z siostrą i bratem tańczyliśmy, mama grała główną rolę.

Mieszkaliśmy z dziadkami. Oni na parterze, my zajmowaliśmy piętro,

Wagabunda

gdzie mieszkamy do dziś. Przez dom przewijała się plejada ludzi, kochających muzykę. Zawsze było gwarno i wesoło. Wspominam ten czas z ogromną serdecznością” – opowiadała Maria Koterbska (rp.pl).

KATOWICE

Debiutowała w 1949, jako piosenkarka-amatorka, w sylwestrowym programie teatru katowickiego „Studenci i aktorzy na odbudwę Warszawy”.

W tym czasie studiowała farmację, choć marzyła o karierze aktorskiej,

„Zdawanie na farmację było przemyślane. W rodzinie ze strony matki, dwie siostry były farmaceutkami. W czasie studiów mogłam mieszkać u cioci w Katowicach, mieście, w którym studiowałam. Szkoły teatralne były w

Wagabunda

Maria Koterbska z synkiem, Romanem Franklem

Krakowie i Warszawie. Nie było mowy o tym, żeby moi rodzice mogli sfinansować studia, które wiązały się z ogromnymi kosztami. Farmację studiowałam krótko. Zostawiłam ją, kiedy zaczęły się spełniać moje marzenia sceniczne” (rp.pl).

ORKIESTRA RADIOWA pod dyr. JERZEGO HARALDA

W 1950 Maria otrzymała propozycję współpracy z Orkiestrą Taneczną Rozgłośni Śląskiej Polskiego Radia, prowadzoną przez Jerzego Haralda. Wkrótce, stała się bywalczynią niedzielnych audycji Radia Katowice „Melodie świata”, wówczas niezwykle popularnych. Stałym punktem programu były piosenki w jej wykonaniu.

„Koledzy namówili mnie, bym wzięła udział w koncercie „Studenci na odbudowę Warszawy”. Program oglądał profesor Andrzej Bursa, który zwrócił na mnie uwagę. Polecił mnie Jerzemu Haraldowi, ówczesnemu szefowi Orkiestry Tanecznej Rozgłośni Śląskiej Polskiego Radia, który zaproponował mi współpracę. Zaśpiewałam „Brzydulę i rudzielca” oraz „Mój chłopiec piłkę kopie” w jego radiowej audycji „Melodie świata”. Te piosenki napisali dla mnie Jerzy Harald i Krystyna Wnukowska.
Kilka miesięcy później, wystąpiłam po raz pierwszy na koncercie w Katowickiej Filharmonii. Po mnie występowali bardzo znani aktorzy i piosenkarze, ale sala wołała: „Koterbska!”. I znowu zaśpiewałam te dwie piosenki. To było wspaniałe! Słuchacze zaczęli się bardzo interesować mną i moim swingowaniem. Byli ciekawi, jak wyglądam – nie było przecież jeszcze telewizji.
Zaczęły się koncerty i powolne „wchodzenie w branżę”. Za koncert dostawałam 200 zł. Choć były to grosze, ja wiedziałam, że będzie lepiej. Utwierdzał mnie w tym przekonaniu Jerzy Harald.

Cały czas moim najważniejszym doradcą był ojciec. Przygotowywał mnie muzycznie, opracowywał moje pierwsze piosenki.
Potem zaczęłam śpiewać amerykańskie standardy. Był rok 1951, czas, który w Polsce nie sprzyjał takim poczynaniom.
Tak się na tym dorobiłam, że zatrzymali mi wszystkie audycje w radiu, przeszło rok nie można ich było nadawać.
Haraldowi także wstrzymali wszystkie nagrania” – wspominała Maria Koterbska.


Maria Koterbska

Maria Koterbska Sopot 1963

Maria Koterbska z synem, Romanem Franklem


Maria Koterbska – biografia 2008


To właśnie Jerzy Harald, dyrygent, kompozytor i aranżer, był twórcą największego sukcesu Marii Koterbskiej. Skomponował dla niej m.in. piosenkę „Brzydula i rudzielec”

KRAKÓW. TEATR SATYRYKÓW

Od 1952, przez dwa sezony, Maria Koterbska występowała w Teatrze Satyryków w Krakowie. Te dwa lata miały ogromne znaczenie dla rozwoju jej kariery, przyczyniając się do zmiany repertuaru – od swingu i jazzu do piosenki aktorskiej, wymagającej innego operowania głosem.

„Wówczas działał już teatr satyryków w Łodzi. W Krakowie chcieli mieć swój. Ludwik Jerzy Kern i Marian Załucki wymyślili, że dobrze będzie mieć w kabarecie gwiazdę, a ja cieszyłam się wtedy ogromną popularnością. Karol Szpalski miał prowadzić konferansjerkę, Marian Załucki – recytować swoje wiersze, a ja – śpiewać. Kiedy złożyli mi propozycję, momentalnie zdecydowałam się. Zdawałam sobie sprawę, że w teatrze będę miała reżysera i mogę się wiele nauczyć. Najpierw jednak trzeba było pomyślnie przejść przesłuchanie u dyrektora Krzemińskiego. Nigdy tego nie zapomnę. To było dla mnie coś strasznego. Zapytał: „Czy pani wie, że w tej sali nie ma mikrofonu?”. A była to ogromna sala, na 1200 miejsc. Dzięki mojej sławetnej dykcji, dobrze poszło. Byłam bardzo szczęśliwa. Zaczęli dla mnie pisać Ludwik Jerzy Kern, Marian Załucki, Karol Szpalski” (rp.pl).
Z tego okresu pozostała niezwykle popularna piosenka „Wio, koniku”

WARSZAWA

„Do Warszawy przyjechałam dopiero po trzech latach zawodowego śpiewania. Pierwszy mój koncert odbył się w Hali Mirowskiej – tak wielkie było zainteresowanie. Dla mnie było to niesamowite przeżycie”.

Andrzej Ibis-Wróblewski, organizator pierwszego koncertu Marii Koterbskiej w stolicy, opowiadał: „Warszawa nie miewała jeszcze wówczas wielkich masowych imprez, a jednak sala pękała w szwach. Przez pewien czas, nagrania Koterbskiej były zakazane. Lata 50. były epoką pieśni masowej, nieoficjalnie zwanej „musową”, propagującej przede wszystkim idee pracy, a piosenki Marysi Koterbskiej były wolne od tej tematyki.
Miała dar nawiązywania bezpośredniego, intymnego kontaktu z poszczególnymi słuchaczami, a nie z masą odbiorców” (rp.pl).

WAGABUNDA

W okresie 1956-1968 Maria Korebska współtworzyła Wagabundę – jeden z najpopularniejszych kabaretów powojennej Polski, którego sama była współinicjatorką. Przez wszystkie lata istnienia, we wszystkich programach, była pierwszą gwiazdą Wagabundy.
Na deskach kabaretu występowali obok niej znakomici artyści – Lidia Wysocka, Adolf Dymsza, Edward Dziewoński, Jacek Fedorowicz, Bogumił Kobiela, Wiesław Michnikowski, Stanisław Tym, Jeremi Przybora, Marian Załucki, Mieczysław Wojnicki, Tadeusz Chyła, Janusz Osęka, Mariusz Gorczyński, Mieczysław Czechowicz, Jan Świąć, Mieczysław Friedel, Danuta Kwapiszewska, Zdzisław Leśniak, Józefina Pellegrini, Kazimierz Rudzki, Igor Śmiałowski, Andrzej Tomecki, Stanisław Wyszyński, Jerzy Złotnicki, Zbigniew Cybulski.
Teksty wykonywanych monologów i skeczy wychodziły spod piór tak znanych autorów, jak Julian Tuwim, Stefania Grodzieńska, Jan Brzechwa, Ryszard Marek Groński.

Wszystkie programy Wagabundy powstawały w Zakopanem, a ich premiery miały miejsce w sali teatralnej hotelu Morskie Oko.
Kierownikiem organizacyjnym był Wojciech Furman.
Aranżerem, a także kierownikiem muzycznym zespołu, z którym Maria Koterbska śpiewała, był początkowo Wiktor Kolankowski, później, od 1961 – Tomasz Śpiewak, z którym współpraca trwała najdłużej.

Kabaret występował w Polsce i za granicą, m.in. w Stanach i Kanadzie (1957, 1958), w Wielkiej Brytanii i Izraelu (1963), Czechosłowacji (1956) i ZSRR (1968). Przejechali łącznie ok. 600 tys. km, sprzedali łącznie ponad 2 mln biletów.

Maria Koterbska wspominała: „Pierwsza myśl o założeniu Wagabundy powstała w krakowskim Teatrze Satyryków. Kiedyś w Warszawie spotkaliśmy Lidię Wysocką i Kazimierza Pawłowskiego. Zgadaliśmy się przy wieczornym spotkaniu, że zrobimy literacki kabaret.
Bobek Kobiela, Mieczysław Czechowicz, Dudek Dziewoński, Wiesio Michnikowski, Kazio Rudzki – to byli wspaniali kompani. Przez kabaret przewinęło się wiele gwiazd.

Wagabunda pierwsza wyjeżdżała do Londynu, Czechosłowacji, Ameryki.

Pamiętam, jak przyjechaliśmy pociągiem do czeskiej Ostrawy, i od dworca prowadzili nas z kwiatami do ratusza, zupełnie, jak jakąś delegację rządową. W Ameryce nie mogli uwierzyć, że jesteśmy z Wysocką tak dobrze ubrane. Pytano nas dyskretnie, czy specjalnie na tę okazję rząd zafundował nam kreacje, żeby pokazać, jak w Polsce jest dobrze. W Londynie też byliśmy pierwsi. Z jednej strony siedział Anders ze swoimi przyjaciółmi, z drugiej – przedstawiciele polskiej ambasady. Balansowaliśmy między jednymi i drugimi. To były szokujące wrażenia” (rp.pl).

Z okresu Wagabundy zachowały się utwory:

„Miłość brałam lekko”

„Nikt cię nie wzywał”

„Bajka amurska”

„Jesteś tu”

„Piosenka o Walcu Domino”

„Tak mi się zdaje”

Maria Koterbska – Wagabunda, PKF 1962 (fragm.)

https://www.youtube.com/watch?v=h9Nzr32UNOM

Maria Koterbska i Wiesław Michnikowski – „Marian, jak wyglądasz?”, Kabaret Wagabunda, Live TV 1967

TELEWIZJA

W przerwach między występami w Wagabundzie, Maria Koterbska brała udział w imprezach telewizyjnych. Śpiewała w programach „Zgaduj zgadula”, „Podwieczorek przy mikrofonie” i wielu innych programach cyklicznych.
Zrealizowała recitale telewizyjne w Katowicach, Warszawie i Wrocławiu, m.in. „Ona w roli głównej”, „Przeboje Marii Koterbskiej”, „Gwiazdy i gwiazdeczki” oraz „Jubileusz”, w których występowała solo lub z synem.

ORKIESTRY

Maria Koterbska koncertowała i dokonała licznych nagrań archiwalnych dla Polskiego Radia, a także płytowych, z orkiestrami i zespołami rozrywkowymi, m.in. Jana Cajmera, Edwarda Czernego, Jerzego Grzewińskiego, Zygmunta Karasińskiego, Bogusława Klimczuka, Stefana Rachonia.

Niestety, większość nagrań Marii Koterbskiej z lat 50. uległa zniszczeniu. Ich ślad można odnaleźć w „Wiązance przebojów z lat 50.”, przy tworzeniu której pomagali Wojciech Młynarski i Tomasz Śpiewak, a która została zaprezentowana w listopadzie 1967:
„Bajka arabska” Live TV 1967

ZSRR

W 1961 piosenkarka odbyła kilkumiesięczne tournée po Związku Radzieckim. Zespół artystyczny pod dyrekcją Kazimierza Rudzkiego, był pierwszym polskim zespołem, występującym przed radziecką publicznością. Maria Koterbska została tam bardzo dobrze przyjęta.
SOPOT 1963

W 1963 zaproszono ją do udziału w festiwalu w Sopocie. Zaprezentowała piosenkę „Odejdź smutku” Marka Sarta do słów Jerzego Millera, i otrzymała druga nagrodę. Występ na festiwalu w Sopocie był dla wielu zaskoczeniem, bowiem Marię Koterbską znano dotychczas, jako wykonawczynię przebojów lekkich, popularnych. W Sopocie odsłoniła nowe oblicze artystyczne, jako interpretatorka twórczości trudnej i ambitnej:

„Odejdź smutku” – Live in Sopot 1963, Audio

Maria Koterbska w jednym z wywiadów wspominała: „Pamiętam mój występ w ramach festiwalu w Sopocie w 1963. Zaśpiewałam wtedy piękną piosenkę. Słowa do „Odejdź smutku” napisał Jerzy Miller, a muzykę skomponował Marek Sart. Co to był za utwór! W trakcie śpiewania, towarzyszyły mi wielkie emocje. Po wszystkim, ludzie zerwali się z ławek. Bardzo entuzjastycznie zareagowali. Domagali się bisów, ale nie były przewidziane w regulaminie. Ostatecznie, zajęłam drugie miejsce. Usłyszałam wtedy od Władysława Szpilmana, że nie mogłam wygrać z utworem, który przypominał mu inny, włoski. To był dziwny człowiek.

Dla mnie to było bardzo przykre doświadczenie, jedyny moment w moim artystycznym życiu, gdy poczułam się zawiedziona. Następnego dnia, dostałam telegram od Holoubków, którzy byli wtedy na urlopie w Czechosłowacji, że gratulują pięknego wykonania. Gdy wychodziłam z hotelu, spotkałam Jana Brzechwę, który powiedział: „Były walki w jury, bo było postanowione, kto dostanie 1. nagrodę. A ty naraz wyskoczyłaś z tą piosenką!. I tak byłaś najlepsza” (beskidzka24.pl).

JAZZ w BELGRADZIE
„Z sentymentem wspominam jazzowy festiwal w Belgradzie. Wystąpiłam na zakończenie. Śpiewałam amerykańskie standardy i zdobyłam 1. nagrodę. Potem już nigdy nie decydowałam się na udział w festiwalu. To były dla mnie okropne nerwy i ciężkie przeżycia”.
IZRAEL
Była pierwszą polską piosenkarką, która wystąpiła w Izraelu, w końcu lat 50.
„Tam mieszkało wielu Żydów z Bielska. Kiedy moi dziadkowie zmarli, mieszkanie na parterze wynajęli państwo Hupertowie, właściciele sklepu jubilerskiego. Wychowywałam się i przyjaźniłam z ich córką Rudką, która później wyjechała do Izraela.
Zazwyczaj starałam się przygotować jakąś piosenkę w języku kraju, do którego jechałam. Poszłam do gminy żydowskiej. Stary Żyd, który dobrze pamiętał mojego ojca, nauczył mnie starej żydowskiej piosenki.
Na lotnisku witały mnie transparenty: „Witaj, Marysiu! Wita cię Bielsko!”.
Gdy zaśpiewałam specjalnie przygotowaną piosenkę, był jeden wielki ryk – tak płakali. To był strzał w dziesiątkę. Śmialiśmy się, kiedy mówili: „Ona musi być Żydówką, bo taka zdolna”.

Potem jeszcze czterokrotnie wyjeżdżałam do Izraela i odnalazłam wreszcie Rudkę. Do dziś przyjaźnimy się”.

KOTERBSKA w KOSMOSIE

Latem 1978 sława Koterbskiej sięgnęła gwiazd, i to dosłownie.

Pierwszy polski kosmonauta, Mirosław Hermaszewski, odbywał swoją międzyplanetarną podróż na pokładzie Sojuza. Oprócz, przewidzianych planem, meldunków z wyprawy w kosmos, przeprowadzano także i emitowano w telewizji prywatne rozmowy z kosmonautami, m.in. nadawano życzenia. I właśnie, po jednej z takich rozmów, przyjaciele Mirosława Hermaszewskiego z bliskiego jego sercu Wrocławia, chcąc zrobić mu przyjemność, nadali “Wrocławskie tramwaje” w wykonaniu Marii Koterbskiej. W ten sposób, Maria Koterbska została jedyną polską piosenkarką, której głos dotarł w kosmos:

„Wrocławskie tramwaje”

REPERTUAR

W swoim repertuarze Maria Koterbska miała ponad 1,5 tys. piosenek, z czego ok. 400 zostało nagranych. Jej największe przeboje śpiewała cała Polska. Teksty dla Koterbskiej pisali m.in. Wojciech Młynarski, Jeremi Przybora i Agnieszka Osiecka, a także Anna Zofia Markowa, tekściarka etatowa Ireny Santor.

Piosenki Marii Koterbskiej to m.in.:

„Augustowskie noce” (muz. Franciszka Leszczyńska, sł. Andrzej Tylczyński i Zbigniew Zapert) Live TV 1966

„Brzydula i rudzielec” (muz. Jerzy Harald, sł. Eugenia Wnukowska) – Live TV 1971

„Chłopcy z obcych mórz” (muz. Ryszard Sielicki, sł. Andrzej Bianusz)

„Cowboy Jackie” (muz. Adam Markiewicz, sł. Andrzej Tylczyński)

„Deszcz” (muz. Jerzy Wasowski, sł. Jeremi Przybora)

„Do grającej szafy grosik wrzuć” (muz. Günter Oppenheimer, sł. Mirosław Łebkowski)

„Dziś nie wiem, kto to jest” (muz. Roman Orłow, sł. Andrzej Bianusz)

„Halo, halo, halo” (muz. Adam Markiewicz, sł. Andrzej Tylczyński)

„Karuzela” (muz. Witold Krzemiński, sł. Ludwik Starski)

„Klip klip, klap klap” (muz. Adam Markiewicz, sł. Andrzej Tylczyński)

„Mój chłopiec piłkę kopie” (muz. Jerzy Harald, sł. Eugenia Wnukowska)

„Nie mówimy, że to miłość” (muz. Camillo Bargoni, Al Stillman, sł. Jeremi Przybora)

„Nie o mnie” (muz. Marian Radzik, sł. Marian Załucki)

„O tak, w Polskę iść” (muz. Juventino Rosas, sł. A.Bianusz)

„Parasolki” (muz. Piotr Hertel, sł. Janusz Słowikowski) Live TV

https://www.youtube.com/watch?v=j_duB59XsT4

„Serduszko puka w rytmie cza-cza” (muz. Romuald Żyliński, sł. Janusz Odrowąż-Wiśniewski)

„Si seňor” (muz. Ryszard Sielicki, sł. Kazimierz Winkler)

„Zakochałam się w zielonych oczach” (muz. Adam Markiewicz, sł. Andrzej Tylczyński)

KONCERTY

Największą przyjemność sprawiało zawsze Marii Koterbskiej dawanie koncertów.
„Spotykanie się z ludźmi dawało mi radość. To była frajda, kiedy widziałam uśmiechnięte twarze. Z perspektywy czasu, nie mogę sobie jednak wyobrazić, jak wytrzymałam nieustanne podróże, przesiadki pociągowe i tułanie się z walizkami. Jestem osobą szczęśliwą. Staram się nie dostrzegać dolegliwości, które mnie trapią. Nie tracę wigoru. Wciąż ludzie piszą do mnie listy, i zadziwia mnie to, zwłaszcza, że jest wśród nich wielu młodych. Moja pogodna natura udziela się ludziom, bo ja staram się przekazać im to, co jest we mnie najlepsze”.

BIOGRAFIA

„Setki tysięcy kilometrów w autobusach i samochodach, samolotach, pociągach, na statkach. Ale tego życia nie zamieniłabym na żadne inne. Śpiewałam ponad pięćdziesiąt lat, i nigdy się nie zdarzyło, by ktoś mnie totalnie skrytykował. Nie było żadnych napaści na moją osobę. To zdumiewające. Nie osiągnęłam wielu celów, które zamierzałam na początku mojej artystycznej drogi – przecież chciałam być aktorką. Szkoda, że nigdy nie zagrałam w filmie muzycznym” – oceniła Maria Koterbska w biografii „Karuzela mojego życia” z 2008, spisanej przez jej syna, Romana Frankla, aktora teatru w Wiedniu, piosenkarza i kompozytora.

FILM

Wystąpiła za to w filmach „Skarb” z 1948, a także „Irena, do domu!” z 1955 w reż. Jana Fethke, gdzie zaśpiewała swoją najsłynniejszą chyba piosenkę – „Karuzela”. Muzykę nagrała Orkiestra Polskiego Radia pod dyrygenturą Stefana Rachonia:

„Karuzela” – scene from the film „Irena, do domu!” 1955

„Karuzela” – Live TV 1990

Piosenki w jej wykonaniu wykorzystano także w 1953 w filmie komediowym „Sprawa do załatwienia” w reż. Jana Rybkowskiego, z Adolfem Dymszą, Edwardem Dziewońskim, Ireną Kwiatkowską i Hanka Bielicką.
Karierze artystki poświęcony jest film biograficzny z 1999 „Idę przez świat, a ze mną moje piosenki. Maria Koterbska” w reż. Stanisława Janickiego. Portret damy polskiej piosenki, pokazuje początki jej kariery, lata największej popularności oraz życie prywatne – dzieciństwo, rodzinę. Wspomnienia uzupełnione są piosenkami w wykonaniu bohaterki filmu – „Karuzela, karuzela”, „Parasolki”, „Brzydula i rudzielec” „Serduszko puka”

https://filmpolski.pl/fp/index.php?film=4212164

Pod koniec lat 70. śpiewała wspólnie ze swoim synem, aktorem Romanem Franklem, nie tylko wykonawcą, ale także kompozytorem.
W latach 80. wielokrotnie zasiadała w jury festiwalu w Opolu. W 1987 otrzymała Honorowe Grand Prix na tym festiwalu.
W 2007 brała udział w koncercie, poświęconym Jackowi Lechowi.
BIELSKO
Artystka nigdy nie wyprowadziła się z rodzinnego miasta, Bielska-Białej.
„Kiedy w 1954 kręciłam we Wrocławiu film „Irena do domu”, Romek, mój syn, miał 6 miesięcy. Zapewniali mnie, że mogę przyjechać na plan z dzieckiem. Gdy zobaczyłam, że po studiu biegają szczury, postanowiłam dojeżdżać na plan z Bielska. Codziennie kierowca wiózł mnie do domu, żebym nakarmiła Romka.
Nigdy nie chciałam się przeprowadzać. Miałam tu ojca, który po śmierci mamy czuł się bardzo samotny. Mąż, inżynier włókiennik, miał tu pracę”.
5 maja 1994, uchwałą Rady Miejskiej w Bielsku-Białej, Maria Koterbska uzyskała wpis do Księgi Zasłużonych dla Bielska-Białej.
W tym samym roku, wygrała plebiscyt na bielszczanina XX w. „Zajęłam pierwsze miejsce i zostałam Bielszczanką Stulecia. Pokonałam nawet innego słynnego bielszczanina – Zbigniewa Pietrzykowskiego, co do tej pory udało się tylko jednemu człowiekowi na świecie, i to nie bez dużych trudności. Był nim Muhammad Ali” – skomentowała Maria Koterbska.
W lutym 2013 w Bielsku-Białej przy ul. Wzgórze 8, w Saloniku Sztuk Rozmaitych Bazyliszek powstała Bielska Piwnica Artystyczna pod patronatem Marii Koterbskiej. Od listopada 2013 piwnica Koterbskiej przeniosła swoją działalność do kawiarni Pod Sceną.
Dyskografia:
1960: Maria Koterbska śpiewa wesołe piosenki
1960: Ulubione przeboje
1960: Ulubione piosenki
1967: Nie mówmy, że to miłość
1972: Maria Koterbska
1974: Jubileusz
1980: Maria Koterbska
1990: Życie zdarza się raz
2010: 40 piosenek Marii Koterbskiej
Laureatka:
– 2. nagrody w Sopocie 1963, za „Odejdź smutku”
– nagród na festiwalach jazzowych w Lublanie w 1964 i Belgradzie w 1965
– honorowego Grand Prix Opole 1987
– nagrody artystycznej Polskiej Estrady Prometeusz 1996, za wybitne osiągnięcia w sztuce estradowej.
Odznaczenia:
– Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1999)
– Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1979).
W ostatnim wywiadzie prasowym, 13 lipca 2020, w dniu swoich 96. urodzin, Maria Koterbska opowiadała:
„Tak wiele osób dzwoni do mnie, z całego świata. Dostaję bardzo dużo listów, takich mądrych, gdzie ludzie piszą o tym, jak moje piosenki zmieniły ich życie. Proszą o autograf, dołączają zdjęcie, znaczek i kopertę.
Aż wierzyć się nie chce, że świat jeszcze o mnie pamięta. Świetnie się z tym czuję. To jest bardzo miłe, choć niewiarygodne. Przecież ja za chwilę będę miała sto lat! Kiedy to przeleciało?
Mój życiorys jest nieprawdopodobną historią. Wciąż dostawałam nowe propozycje pracy. Wciąż słyszałam o tym, bym się przeprowadziła do Warszawy, bo będzie łatwiej. Nie mogłam tego zrobić, z uwagi na rodzinę. Opiekowałam się rodzicami. Siostra wyszła za mąż i wyjechała z kraju, a brat, który był w Armii Krajowej, został osadzony w więzieniu we Wronkach. Jeździłam do niego w odwiedziny przez trzy lata. Ktoś musiał przywieźć mu żywność czy ubrania.
Nie chciałam się przenosić z Bielska-Białej, bo kocham to miasto. Tutaj mój dziadek wybudował dom, z którym jestem związana wspomnieniami. Jak dziś pamiętam, gdy, jako dzieci, graliśmy w naszych domowych spektaklach, które tworzyła moja mama. Rodzice siedzieli w salonie, a my graliśmy i śpiewaliśmy.
Mama wielki nacisk kładła na poprawną polszczyznę, język polski uważała za piękny. Dlatego tak ważna, według niej, była dykcja. Miała rację. Gdy słucham współczesnych utworów, nie jestem w stanie zrozumieć, co śpiewa wokalistka. Nie ukrywam, że jestem dumna z tego, że moje piosenki są pod tym względem wzorowe.
Nadal śpiewam, gdy słyszę swoje utwory w radiu, a dzieje się to często. Nucę z radiem. Dziwię się tylko, że teraz orkiestra gra głośniej niż śpiewa solista. Kiedyś wyglądało to inaczej. Były nagrania na żywo. Trzeba było być doskonale przygotowanym.
Jerzy Harald, gdy dyrygował, dbał o to, by wszystko było zapięte na ostatni guzik. Wiele od niego nauczyłam się. Byłam naprawdę młoda, gdy usłyszałam z jego ust „Odkryłem wielki talent!”. Myślałam, że przewrócę się z wrażenia. Studiowałam wówczas farmację.
Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Do rozgłośni, gdzie miałam pierwsze nagranie, zaczęli dzwonić słuchacze z całej Polski. Dostałam propozycję nagrania piosenki „Jest jeden taki skarb” do filmu „Skarb” z 1958. Tak się to wszystko zaczęło.
Trzeba przyznać, że miałam dużo szczęścia w życiu. Spotkałam ludzi, którzy zauważyli mój talent, i dali mi szansę na rozwój.
Kochałam to, co robiłam. Kochałam swój zawód. Gdy wychodziłam na scenę, i widziałam uśmiechniętych ludzi, czułam, że ogarniam ich wszystkich swoją czułością, że ich wszystkich przytulam. Ich życzliwość sprawiała, że zapominałam o stresie. Trema towarzyszy mi od samego początku. Bałam się, że zapomnę tekstu. Ale jestem też taka prywatnie – bardzo emocjonalna, wszystko mocno przeżywam.
Czego sobie życzę w 96. urodziny? Zdrowia. Dopóki jest, wszystko jest dobrze, ale jak coś zaczyna szwankować, to przychodzi refleksja, że zdrowie jest ważne.
Dziękuję za wszystkie wyrazy życzliwości, kosze pełne kwiatów, i każde dobre słowo.
Cieszę się każdym dniem” (beskidzka24.pl).
Żegnaj, Mario, swingująca damo polskiej sceny…

R.I.P. [*]

Maria Koterbska – Wiązanka piosenek, Live TV 1977

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe / discogs.com