Michel Petrucciani

Oprac. Ewa Kałużna, fot. www.cinema-francais.fr/…/films_radfo…/michel_petrucciani.htm

Gdyby żył, skończyłby dziś 56 lat. Przeżył jednak zaledwie 36. Mały wielki człowiek, z ogromnym sercem do muzyki.
Był karłem, z wiecznie bolącymi ramionami, a mimo tego stał się jednym z najwybitniejszych pianistów jazzowych swojego pokolenia...

MICHEL PETRUCCIANI

(ur. 28 grudnia 1962 w Orange we Francji, zm. 6 stycznia 1999 w Nowym Jorku), francuski pianista i kompozytor jazzowy.
Urodził się z wrodzoną chorobą osteogenesis imperfecta, powodującą kruchość kości i - w jego przypadku - karłowatość. Choroba spowodowała złamanie kości ponad sto razy, zanim Michel osiągnął dojrzałość. Utrzymywała go w bólu przez całe życie.

Pochodził z muzycznej rodziny włosko-francuskiej. Jego ojciec, Tony, grał na gitarze, a brat, Louis - na kontrabasie. Jako dziecko Michel grał na perkusji w zespole z ojcem i bratem.

Pewnego dnia Michel zobaczył w telewizji Duke'a Ellingtona i od razu pomyślał, że chciałby zostać takim pianistą, jak Duke. Kiedy chłopiec miał cztery lata, ojciec kupił mu fortepian zabawkowy, ale Michel roztrzaskał instrument zabawkowym młotkiem. "Gdy byłem mały, myślałem, że klawiatura wygląda jak zęby" - opowiadał po latach. "To było tak, jakby fortepian śmiał się ze mnie. Musiałem okazać wystarczająco dużo siły, by fortepian poczuł się słaby". Wkrótce potem ojciec kupił mu prawdziwy fortepian.
Petrucciani był muzykalny od urodzenia. Podobno nucił solówki Wesa Montgomery'ego zanim nauczył się mówić. Naukę gry na fortepianie rozpoczął w wieku czterech lat. W wieku dziewięciu lat tworzył już własną muzykę.
Największy wpływ wywarł na niego Bill Evans, którego zaczął słuchać w wieku około dziesięciu lat. Wielowarstwowe jazzowe wariacje harmoniczne Petruccianiego, styl liryczny i artykulacja melodii zawsze były związane z wczesną ekspozycją na Evansa.

Petrucciani dał swój pierwszy profesjonalny koncert w wieku 13 lat. W tym momencie życia był jeszcze dość kruchy i musiał być przynoszony do fortepianu na rękach. Fizyczna wada nie dotknęła jego rąk, ale niski wzrost oznaczał, że potrzebował pomocy, by dotknąć stopami pedałów fortepianu. Początkowo korzystał ze specjalnych przedłużek, później grał na instrumentach ze specjalnie dla niego podniesionymi pedałami. Michel czuł, że musi wyjechać do Paryża, by rozpocząć karierę muzyczną, ale trudno mu było opuścić dom. Ojciec był nadopiekuńczy, nieustannie zatroskany o zdrowie syna, i niechętnie narażał go na niebezpieczeństwo.
Perkusista Petruccianiego, Aldo Romano, powiedział o ojcu Michela: "On był idiotą, nikomu nie ufał, chciał utrzymać syna jako partnera, z którym mógłby grać muzykę. Był bardzo zazdrosny, więc musiałem walczyć, by wziąć Michela do Paryża, bo jego ojciec chciał go zatrzymać na siłę".

Petrucciani odbył pierwszą podróż do Paryża w wieku piętnastu lat.
Jego przełomowy występ miał miejsce podczas Cliousclat Jazz Festival w 1978, z Clarkiem Terry. Terry'emu brakowało wówczas pianisty, ale kiedy na scenę wniesiono Petruccianiego, pomyślał, że to jakiś żart. Petrucciani miał nie więcej niż 90 cm wzrostu, ale zadziwił Terry'ego i całą publiczność festiwalową swoim niesamowitym talentem i wirtuozerią. Terry opowiadał później: "Kiedy usłyszałem go grającego - o, ludzie! Był krasnoludem, ale grał jak olbrzym. Powiedziałem mu: ,,Posłuchaj, mały kolesiu - nie uciekaj, wrócę po ciebie".
Podczas pobytu w Paryżu w 1977Petrucciani zagrał w trio Kenny'ego Clarke'a i to rozpoczęło jego drogę do sławy.

Podróż Petruccianiego do Paryża przyniosła mieszane przeżycia, ale bez wątpienia była to przemiana muzyczna i osobista. Opowiadał później: "Dotyczyło to przede wszystkim narkotyków i dziwnych kobiet, ale miałem szczęście i wydostałem się stamtąd bez szwanku". Jego postawa podczas pobytu w Paryżu była w znacznej mierze niedojrzała i niepewna, pomimo dużego talentu. Nosił czapkę żeglarza i często działał nachalnie i ostro, zwracając się do ludzi per ,,moje dziecko". Jego gra także była nachalna i ostra.

Po zakończeniu występów w Paryżu Petrucciani wrócił do domu w Orange. Zamieszkał razem ze swoim perkusistą, Aldo Romano,więc był wolny od "ochronnej" obecności ojca i zaczął cieszyć się niezależnym stylem życia.

W 1981 Petrucciani zaczął nagrywać z francuską wytwórnią Owl Records i nawiązał przyjaźń z właścicielem, Jean-Jacquesem Pussiau. Pussiau wspomina, że ​​Petrucciani zawsze śpieszył się do nagrywania, mówiąc: "Nie chcę tracić czasu!".
Z Owl wydał pięć albumów, pierwszy z których zatytułowany był po prostu ,,Michel Petrucciani" (1981), a kolejne to ,,Toot Sweet" 1982 (z Lee Konitzem) https://www.youtube.com/watch?v=tnb8HsIFpPU "Oracle's Destiny" 1982
https://www.youtube.com/watch?v=oK6N4lttFus
,,Note'n Notes" 1984
https://www.youtube.com/watch?v=sYYXHHLzDck

,,Cold Blues" 1985 (z Ronem McClure)
https://www.youtube.com/watch?v=cgzC99GBuH8

W końcu jednak Petrucciani zapragnął uwolnić się od Romano. Perkusista wspominał: "Nie czuł się ze mną wolny, więc musiał jakoś zabić swojego drugiego ojca, by ruszyć dalej... Musiał uciec daleko, tak daleko jak tylko mógł. To była Kalifornia".

W 1982 Petrucciani pojawił się w Stanach, w Kalifornii, gdzie odwiedził emerytowanego saksofonistę, Charlesa Lloyda. Lloyd przestał grać prawie 10 lat wcześniej, gdy ludzie uznali jego muzykę za niemodną. Po wysłuchaniu gry Petruccianiego, Lloyd był tak zainspirowany, że zgodził się na wspólną trasę z nim. Lloyd powiedział do Michela: "Zamieszkałem tutaj, by już nigdy więcej nie sięgnąć po instrument. A ty mnie wyzwoliłeś. Usłyszałem w tobie piękno, i powiedziałem sobie, że muszę zabrać cię w podróż dookoła świata. To było jak wezwanie opatrzności". Podobno, kiedy spotkali się po raz pierwszy, Lloyd poprosił Michela, żeby ten zagrał coś na stojącym w domu saksofonisty pięknym fortepianie Steinwaya. Kiedy ten grał, Lloyd cicho wyszedł z pokoju, a kiedy wrócił, w dłoniach miał już saksofon i zaczął grać. Grali tak bez żadnej przerwy ponad dwie godziny. Od tamtego momentu do dziś Lloyd już nigdy saksofonu nie odłożył. Niedługo po wizycie Petruccianiego powołał do życia swój nowy kwartet. Miejsce za klawiaturą fortepianu zajął młodziutki Francuz - Michel Petrucciani. Wielki świat jazzu stanął przed nim otworem. Posypały się zaproszenia na największe i najbardziej prestiżowe festiwale.

Koncert Petruccianiego z kwartetem Lloyda podczas Montreux Jazz Festival '82, wydany jako album, zdobył nagrodę Prix d'Excellence. Ale Petrucciani wyrażał zazwyczaj wzgardę i frustrację z powodu nagród. Uważał, że spadały one na niego w takiej liczbie, przynajmniej częściowo, ponieważ ludzie wierzyli, że umrze młodo. Z kwartetem Charlesa Lloyda Petrucciani nagrał trzy albumy:
,,Charles Lloyd Quartet - Montreux 82" (1983)
Charles Lloyd - tenor sax
Michel Petrucciani - piano
Palle Danielsson - bass
Son Ship Theus - drums https://www.youtube.com/watch?v=xQsKH-zRUBw
,,Charles Lloyd Quartet (feat. Bobby McFerrin) - A Night in Copenhagen" (1984) Charles Lloyd - ts, fl, tibetan oboe
Michel Petrucciani - piano
Palle Danielsson - bass
Son Ship Theus - drums
Bobby McFerrin - voc https://www.youtube.com/watch?v=C0scJdo118o oraz "One Night with Blue Note Vol. 4" (Charles Lloyd, Michel Petrucciani, Cecil McBee - bass, Jack DeJohnette - drums, 1985) https://www.youtube.com/watch?v=8q30zOMaRlk

22 lutego 1985 Charles Lloyd wszedł na scenę Town Hall w Nowym Jorku, z Petruccianim w ramionach, i posadził go na stołku fortepianowym, czekając na to, co miało stać się historycznym wydarzeniem w jazzie - powstanie filmu ,,One Night with Blue Note". Reżyser, John Charles Jopson, przypomniał sobie później, że chwila ta poruszyła go do łez.
Koncert, w którym uczestniczyło ponad 30 najbardziej cenionych muzyków jazzowych na świecie, jest uważany przez wielu fanów jazzu za jedną z najważniejszych nocy w historii tej muzyki. Wystąpili wówczas, tworząc różne konfiguracje, tacy artyści, jak: Art Blakey, Jack DeJohnette, Jimmy Smithm, Tony Williams, Ron Carter, Walter Davis Jr., Curtis Fuller, Johnny Griffin, Herbie Hancock, Joe Henderson, Freddie Hubbard, Stanley Jordan, Charles Lloyd, Jackie McLean, Michel Petrucciani, Woody Shaw https://www.youtube.com/watch?v=G6kAmdzfvC8

W 1984 Petrucciani przeprowadził się do Nowego Jorku i spędził tam resztę swojego życia. Był to najbardziej produktywny okres w jego karierze. Nagrywał m.in. z Wayne'em Shorterem i Jimem Hallem, tworząc album ,,Power of Three" (1986) https://www.youtube.com/watch?v=tIgKXtOb8yc

Kiedy ",,Power of Three" trafił na sklepowe półki, Petrucciani miał zaledwie 24 lata. Za sobą podpisany kontrakt płytowy z Blue Note Records, i już liczne sukcesy muzyczne.
Grał także z różnymi innymi postaciami amerykańskiej sceny jazzowej.

W 1990 ukazał się album muzyki fusion ,,The Manhattan Project", nagrany z Wayne'em Shorterem, Stanleyem Clarke'em, Lennym White'em, Gilem Goldsteinem i Pete'em Levinem https://www.youtube.com/watch?v=fAacfZDt7C8

The Manhattan Project & Michel Petrucciani - ,,Nefertiti" (Wayne Shorter) Live
https://www.youtube.com/watch?v=ThhfYGU9uJw W 1992 wydano album ,,Conversation", nagrany przez Michela wspólnie z jego ojcem, Tonym Petrucciani
https://www.youtube.com/watch?v=sRsCtrwrMBI W tym samym roku Michel wystąpił jako sideman na albumie Joe'go Lovano ,,From the Soul"
Joe Lovano (ts)
Michel Petrucciani (p)
Dave Holland (b)
Ed Blackwell (d)
https://www.youtube.com/watch?v=4gTzj1EicAU


Z Marcusem Millerem, Biréli Lagrène, Kennym Garrettem i Lennym White Petrucciani
nagrał w 1994 album "Dreyfus Night in Paris", który jednak ukazał się dopiero w 2004 https://www.youtube.com/watch?v=EBrcVWOtPrU

Petrucciani uznawał za priorytet nagrywanie solowe. Mówił: "Naprawdę wierzę, że pianista nie jest kompletny, dopóki nie jest w stanie grać solo. Zacząłem dawać koncerty solowe w lutym 1993. Poprosiłem mojego agenta, by odwołał występy mojego trio na rok, tak, bym mógł grać tylko recitale solowe. Świetnie bawiłem się, grając sam, odkrywając pianino i naprawdę ucząc się go każdej nocy na nowo. Czułem, że uczę się bardzo dużo o tym instrumencie i o komunikowaniu się bezpośrednio z publicznością. Więc było to niesamowite doświadczenie, naprawdę to kochałem. A potem było ponowne wejście na scenę z grupą i granie z tymi ludźmi - i to już była bułka z masłem".
Petrucciani nagrał kilka albumów solowych, m.in. "Solo Live in Germany" 1997
https://www.youtube.com/watch?v=zriqhOhfR7w

Pierwsze dwa amerykańskie albumy z udziałem Petruccianiego zostały wyprodukowane przez Gabreala Franklina. Pierwszy z nich, "100 Hearts" (1983), album solowy, wyprodukowano w słynnym RCA Studio A, przy Avenue of the Americas w Nowym Jorku https://www.youtube.com/watch?v=lXEZq6UphBI

Drugim był album z triem, "Live at the Village Vanguard" (1985), nagrany na żywo w legendarnym klubie "Village Vanguard" Maksa Gordona, przy Seventh Avenue South, w Greenwich Village w Nowym Jorku https://www.youtube.com/watch?v=pFSJRweutIY

Były to jedne z pierwszych albumów, wykorzystujących technologię nagrywania cyfrowego na nagrywarkach Mitsubishi X80, więc od samego początku dostępne były tylko instrukcje w języku japońskim, ale Franklin i Tom Arrison działali metodą prób i błędów.

W Polsce Petrucciani wystąpił trzykrotnie, w tym dwa razy na Jazz Jamboree. W 1988 w trio z Andym McKnee i Stevem Ellingtonem https://www.youtube.com/watch?v=rC4fHxmgbIY Drugi raz w 1997, w trochę nietypowym dla siebie składzie, bo był to sekstet, z trąbką, puzonem, saksofonem i sekcją rytmiczną, z Anthony Jacksonem na gitarze basowej i Victorem Jonesem na perkusji. Poza tym wystąpił w 1985 na Międzynarodowym Festiwalu Pianistów Jazzowych w Kaliszu, w trio z Palle Danielssonem i Elliotem Zigmundem.

Pod koniec lat 90. styl życia Petruccianiego stawał się coraz bardziej obciążający. Występował ponad sto razy w roku, a w 1998, rok przed śmiercią, wystąpił 140 razy. Coraz więcej pił i eksperymentował z kokainą. Stał się zbyt słaby, by chodzić o kulach, i musiał używać wózka inwalidzkiego. Jego ostatni menadżer powiedział: "Pracował za dużo - nie tylko nagrywał i dawał koncerty, ale też ciągle pokazywał się w telewizji i udzielał wywiadów. Przepracował się, i było to oczywiste. Zbyt wiele wymagał od siebie".

Jeśli chodzi o jego życie osobiste, Petrucciani miał pięć znaczących związków. Były to Erlinda Montano (małżeństwo), Eugenia Morrison, Marie-Laure Roperch, włoska pianistka Gilda Buttà (małżeństwo trwało trzy miesiące) oraz Isabelle Mailé (z którą jest pochowany w jednej mogile). Z Marie-Laure Roperch miał syna, Alexandre, który odziedziczył jego majątek. Miał również pasierba, Rachida Ropercha. Michel Petrucciani zmarł z powodu infekcji płucnej, tydzień po swoich 36. urodzinach. Został pochowany na cmentarzu Le Père Lachaise w Paryżu, jeden grób dalej za mogiłą Fryderyka Chopina. R.I.P. [*] Choroba Petruccianiego, osteogenesis imperfecta, wydawała się mieć duży wpływ zarówno na osobowość muzyka, jak i jego styl gry. Odczuwał on niemal stały ból fizyczny. Mimo to znany był z wesołej, zabawnej osobowości. Mawiał: "Uwielbiam humor, uwielbiam się śmiać, uwielbiam żarty, uwielbiam wygłupy. Myślę, że śmiech jest dużo więcej warty niż cała medycyna". Charakterystyczną cechą Petruccianiego była jego pewność siebie. "Chciałbym mieć pięć kobiet naraz i zarobić milion dolarów w jedną noc. Moją filozofią jest mieć naprawdę dobre życie i nie pozwolić nikomu ani niczemu zatrzymać mnie w drodze do tego, czego pragnę” - powiedział kiedyś. Wiadomo na pewno, że Petrucciani był zaciekle zdeterminowany, by czerpać radość i satysfakcję z życia. Z pewnością żył zgodnie ze swoją maksymą - zaledwie tydzień przed śmiercią, przez całą noc świętował powitanie Nowego Roku ze swoimi przyjaciółmi.

Stylistycznie Petrucciani najczęściej porównywany jest do Billa Evansa i Keitha Jarretta z powodu jego liryzmu, oraz do Oscara Petersona z powodu wirtuozerii. Michel jednak różnił się od swojej pierwotnej inspiracji, Billa Evansa, tym, że brakowało mu "mózgowego" podejścia do fortepianu. Zainteresowanie Petruccianiego skupiało się głównie na graniu, zaś mało czasu poświęcał reharmonizacji lub aranżowaniu. Jego gra często zawierała dramatyzm sceniczny. Krytycy zarzucają mu nadmierną egzaltację i tanią kreację. Czasami lekceważy się jego muzykę jako zbyt przystępną. Sekcję rytmiczną Petrucciani traktował luźno i figlarnie, zwracał zaś uwagę na silną artykulację melodii.
"Kiedy gram - gram sercem, głową i duszą. Nie gram dla ludzkich umysłów, ale dla ich serc" - mówił. Momenty muzycznej jasności czy błogości, które opisywał, pochodziły z jego występów: "Wiesz, czasem, kiedy gram koncert... i mam odpowiedni moment... te nuty sprawiają, że czuję ciepło i jest mi dobrze... To jest jak kochanie się z kobietą, jak orgazm".
Mimo tego, że kładł duży nacisk na swoje występy publiczne, nie lubił oklasków, nazywając je staroświeckimi i rozpraszającymi.
Nieokiełznana miłość Michela do fortepianu w żaden sposób nie pociągała za sobą artystycznej nonszalancji i beztroski. Opisywał fortepian jako coś, co dosłownie zaprowadzi go do grobu. "On może doprowadzić mnie do śmierci. Mam na myśli to, że na łożu śmierci będę mówił: "Szkoda, że ​​nie mogę żyć jeszcze przez rok, byłbym znacznie lepszy".

Wayne Shorter tak opisał Michela Petruccianiego: "Wokół nas jest mnóstwo tak zwanych normalnych ludzi. Mają wszystko na swoim miejscu - właściwy wzrost, nogi i ręce odpowiedniej długości, a ich ciała są symetryczne i prawidłowe od urodzenia. Ale żyją jakby nie mieli ani rąk, ani nóg, ani mózgów. Przeżywają swoje życie, nieustannie narzekając. A Michel? Nigdy nie słyszałem, żeby Michel narzekał na cokolwiek. Michel nie patrzył w lustro i nie narzekał na to, co tam widzi. Michel był wielkim muzykiem i - ostatecznie - wielkim człowiekiem, piękną istotą ludzką, ponieważ miał zdolność odczuwania i dzielenia się tym odczuwaniem z innymi poprzez swoją muzykę".

W 2009 muzyczny kanał telewizji francuskiej Mezzo wyemitował film dokumentalny o Michelu Petruccianim dla uczczenia 10. rocznicy jego śmierci:
cz. 1 https://www.youtube.com/watch?v=cNW5qVzHM-o
cz. 2 https://www.youtube.com/watch?v=IW99KALJcf0
cz. 3 https://www.youtube.com/watch?v=3q-Xk-vilaI
cz. 4 https://www.youtube.com/watch?v=w6au-FP7rS0
W 2011 powstał film dokumentalny ,,Michel Petrucciani" Michaela Radforda. Reżyser i jednocześnie autor scenariusza zawarł w tym obrazie liczne wspomnienia oraz wywiady z bliskimi, przyjaciółmi, kobietami i znajomymi artysty https://www.youtube.com/watch?v=kLht0DqVilc

Dyskografia: https://www.discogs.com/artist/44122-Michel-Petrucciani Posłuchajmy:
Live At The Village Vanguard 1985 https://www.youtube.com/watch?v=pFSJRweutIY
,,In a Sentimental Mood" 1993 https://www.youtube.com/watch?v=6PyYcnXQZJY
Michel Petrucciani Trio - JazzBaltica 1996 https://www.youtube.com/watch?v=CAdJfIq3R3g

Michel Petrucciani TrioStuttgart 1998
Michel Petrcciani - piano
Anthon Hackson - bass
Steve Gadd - drums https://www.youtube.com/watch?v=PlJRLkxMGcI
Michel Petrucciani ,,Take The a Train" & ,,Rachid", Nice Jazz Festival 1998
Michel Petrucciani (piano)
Anthony Jackson (bass)
Steve Gadd (drums)
Stefano Di Battista (saxophone)
Flavio Boltro (trumpet)
Denis Leloup (trombone) https://www.youtube.com/watch?v=YwCYdcvgmkY