Mieczysław Kosz

Oprac. Ewa Kałużna, fot. hi-fi.com.pl, adam.sandauer.pl, arch. Tomasza Lacha, Marek Karewicz, arch. Bronisława Suchanka, Płyta z muzyką Leszka Możdżera do filmu, Książka Krzysztofa Karpińskiego – „Tylko smutek jest piękny. Opowieść o Mieczysławie Koszu”, Książka Macieja Pieprzycy – „Ikar. Legenda Mietka Kosza


Film dokumentalny – „Esencja nastroju – Mieczysław Kosz” w reż. Roberta Kaczmarka z 2007. O Mieczysławie Koszu opowiadają: Jan Byrczek, Andrzej Dąbrowski, Roman Dyląg, Jan M. Fijor, Marian Gumiela, Marek Karewicz, Krzysztof Karpiński, Janusz Kozłowski, Janusz Muniak, Gustaw Nowotny, Sergiusz Perkowski, Ignacy Kuciński, Wiesław Stankowicz, Bronisław Suchanek, Andrzej Troczyński.

cz. 1

cz. 2

cz. 3

cz. 4

cz. 5

cz. 6

Mieczysław Kosz
Fot. hi-fi.com.pl

77 lat temu urodził się ociemniały pianista jazzowy i kompozytor, mający znaczny wpływ na tzw. polską szkołę jazzu.
Zmarł przedwcześnie, w wieku zaledwie 29 lat, prawdopodobnie w wyniku kroku samobójczego,

MIECZYSŁAW KOSZ (ur. 10 lutego 1944, zm. 31 maja 1973).

Urodził się we wsi Antoniówka koło Tomaszowa Lubelskiego. Bardzo wcześnie ujawniła się u Mietka choroba – zaćma lub jaskra, która, gdy miał 12 lat, doprowadziła do całkowitej ślepoty.

Dzieciństwo było dla Mietka ciężkim czasem. Wychowywał się w rodzinie wielodzietnej, gdzie kilkanaście osób żyło w niewielkim mieszkaniu.

Był jedynym dzieckiem z drugiego małżeństwa swego ojca, Stanisława. Być może z tego powodu, ojciec traktował go źle, niemal jak zagrożenie dla istnienia rodziny.

Na szczęście Mietek zawsze mógł liczyć na miłość matki. Jej też zawdzięczał pierwsze kontakty z muzyką. Miała piękny głos i śpiewała mu ludowe piosenki, a czasem zabierała na festyny i potańcówki. To matka, przy pomocy miejscowego proboszcza, umieściła małego Mietka w placówce dla niewidomych dzieci, prowadzonej przez siostry zakonne w podwarszawskich Laskach.
W wieku 7 lat, chłopiec zaczął uczęszczać do szkoły dla niewidomych.

Wychowawcy w internacie szybko zauważyli jego talent muzyczny – potrafił godzinami wygrywać rozmaite melodie na harmonijce ustnej.
Już w następnym roku, stanął przed obliczem krakowskiej komisji egzaminacyjnej, która miała zadecydować o przyjęciu go do podstawowej szkoły muzycznej dla ociemniałych dzieci. Komisja, pod przewodnictwem prof. Webera, sprawdziła jego


Mieczysław Kosz
Fot. adam.sandauer.pl

słuch i poczucie rytmu i, rzecz jasna, bez problemów przyjęła w poczet uczniów.

Mietek trafił do klasy fortepianu prof. Romany Witeszczakowej. To był prawdziwy łut szczęścia. Zajęła się nim znakomita pedagog, która nie tylko przekazała mu solidną wiedzę muzyczną i szlifowała technikę gry, ale zawsze miała dla niego wiele serca i cierpliwości. Pozostała też bliską osobą do końca życia pianisty.

Mimo, że edukacja w szkole muzycznej ograniczała się niemal wyłącznie do klasyki, Mieczysław Kosz już wtedy zdradzał niepośledni talent improwizacyjny i zainteresowanie jazzem. Nic zatem dziwnego, że nie miał problemu ze znalezieniem pracy po ukończeniu szkoły średniej.

Jego miejscami pracy były kawiarnia Literacka, klub studencki Pod Jaszczurami oraz słynny krakowski klub Helikon – w latach 1956-1969 jedno z najważniejszych miejsc na jazzowej mapie Polski, gdzie grywali Adam Makowicz, Krzysztof Komeda, Zbigniew Seifert czy Tomasz Stańko.

Gra w Helikonie nie była zbyt dobrze płatna, ale oferowała rzeczy bezcenne – znajomości i renomę w środowisku.
Dzięki temu, już po roku Mieczysław mógł wyjechać do Zakopanego, gdzie nie brakowało lokali z bogatą klientelą.
Kosz był już wtedy znakomitym, charyzmatycznym pianistą.
Wkrótce stał się zakopiańską sławą. Lokale starały się wszelkimi sposobami skłonić go do występów, bo to gwarantowało pełne sale i rosnące zyski.

Na zaproszenie Polskiej Federacji Jazzowej, Kosz niebawem wyjechał do Warszawy. Teraz nic już nie stało na przeszkodzie, by zaczął odnosić sukcesy, najpierw na scenach polskich, później – na zagranicznych.
Był równie świetnym autorem solowych recitali, jak i liderem zespołów, w których


Mieczysław Kosz
Fot. arch. Tomasza Lacha

grywali kontrabasiści Bronek Suchanek i Janusz Kozłowski, oraz perkusiści Janusz Stefański, Czesław Mały Bartkowski i Wiktor Perelmutter.
Kosz wspierał też czasami wokalistkę jazzową, Mariannę Wróblewską.

Pianistyka Kosza rodziła się z kilku głównych źródeł, pierwszym była gruntowna edukacja klasyczna. Mimo, że zawsze był utożsamiany z jazzem, i ostatecznie właśnie ta muzyka stała się podstawową formą jego artystycznej wypowiedzi, to wielkim uczuciem darzył także Bacha oraz romantyków – Liszta i Chopina. W dramatycznych napięciach jego kompozycji nietrudno też odnaleźć wpływy Beethovena.
Dzięki tym inspiracjom, które potrafił wtopić w jazzową improwizację, porównywano go do amerykańskiego pianisty, Billa Evansa. Z Evansem łączył Mieczysława Kosza podobny stosunek do formy i melodyki. Jednak w muzyce Kosza zdecydowanie rzadziej można było usłyszeć impresjonistyczne skale całotonowe, których często używał Bill Evans.

W twórczości polskiego pianisty znalazło się także miejsce dla free jazzu – niezwykle oryginalnego, trzymanego w żelaznych ramach.
Poza wszystkim, Kosz był jednak nieodrodnym dzieckiem polskiej tradycji i słowiańskiej mentalności. Jeśli szukać porównań, to bliżej mu było do Krzysztofa Komedy niż do któregokolwiek z amerykańskich jazzmanów.

W 1967 Mieczysław Kosz dokonał pierwszych nagrań, dla Polskiego Radia. Nagrania te dały początek szerszemu zainteresowaniu sztuką ociemniałego pianisty.

W tym samym roku, wystąpił na najważniejszym polskim festiwalu jazzowym – Jazz Jamboree. Wzbudził wówczas powszechny entuzjazm. Niemal z dnia na dzień obwołano go jednym z największych i najoryginalniejszych talentów w polskiej muzyce.


Mieczysław Kosz Jazz Jamboree 1969
Fot. Marek Karewicz

Bronisław Suchanek i Mieczysław Kosz w Bagateli
Fot. arch. Bronisława Suchanka

Płyta z muzyką Leszka Możdżera do filmu „Ikar – legenda Mietka Kosza„, 2019

Książka Krzysztofa Karpińskiego „Tylko smutek jest piękny. Opowieść o Mieczysławie Koszu

Ten sukces stał się niejako przepustką do kariery międzynarodowej. Kosz występował w wielu krajach Europy, zagrał także w Kanadzie.
Jedyna, wydana za życia artysty płyta długogrająca, „Reminiscence”, została nagrana w marcu 1971. W czterech utworach towarzyszyli Koszowi basista Bronisław Suchanek i perkusista Janusz Stefański, pozostałe trzy zarejestrował solo.

„Ten krążek to muzyczna wizytówka Kosza. Znalazły się na nim aż cztery interpretacje utworów od jazzu odległych. Pierwsze trzy to parafrazy „Tańców połowieckich” Borodina, „Marzenia miłosnego” Liszta i preludium c-moll Chopina. Są one tak przetworzone, że właściwie można tu mówić o oryginalnych kompozycjach, opartych jedynie na kanwie pierwowzorów. Wszędzie pojawia się swingowy drive – raz w klasycznej postaci, innym razem w formie ragtime’owej motoryki.
Czwartą parafrazą jest „Yesterday” Beatlesów, z którego pianista zrobił małe arcydzieło, pełne nieprzeczuwanego dotąd bogactwa nastrojów i dramatyzmu. Wybór tego ostatniego tematu wskazuje, że nieobca mu była także muzyka popularna, która w jego rękach zmieniała jednak swą postać, i traciła wyjściową lekkość oraz błahość, stając się pożywką dla znacznie głębszej i bogatszej sztuki.

Druga część albumu zawiera dwie kompozycje autorskie Kosza – „Wspomnienie” i „For You”, oraz jedną kontrabasisty Bronisława Suchanka – „Spełnienie”. Słychać w nich wyprawy w świat free jazzu. Wyprawy bardzo specyficzne, bo, przy rozluźnieniu rygorów rytmicznych, pianista pozostaje w systemie tonalnym. Free jazz nie jest dla niego sposobem na epatowanie słuchacza elokwencją improwizatorską, ale raczej jeszcze jednym środkiem, służącym przekazaniu burzy emocjonalnej, jaka targała duszą muzyka” (empik.com).

Niestety, o ile z materią muzyczną Mieczysław Kosz radził sobie doskonale, o tyle w życiu był osobą bezradną, zdaną na opiekę innych. Jego nieszczęściem był brak w najbliższym otoczeniu ludzi lojalnych i darzących go uczuciem. Prowadziło to do poczucia samotności, zagrożenia, wreszcie – depresji.
Jego wysokie zarobki przyciągały oszustów i naciągaczy.
Nie dawał sobie też Mietek rady z układami damsko-męskimi.
Na życiowe niepowodzenia reagował w jedyny dostępny mu sposób – alkoholizmem, depresją i stopniowym zamykaniem się w sobie.

W nocy, 31 maja 1973, Mietek wyskoczył przez okno swojego mieszkania w Warszawie, przy Pięknej 10. Najprawdopodobniej był pod wpływem alkoholu.

Oficjalnie uznano to za tragiczny wypadek, ale większość środowiska i fanów uważa, że Kosz popełnił samobójstwo.
Prawdy nie poznamy nigdy.
Zachowała się relacja sąsiada, który widząc, jak Kosz przekłada nogę przez barierkę w oknie, zaczął krzyczeć, że biegnie z pomocą, i żeby Mietek nie ruszał się. Ale pianista nie zareagował.
Spadł i zginął na miejscu.

W chwili śmierci Mieczysław Kosz miał zaledwie 29 lat.

Został pochowany we wsi Tarnawatka, na trasie Zamość – Tomaszów Lubelski.

R.I.P. [*]

Imię pianisty nosi Stowarzyszenie im. Mieczysława Kosza w Zamościu oraz zamojski Klub Jazzowy Kosz.
Jego imieniem nazwano Festiwal Pianistów Jazzowych w Kaliszu.

DYSKOGRAFIA Mieczysława Kosza jest skromna.


Książka Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza„, wyd. 2019


Plakat filmu „Ikar – legenda Mietka Kosza„, 2019


New Faces in Polish Jazz – Jazz Jamboree ’69”, 1969 – „Odejście / Departure' (15:38 – 21:30 min)

Mieczysław Kosz Trio – „Wspomnienie” 1971
Mieczysław Kosz – piano
Bronisław Suchanek – bass
Janusz Stefański – drums, flexatone

„Yesterday”

„Tańce połowieckie”

„Preludium C-moll – Paraphrase”

Piano Solo. Polish Radio Jazz Archives, Vol. 10, 2013 – „Pytanie / Question”

„Summertime”, „Satin Doll”, „Jest już za późno”, „Odejście”

FILM „IKAR” 2019

Czego można spodziewać się po biografii muzyka, który w Wikipedii nie ma nawet swojego zdjęcia? Niewiele. Dlatego film „Ikar. Legenda Mietka Kosza” był już na starcie biografią intrygującą.
Chłopak ze wsi, który w wieku 12 lat traci wzrok. Potem w ośrodku w Laskach rodzi się wielki talent, który eksploduje na Jazz Jamboree w latach 60. Następnie sława, alkohol, woda sodowa do głowy. I tajemnicza, prawdopodobnie samobójcza, śmierć.
Przez lata o Mietku Koszu było o cicho, aż nagle w 2019 pojawił się biograficzny film fabularny, wydano także płytę z soundtrackiem, nagraną przez samego Leszka Możdżera, dwie powieści biograficzne, mnóstwo artykułów prasowych i notek wspomnieniowych, zdjęcia na okładkach znanych magazynów, odbyły się liczne koncerty tribute.
Skąd wzięła się „moda na Mietka Kosza”? Tę modę niewątpliwie wywołał film. Bo kino ma taką moc, że przywraca lub pokazuje po raz pierwszy ludzi, o których istnieniu w ogóle nie wiedzieliśmy.
Film „Ikar. Legenda Mietka Kosza” wszedł na ekrany 18 października 2019.
Reżyserem był Maciej Pieprzyca, w roli tytułowej wystąpił Dawid Ogrodnik, a za warstwę muzyczną odpowiadał Leszek Możdżer.

FABUŁA

Mietek (Dawid Ogrodnik) jako dziecko traci wzrok. Jego matka (Jowita Budnik), oddaje go pod opiekę sióstr zakonnych w Laskach. W ośrodku dla niewidomych chłopiec odkrywa, że muzyka może stać się dla niego sposobem, by na nowo widzieć i opowiadać świat. Mietek zostaje świetnym pianistą klasycznym. Jednak, gdy odkrywa jazz, ma już tylko jeden cel – zostać najlepszym pianistą jazzowym w Polsce. Odnosi coraz większe sukcesy, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Wygrywa prestiżowy Montreux Jazz Festival, występuje na najsłynniejszych scenach muzycznych świata. Niespodziewanie w jego życiu pojawia się charyzmatyczna wokalistka Zuza (Justyna Wasilewska). To spotkanie zmienia jego życie.

NAGRODY

Film „Ikar. Legenda Mietka Kosza” został obsypany nagrodami na Festiwalu Filmowym w Gdyni 2019.
Opowiadając historię Mietka Kosza, Maciej Pieprzyca połączył biograficzny dramat z jazzową improwizacją. Pełen muzyki film tętni energią jednego aktora – Dawida Ogrodnika, który w Gdyni sięgnął po nagrodę za najlepszą rolę męską. Jego Mietek Kosz to nie tylko niewidomy geniusz, ale i człowiek, zmagający się ze swoimi demonami, pełen niejednoznaczności i niełatwo dający się polubić.
W Gdyni historia zapomnianego jazzmana podbiła serca publiczności. Oprócz Srebrnych Lwów oraz nagrody aktorskiej dla Dawida Ogrodnika, film zdobył także nagrodę za muzykę, której autorem był Leszek Możdżer, oraz wyróżnienie za najlepsze zdjęcia, które odebrał Witold Płóciennik. „Ikar” otrzymał też nagrodę Radia Gdańsk – Złotego Klakiera dla najdłużej oklaskiwanego filmu na festiwalu. Do twórców „Ikara” trafiły również nagrody za najlepszą charakteryzację – dla Jolanty Dańdy, oraz za najlepsze kostiumy – dla Agaty Culak.

RECENZJE

Łukasz Maciejewski: „Film „Ikar. Legenda Mietka Kosza” jest jazzowy. Nie tylko opowiada o jazzmanie, ale ma jazzowy, jazzujący charakter. Muzyka niesie tutaj słowo, towarzyszy aktorstwu, wyzwala – założone lub ponadprogramowe – uczucia u widza. Muzyka jest w filmie tytułowym Ikarem. Najpierw lot, potem upadek. Dwa bardzo różne dźwięki.

Leszek Możdżer, autor oryginalnej muzyki do „Ikara” oraz fascynujących transkrypcji jego kompozycji, na konferencji prasowej w Gdyni mówił, jak ważną dlań postacią był w początkach kariery ten wybitny, niewidomy muzyk.

Mieczysław Kosz zmarł w 1973, w niewyjaśnionych okolicznościach, przypuszczalnie śmiercią samobójczą, w wieku zaledwie 29 lat. Możdżer o tym wszystkim oczywiście wiedział, ale dla zdecydowanej większości widzów Mietek Kosz był, aż do to momentu premiery filmu, postacią anonimową. „Ikar” to zmieni. Na tym również polega szczęście kina, że dzięki temu medium nie tylko wielcy artyści, ale również postaci zapomniane, a zasługujące na pamięć, zyskują nieśmiertelność” (kultura.onet.pl).

Przemysław Gulda: „Ikar. Legenda Mietka Kosza” to biografia zapomnianego geniusza jazzu, muzyka, który na przełomie lat 60. i 70. był – niestety krótkotrwałym – objawieniem na rodzimej scenie muzycznej. Z pozoru to opowieść tak stereotypowa, że wręcz banalna: trudne dzieciństwo, muzyka jako ucieczka od traumy, wcześnie ujawniony geniusz, błyskawiczna i błyskotliwa kariera, trudny charakter, samotność, depresja, samobójstwo. Ale twórca tego filmu, Maciej Pieprzyca, znalazł zupełnie nowy, pasjonujący sposób opowiedzenia tej historii.
W bardzo oryginalny sposób buduje narrację, subiektywizując czas, i świetnie potęguje napięcie, kondensując emocje. Niezwykle intrygująco pokazuje też doświadczenie tracenia wzroku i rosnącej nadwrażliwości na dźwięki. Ale przede wszystkim: po mistrzowsku wykorzystuje muzykę do budowy opowieści i nastroju.

To rzadki przypadek filmu integralnie połączonego z muzyką, i opowiadającego o niej z takim uwielbieniem. Muzyka – napisana, zaaranżowana i zagrana przez Leszka Możdżera – brzmi w tym filmie niemal bez przerwy. Na dodatek, wiele scen służy tu przede wszystkim temu, żeby pokazać jej siłę i transgresywne możliwości. Niewidomy bohater co i rusz potyka się i rani o kanty rzeczywistości, ale muzyka pozwala mu wznieść się na zupełnie inny poziom.

Ogrodnik w tym filmie po prostu zamienia się w Kosza. Jest wiarygodny do cna i przejmujący do bólu, zarówno kiedy wadzi się z rzeczywistością, jak i ucieka od niej, siadając do fortepianu” (trojmiasto.wyborcza.pl).

Adam Domagała: „Dużo po nim nie zostało: jeden pełnowymiarowy longplay i dwie, opublikowane pośmiertnie kompilacje różnych drobiazgów, nagrywanych dla radia i telewizji. Dużo, dużo mniej tego niż po Komedzie, innym wielkim zmarłym polskiego jazzu.
Komedę zna każdy, Kosza – prawie nikt. Pierwszy miał w krótkim życiu niewyobrażalnie dużo szczęścia, drugi – ciągle dostawał od losu w tyłek. Komeda był przystojny i miał nosa do interesów, a Kosz – jak dziecko we mgle, nie potrafił nawet sam wyjść z domu. Gdyby żył, z pewnością byłby jednym z największych jazzowych pianistów świata. Ale umarł młodo i zostawił po sobie legendę skrzywdzonego przez ludzi i los geniusza.

Za życia jego muzyka ukazała się zaledwie na trzech płytach – składance „New Faces in Polish Jazz – Jazz Jamboree ’69”, albumie Marianny Wróblewskiej, której Kosz akompaniuje w kilku piosenkach, i wznowionym kilka lat temu autorskim albumie „Reminiscence” (Vol. 25 w serii Polish Jazz), nagranym w 1971 w Filharmonii Narodowej, z basistą Bronisławem Suchankiem i Januszem Stefańskim na perkusji.
W życiu codziennym, Kosz nie radził sobie zupełnie. Ostro pił, za ostro, od pewnego momentu już bez żadnej kontroli, nieustannie był nieszczęśliwie zakochany, często zmieniał mieszkania. Miał zaledwie 29 lat, gdy 31 maja 1973 wyskoczył z okna na trzecim piętrze warszawskiej kamienicy.

„Muzyka Kosza to czekanie na piękno” – powiedział kiedyś Tomasz Stańko. Roman Kowal, autor książki „Polski jazz”, rozdział o Koszu zatytułował jeszcze bardziej poetycko: „Przerwany lot Ikara”.

„Tylko smutek jest piękny” – mawiał Kosz, zawsze pogrążony w depresji. Słowa, w sumie banalne, stały się tytułem monografii, napisanej przez Krzysztofa Karpińskiego (zdzezemlzej.blogspot.com).

Łukasz Adamski: „Film znakomity pod kątem muzycznym. Widać tutaj rękę Leszka Możdżera, pilnującego by wybrzmiała muzyka Kosza. Kapitalne są aranżacje takich szlagierów, jak „Take the A Train”, „San Francisco”, „Cała jesteś w skowronkach” czy „Kasztany”. To, zresztą, najlepsze sceny Ogrodnika, który doskonale pokazuje energię i geniusz Kosza przy fortepianie. Czuć pulsujący bez przerwy bunt Kosza. Bunt przeciwko muzycznym kanonom i utartym schematom. Bunt przeciwko kolegom muzykom, zazdroszczącym mu umiejętności. Tylko przy fortepianie widać, jakim outsiderem był ten Ikar, i jak potrafił wznieść się ponad przeciętność otoczenia. Tylko przy fortepianie widać, że on naprawdę potrafił latać” (wpolityce.pl).

Mocno krytyczną wideo recenzję, dotyczącą przemieszania w filmie muzyki ilustracyjnej z twórczością Kosza, zaprezentował Tomasz Raczek (5-15.55 min.)

MUZYKA DO FILMU

Pianista Leszek Możdżer – jeden z najpopularniejszych polskich jazzmanów – był autorem muzyki do filmu.
W wywiadzie dla onet.pl, Leszek Możdżer mówi: „Film „Ikar” jest pod względem muzyki filmem wyjątkowym, można powiedzieć – niemal koncertowym. Muzyka dobiega z ekranu prawie cały czas, i wokół niej plecie się cała narracja filmu.
Kosz był jednym z rozdziałów w mojej muzycznej edukacji – pozycja obowiązkowa dla każdego adepta pianistyki jazzowej. Niestety, pozostawił po sobie bardzo niewiele, więc siłą rzeczy był to krótki rozdział. Fascynujące w nim jest to, że pomimo tego, że pracował na kompletnym jazzowym pustkowiu, to osiągnął światowy poziom. Wtedy, gdy działał Kosz, pianistów jazzowych można było policzyć na palcach. W takich warunkach niełatwo jest wypracować sobie swój styl, nie da się tego zrobić mimochodem. Ale jemu udało się.
Trzeba patrzeć w głąb siebie i tam szukać inspiracji. Mietek Kosz właśnie tak zrobił. Dzięki temu, że stracił wzrok – przestał patrzeć na zewnętrzny świat, skierował swoją uwagę do wewnątrz, i tam odnalazł swój ogromny, dotychczas ukryty talent. Postać Kosza jest symboliczna i dotyczy właśnie tego – patrz do środka samego siebie, a prędzej czy później odnajdziesz ukryte tam klejnoty” (kultura.onet.pl).

PŁYTA Z MUZYKĄ DO FILMU – „Ikar. Post Scriptum”, ukazała się także, 18 października 2019.

„Soundtrack „Ikar. Legenda Mietka Kosza” to album, o którym było głośno, zanim słyszeliśmy oficjalnie pierwsze dźwięki muzyki. Wszystko za sprawą deszczu nagród podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Muzykę do filmu skomponował światowej sławy pianista, Leszek Możdżer. „Początkowo podchodziłem do muzyki Mietka Kosza jak kustosz, chciałem zachować wszystkie granice tej formy. Okazało się, że to nie działa, bo zmienił się język. Udało nam się stworzyć muzykę, która nawiązuje do języka Kosza, ale trafi do współczesnego widza” – mówił Leszek Możdżer.

„Ikar to istota wzniosła, ale roztrzaskująca się o prawa natury i grawitacji. Taki był Mietek Kosz. Genialny, ale zbyt wątły, by przetrwać. Miotający się między świetlistymi promieniami talentu, rozpaczliwą arogancją, miażdżącą wszystko wokół, i nadzieją, że uda mu się opanować obezwładniające go osamotnienie (empik.com).

Zapowiedź płyty:
Leszek Możdżer – „Ikar Post Scriptum” (Muzyka do filmu „Ikar. Legenda Mietka Kosza”)

Zapowiedzi filmu:
„Ikar. Legenda Mietka Kosza” – Film Teaser 2019

„Ikar. Legenda Mietka Kosza” – Kim był Mietek Kosz?

KSIĄŻKI O KOSZU

18 września 2019 ukazało się wznowienie książki „Tylko smutek jest piękny. Opowieść o Mieczysławie Koszu”, wydanej pierwotnie w 1990, której autorem jest Krzysztof Karpiński, prawnik, dziennikarz muzyczny, znawca historii jazzu https://www.empik.com/tylko-smutek-jest-piekny-opowiesc-o…
16 października 2019 ukazała się książka, autorstwa reżysera filmu, Macieja Pieprzycy, inspirowana życiem Mietka Kosza.
„Ta publikacja to zaproszenie do świata Mietka Kosza z jego bardzo osobistej, wręcz intymnej perspektywy. Znakomity muzyk mógłby opowiedzieć nam właśnie taką historię swojego życia, gdyby nie przerwał go brutalnie tragiczny finał, gdy miał zaledwie 29 lat. Przeszedł wyboistą drogę, pełną emocjonalnych zakrętów, wzlotów i upadków, chwil smutnych i wypełnionych śmiechem, by znaleźć się na szczycie kariery muzycznej.

Maciej Pieprzyca, z charakterystyczną dla niego nostalgią i poczuciem humoru, opisuje to, co kryło się za sukcesami Kosza i jego muzycznym geniuszem – samotność, niespełnione i spełnione miłości, dzieciństwo, naznaczone piętnem choroby, ale przede wszystkim ogromną determinację, by rzucić wyzwanie losowi i walczyć o swoje marzenia. Ograniczenia, z którymi Kosz całe życie musiał się zmagać, stały się jego siłą.

Na kanwie tej historii powstał film „Ikar. Legenda Mietka Kosza” w reżyserii Macieja Pieprzycy.
Powieść Macieja Pieprzycy jest doskonałym rozwinięciem fabuły filmu, bowiem ukazuje także to, czego nie zdołamy zobaczyć w kinie” (empik.com).

PŁYTA RGG

Pamięć Mietka Kosza uczcił zespół RGG, dedykując mu w 2007 płytę „Unfinished Story – Remembering Kosz”:
„Only Sadness is Beautiful” 2007

Fot. hi-fi.com.pl / adam.sandauer.pl / 1972 arch. Tomasza Lacha / Jazz Jamboree 1969 (Marek Karewicz) / arch. Bronisława Suchanka / Płyta z muzyką Leszka Możdżera do filmu / Książka Krzysztofa Karpińskiego „Tylko smutek jest piękny. Opowieść o Mieczysławie Koszu” / Książka Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza”

Więcej zdjęć

http://www.adam.sandauer.pl/mieczyslaw-kosz.html?fbclid