Miles Davis – ostatnia dekada 1981-1991

Miles Davis – Live in Tokyo, October 4th, 1981

Oprac. Ewa Kałużna, fot. Francis Wolff, Paul Bergen, Marek Karewicz, Chris Cameron, Michel Comte

Miles Davis, 1951
Fot. Francis Wolff

28 września 2020 mija 29. rocznica śmierci amerykańskiego trębacza, uznawanego za jednego z najbardziej znaczących i innowacyjnych twórców jazzu.
MILES DAVIS
(właśc. Miles Dewey Davis III; ur. 26 maja 1926, zm. 28 września 1991).
Jest legendą.
Jego twórczość odmieniła oblicze muzyki, nie tylko autorskimi projektami, ale również wpływem na kolejne pokolenia. Był wybitnym jazzmanem, liderem, kompozytorem, artystą bezkompromisowym.
Jeszcze za życia nazywano go geniuszem. Jest w tym, oczywiście, spora przesada, jednak nie ulega wątpliwości, że był wirtuozem trąbki, oraz jedną z największych osobowości w historii muzyki.
Co uczyniło Milesa Davisa największym i najpopularniejszym jazzmanem wszech czasów? Jedni wskazują na wyjątkowe, niepowtarzalne brzmienie trąbki, drudzy – na jedyną w swoim rodzaju umiejętność dobierania wyjątkowych współpracowników, a jeszcze inni wymieniają niesamowitą wizję i ciągły pęd ku nowym formom, niezaspokojoną, artystyczną chęć poszukiwań.
Istnieje teoria, że choć Miles Davis był wybitnym muzykiem, to jednak – w sztuce jazzowej – odstawał umiejętnościami od najlepszych.
Jego nauczyciel i mentor, Charlie Bird Parker, był o wiele większym geniuszem w sprawach jazzowej harmonii. Z kolei, w talencie kompozytorskim przebili Milesa między innymi Duke Ellington czy


Miles Davis, 1980
Fot. Paul Bergen

Thelonious Monk. Do Duke’a Ellingtona był porównywany jako innowator muzyczny – obaj byli zręcznymi graczami na swoich instrumentach, ale nie uważano ich za technicznych wirtuozów. Najsilniejszą stroną Ellingtona było komponowanie i przewodzenie dużym zespołom muzycznym. Z kolei Davis miał talent do organizowania utalentowanych muzyków w małe grupy i tworzenia przestrzeni, w której mogli oni rozwinąć się. Wielu znanych jazzmanów grało w jednej z grup Davisa, były to takie osobowości, jak John Coltrane, Herbie Hancock, Wayne Shorter, Chick Corea, Joe Zawinul czy John McLaughlin, by wymienić tylko tych najwybitniejszych, którzy pod czujnym uchem mistrza rozwinęli skrzydła.
W przechwałkach o kilkukrotnej „zmianie biegu historii muzyki” nie ma żadnej przesady. Wystarczy porównać dwa arcydzieła Milesa Davisa – akustyczne „Kind of Blue” i elektryczne „Bitches Brew”. Trudno uwierzyć, że nagrał je ten sam człowiek, bo nie ma żadnej wątpliwości, że są to albumy rewolucyjne nie tylko dla jazzu, ale też muzyki rozrywkowej w ogóle. Wreszcie, w latach 80., artysta z mniejszym już powodzeniem eksperymentował z muzyką elektroniczną i hip hopem, w czasach, gdy ten ostatni gatunek był jeszcze w zupełnym podziemiu.
Bardzo szybko znalazł się na pozycji wybitnego jazzmana, lidera, kompozytora i artysty bezkompromisowego. Mówił: „Nie obchodzi mnie, czy krytycy mówią o mnie źle, czy dobrze. Moim najbardziej surowym krytykiem jestem ja sam, i jestem zbyt próżny na to, by grać cokolwiek, co jest moim zdaniem złe”.
Skala jego muzycznego talentu i wizji była proporcjonalna do trudnego, momentami nieznośnego charakteru. Miles potrafił być prawdziwym potworem dla współpracowników. Jednocześnie bywał bezwzględny również wobec publiczności, gdy ta czymkolwiek mu podpadła. Zdarzało się, że całe koncerty grał odwrócony tyłem do widowni. Zdarzało się również, że podczas koncertu wydał z trąbki jedynie kilka poszarpanych dźwięków, by później przez kolejne kilka godzin


Miles Davis, 1983
Fot. Marek Karewicz

jedynie tańczyć w rytm muzyki, granej przez towarzyszących mu instrumentalistów.
Stał na czele każdego istotnego etapu rozwoju jazzu, aż po lata 90. Pojawił się na wielu spośród ważnych nagrań bebopowych, był prekursorem jazz rocka i nagrał pierwszy cool-jazzowy album. Był jedną z osób, odpowiedzialnych za rozwój jazzu modalnego, a jazz fusion powstało w wyniku jego współpracy z innymi muzykami w latach 60. i 70. Free jazz był jedynym stylem, na który Davis nie miał znaczącego wpływu, jednak był później uprawiany przez muzyków z zespołów Davisa.
IMAGE
Davis został zapamiętany jako postać ekscentryczna i charyzmatyczna.
Prawie nie zdejmował okularów przeciwsłonecznych i ubierał się w ekstrawaganckie ciuchy. Pił i ćpał, klął jak szewc, romansował z wieloma kobietami. Był egocentrykiem, przekonanym o swej wielkości. Nosił przydomek Książę Ciemności.
Zachowywał się, jak gwiazda rocka, co nie pozostaje bez wpływu na jego legendę, wykreowaną w dużej mierze z premedytacją przez niego samego.
Swoją osobowością i charyzmą wyrastał ponad jazzową estetykę.
Davis niemal przez całe życie walczył z przejawami rasizmu w branży. Chciał przełamać, panujący w tamtym czasie, stereotyp czarnego muzyka jazzowego, biednego i źle wyglądającego. I tylko lekką przesadą będzie stwierdzenie, że Miles Davis miał obsesję na punkcie dwóch rzeczy: własnego brzmienia i swojego wyglądu.
Magazyn modowy „Bevel Code” całkiem solidnie przeanalizował poszczególne okresy stylistyczne i fascynacje modowe Davisa – od prostych, klasycznych krojów w latach 40. i 60., inspirowanych Ivy League i garniturami od Brooks Brothers, przez swobodny, pozornie „casualowy outfit”, kaszmirowe swetry, półbuty bez skarpetek i luźne spodnie, aż po awangardowe stroje lat 70.
Właściwie, jego ubiór doskonale odzwierciedlał to, co działo się w jego muzyce – od wczesnych inspiracji Clarkiem Terry i grupą Billie’ego Eckstine’a, przez bebop i cool jazz, aż po fusion i elektronikę.


Miles Davis, 1986
Fot. Chris Cameron

Traktowanie czarnych jazzmanów w Stanach było znacząco różne od tego, jak Davis traktowany był poza granicami USA, zwłaszcza na trasach europejskich, gdzie był powszechnie fetowany.
Specyfiką wielu muzyków w drugiej połowie XX w., szczególnie czarnoskórych, było nadmierne eksponowanie swojego dobrobytu, co często powodowało zaczepki krytyków, policji oraz przeciętnie zarabiającej klasy średniej. Dochodziło wówczas do licznych ekscesów, które często miały podłoże rasistowskie. Davis nigdy jednak nie zrezygnował z tego, by na każdym kroku udowadniać i obnosić się z tym, że nie żyje skromnie.
Pod koniec lat 70. Davis wpadał w niezliczone romanse, a także konflikty z prawem i mediami. Na domiar złego, coraz częściej zaczął nadużywać kokainy i alkoholu. Paradoksalnie, wcale nie kolidowało to z dalszymi sukcesami na arenie muzycznej.
NAŁOGI
Miles żył w czasach, o których mówi się „narkotykowa epidemia”. Nic więc dziwnego, że wpadł w nałóg, który niszczył jego życie w latach 1950-1957, a później pod koniec lat 70. do początku 80. Nazywał to „wieloletnim horrorem”. Heroina niszczyła nie tylko jego muzykę, ale i wygląd zewnętrzny. Nie mógł grać ani nagrywać.
Było z nim tak źle, że w 1976 magazyn „Rolling Stone” informował o nadciągającym zgonie trębacza.
Od najgorszego wyratowała go aktorka, bliska przyjaciółka i żona w latach 1981-1988, Cicely Tyson, a także detoks i miłość do muzyki.
Występy Davisa, nękanego przez chorobę zwyrodnieniową stawów, która w 1976 zmusiła go do poddania się operacji wymiany stawu biodrowego (pierwszej z kilku), a także wrzody, reumatyzm, depresja


Miles Davis, 1986
Fot. Michel Comte

i wznowione uzależnienie od alkoholu, kokainy i heroiny, spotykały się z ostrą krytyką obserwatorów jego kariery.
Podczas koncertu w 1975 w klubie w San Francisco, Davis zagrał tylko parę postrzępionych, atonalnych figur na organach i trąbce wah-wah, a resztę trzygodzinnego występu spędził na tańczeniu do muzyki, granej przez jego zespół.
Do czasu, gdy grupa dotarła do Japonii w lutym 1975, Davis był na krawędzi psychicznego załamania, i wymagał obfitych ilości wódki i morfiny, by móc wypełnić swoje zobowiązania kontraktowe. Aby przemóc ból podczas niekiedy trzygodzinnych występów, Miles stale nadużywał środków przeciwbólowych, w tym głównie morfiny.
ODOSOBNIENIE 1975-1980
Wkrótce potem, Davis zupełnie wycofał się z życia publicznego na prawie sześć lat.
Bil Evans, saksofonista zespołu Milesa, eufemistycznie stwierdził, „organizm Milesa jest zmęczony i, po całej tej muzyce, do powstania której przyczynił się przez ostatnie 35 lat, potrzebuje wypoczynku”.
Okres ten Davis nazwał „barwnym momentem w życiu”, podczas którego rzekomo „zamożne białe kobiety nie skąpiły mu seksu i narkotyków”.
W rzeczywistości, stał się zupełnie uzależniony od kokainy i heroiny. Spędzał czas, leżąc na kanapie i oglądając telewizję. Wychodził tylko po to, by zdobyć narkotyki.
W 1976 magazyn „Rolling Stone” informował o nadciągającym zgonie trębacza.
Większość z najwierniejszych współpracowników i sojuszników Davisa w społeczności jazzowej uznało ten obrót wydarzeń za kulminację pychy Milesa, i unikało go.
Mimo, że zaprzestał codziennej gry na trąbce, Davis kontynuował sporadycznie komponowanie, i trzykrotnie próbował nagrywać w trakcie swojej muzycznej nieobecności. Sesje te – jedna przy współpracy z Paulem Buckmasterem i Gilem Evansem, który odszedł, nie otrzymawszy obiecanego honorarium – przyniosły niewielkie rezultaty, i pozostały niewydane.
Davis faktycznie stał się na pewien czas pariasem sceny muzycznej. Jednak, jak w przypadku każdego płodnego i respektowanego artysty, który z tajemniczych powodów raptownie zaprzestaje tworzyć, jego legenda wśród słuchaczy rosła w postępie geometrycznym, a Columbia nie przestawała wydawać albumów kompilacyjnych i niewydanych wcześniej nagrań. Dowodem tego była czołowa pozycja Davisa w sondażu Top 10 magazynu „Down Beat” w 1979.
W okresie braku aktywności scenicznej, Davis miał okazję obserwować, jak muzyka fusion, którą zainicjował w poprzedniej dekadzie, weszła do głównego nurtu kulturalnego – czy to grana przez protegowanych Davisa, w tym Herbie’ego Hancocka, Chicka Coreę z jego przełomową grupą Return to Forever, Mahavishnu Orchestra Johna McLaughlina, czy Weather Report, której założyciele, Wayne Shorter i Joe Zawinul, spędzili jakiś czas, grając w zespołach Davisa.
Wpływy Davisa można było usłyszeć wszędzie, podobnie, jak po każdym z jego rewolucyjnych etapów rozwoju.
Mimo, że Davis utrzymywał serdeczne stosunki z wszystkimi tymi muzykami do 1975, i pozostał dobrym przyjacielem Jacka DeJohnette i McLaughlina, to aż do swojej śmierci nie przestał być zazdrosny wobec wielogatunkowego sukcesu, którym cieszyli się jego byli sidemani. Serię koncertów, rozpoczynających karierę Hancocka pod koniec 1975, Davis uznał za „uwłaczającą ego muzyka”.
OSTATNIA DEKADA.
W 1979 rozbudził się związek Davisa z aktorką Cicely Tyson, która do grona gwiazd weszła dzięki swojej roli w filmie „Roots”. Pobrali się w 1981, a rozwiedli w 1988.
Dzięki Cicely, Davis przeszedł pełen detoks i odzyskał swój entuzjazm dla muzyki.
Jednak początek dekady lat 80. był niezmiernie trudnym okresem dla muzyka, z uwagi na ciągłe kłopoty zdrowotne, m.in. wylew, który spowodował częściowy paraliż prawej ręki, oraz ze względu na mniejszą sprawność w graniu, wynikającą z kilkuletniej przerwy. Jako, że Miles nie grał na trąbce przez większą część ostatnich kilku lat, odzyskanie słynnej umiejętności odpowiedniego ułożenia ust, koniecznej do sprawnego grania na instrumentach dętych, okazało się wyjątkowo karkołomnym zadaniem.
„THE MAN with the HORN” 1981
Nagrywając w okresie czerwiec 1980 – maj 1981 swoje pierwsze od 1975 wydawnictwo studyjne, zorientowany rockowo album „The Man with the Horn”, Davis próbował zatuszować przy użyciu „kaczki” to, co uważał za techniczne braki.
Dodatkowo, otoczył się dużą i w znacznej mierze niedoświadczoną grupą młodych muzyków, w której znaleźli się m.in. saksofonista Bill Evans (brak pokrewieństwa z pianistą) i basista Marcus Miller. Ci dwaj zostali jednymi z najczęstszych współpracowników Davisa w ostatniej dekadzie jego życia:

Miles Davis – trumpet
Robert Irving III – synthesizer, piano
Bill Evans – soprano sax, tenor sax
Barry Finnerty, Mike Stern – guitar
Marcus Miller, Felton Crews – bass guitar
Sammy Figueroa – percussion
Al Foster, Vincent Wilburn – drums
„The Man with the Horn” 1981

Długo oczekiwany „The Man with the Horn”, został wreszcie wydany w 1981. Uzyskał słabe recenzje u krytyków, mimo osiągnięcia dobrych wyników sprzedaży. Album łączył post-bop z funkiem i fusion jazzem, oraz oznaczał powrót Davisa do jego bardziej tradycyjnego grania na trąbce, chociaż tytułowy utwór zawierał improwizację na wah-wah wraz z wokalem.
NOWY ZESPÓŁ
Początkowo obszerna grupa muzyków, została wkrótce zastąpiona przez sześcioosobowe combo. W nowym zespole pojawił się perkusjonista Mino Cinélu, a z poprzedniego składu zostali Evans, Stern, Miller i Foster.
Próby nowego zespołu były głównie w formie jam sessions, choć przygotowania techniczne były drobiazgowe i obejmowały opracowanie bezprzewodowego systemu trąbki Davisa. Młodszych członków zespołu, szczególnie Sterna, niepokoiła luźność prób, ale taka organizacja, bez zapisywania muzyki (poza podstawowymi strukturami utworów), była dokładnie tym, czego chciał Davis.
„WE WANT MILES” 1982
W dniach 26-29 czerwca 1981 Miles zagrał z nowym zespołem cztery koncerty w klubie Kix w Bostonie.
Wybrane nagrania z tych koncertów, razem z późniejszymi z Tokio 4 października 1981, zostały wykorzystane na podwójnym albumie koncertowym „We Want Miles”, wydanym w 1982:
Miles Davis – Live @ Kix, Biston, June 27th, 1981, from „We Want Miles”, Audio
Miles Davis – trumpet, keyboards
Bill Evans – soprano sax, tenor sax, flute, electric piano
Mike Stern – electric guitar
Marcus Miller – electric bass guitar
Mino Cinélu – percussion
Al Foster – drums

Miles Davis – Live in Tokyo, October 4th, 1981

W czasie koncertów w Kix, Davis był nadal w złym stanie zdrowia. Producent Teo Macero skomentował, że „Miles wciąż odzyskuje kontrolę nad sobą i zespołem”.
Columbia Records nie była pewna, jak długo potrwa powrót Davisa na scenę, więc wysłała mobilny zespół nagrywający, by uchwycił każdą chwilę występów. Nakręcono również film, ale nie jest on dostępny do chwili obecnej.
1 lipca 1981 Miles zagrał na dużym festiwalu po raz pierwszy od sześciu lat. Miało to miejsce w Avery Fisher Hall w Nowym Jorku, podczas Newport Jazz Festival. Koncerty spotkały się z pozytywną oceną.
W związku z ciągnącymi się problemami zdrowotnymi, forma Davisa była zmienna. Fani docenili jednak fakt, że program podzielony był w tradycyjny, „piosenkowy” sposób, w przeciwieństwie do tematycznie nastawionego podejścia, bez przerw między utworami, podczas koncertów z lat 1967-1975.
W dobrych chwilach, trębacz prezentował potężnie rozbudowany wachlarz możliwości – rezultat wielogodzinnych, nieprzerwanych ćwiczeń.
Brak jest dostępnych nagrań z tego występu.
„STAR PEOPLE” 1983
Latem 1982 do zespołu Davisa dołączył, rekomendowany przez saksofonistę Billa Evansa, gitarzysta John Scofield, z którym Davis pracował przy albumie „Star People”, nagrywanym w okresie 11 lipca 1982 – 3 lutego 1983. Było to trzecie wydawnictwo Milesa po sześcioletniej przerwie.
Scofield współpracował w zespole Davisa z Mike’em Sternem, zanim Stern odszedł pod koniec 1983.
Marcus Miller zagrał na pięciu z sześciu utworów, został jedynie zastąpiony przez Toma Barneya w utworze „Speak”, nagranym na żywo w lutym 1983 w Houston.
Na perkusji słychać Ala Fostera, a na perkusjonaliach Mino Cinélu.
Miles Davis zagrał na trąbce i syntezatorze Oberheim, często w czasie rzeczywistym, bez dogrywania, a także na oddzielnie nagrywanych przerywnikach, w trwającym ponad 18 minut bluesie „Star People”.
Była to ostatnia płyta, w którą zaangażowany był Teo Macero, wieloletni producent Milesa.
Miles Davis – trumpet, keyboards
John Scofield, Mike Stern – electric guitar
Bill Evans – tenor sax, soprano sax
Marcus Miller, Tom Barney – electric bass
Mino Cinélu – percussion
Al Foster – drums
„Star People” 1983

„DECOY” 1984
Album „Decoy” z 1984 to nierozwinięta, eksperymentalna mieszanka muzyki soul i electronica. Płyta była nagrywana w okresie czerwiec-lipiec oraz we wrześniu 1983.
W składzie pojawił się klawiszowiec Robert Irving III. On i gitarzysta John Scofield stworzyli większość kompozycji i solówek. Basistów z poprzedniego składu, Marcusa Millera i Toma Barneya, zastąpił Darryl „The Munch” Jones. Na sesjach studyjnych we wrześniu 1983 gościł saksofonista Branford Marsalis:
Miles Davis – trumpet, synthesizer
Branford Marsalis, Bill Evans – soprano sax
Robert Irving III – synthesizer, synthesizer bass, drum programming
John Scofield – guitar
Darryl „The Munch” Jones – bass
Mino Cinélu – percussion
Al Foster – drums
„Decoy” 1984

Choć wiele nagrań Davisa z tego okresu zostało ocenionych, jako nierówne, minimalistyczne, mógł być to efekt zamierzony – w tym czasie Davis preferował granie tras koncertowych i uważał wydawnictwa studyjne nie za dzieła dłuższego namysłu, ale za szkice dla luźniejszych, bardziej złożonych koncertów.
JAZZ JAMBOREE 1983
Począwszy od 1983, Davis razem swoim zespołem zagrał szereg koncertów, w tym w Europie, gdzie został przyjęty w niezwykle entuzjastyczny sposób.
23 października 1983 wystąpił w Polsce, podczas festiwalu Jazz Jamboree:
Miles Davis – Live @ Jazz Jamboree, Warsaw, Poland 1983
Miles Davis – trumpet
Bill Evans – soprano sax, tenor sax, flute
Robert Irving III – keyboards
John Scofield – electric guitar
Darryl „The Munch” Jones – bass
Mino Cinélu – percussion
Al Foster – drums
Full Concert

Inne koncerty z tego okresu:
Miles Davis – Live @ Yomuri Land Open Theatre, Tokyo, May 29th, 1983
Miles Davis – trumpet, synthesizer
Bill Evans – soprano sax, tenor sax, flute, electric piano
Mike Stern, John Scofield – guitar
Tom Barney – electric bass
Mino Cinélu – percussion
Al Foster drums
Full Concert Audio

Miles Davis Septet – Live @ The North Sea Jazz Festival 1985
Miles Davis – trumpet
John Scofield – electric guitar
Robert Irving III – keyboards
Bob Berg – sax
Darryl „Munch” Jones – bass guitar
Steve Thornton – percussion
Vincent Wilburn Jr. – drums
Full Concert Live

„YOU ARE UNDER ARREST” 1985
Album „You’re Under Arrest” z 1985 zawierał kolejne stylistyczne odchylenie – interpretacje współczesnych piosenek popowych, jak „Time after Time” Cyndi Lauper czy „Human Nature” Michaela Jacksona. Davis otrzymał za to wiele krytyki ze strony prasy jazzowej, mimo, że ogólnie nagranie zostało dobrze ocenione.
Davis tłumaczył, że wiele spośród standardów jazzowych było w gruncie rzeczy piosenkami popowymi z broadwayowskich teatrów, i że on tylko wybierał i wykonywał bardziej współczesne przykłady muzyki pop.
„You’re Under Arrest” stał się ostatnim albumem Davisa, nagranym z Columbią, i pierwszym z polskim wkładem – głosem Marka Olko w jednym utworze, gdzie także „przemówił” Sting w roli policjanta:
„One Phone Call / Street Scenes” 1985

„You’re Under Arrest” 1985

KONFLIKT Z MARSALISEM
Przy komercyjnym i artystycznym upadku fusion w późnych latach 70. i wczesnych 80., a także nieobecności na rynku w tym czasie przełamującego style Davisa, pojawiła się, ku wielkiemu uznaniu przeciwników fusion i free jazzu, nowa fala tradycjonalistycznego jazzu, generalnie odrzucająca wszelkie postępy w tym gatunku.
Centralną figurą tego ruchu był trębacz Wynton Marsalis, który, poza swoim dorobkiem jazzowym, nagrał kilka albumów muzyki poważnej.
Wynton publicznie odrzucił niedawne dokonania Milesa, jako „nie będące prawdziwym jazzem”.
Początkowo Davis lekceważył komentarze Marsalisa, określając go mianem „miłego młodego człowieka, tyle że zagubionego”, ale stał się w najwyższym stopniu zirytowany, kiedy ten pojawił się niezapowiedziany na scenie, podczas koncertu Milesa. Natychmiast kazał Marsalisowi opuścić scenę.
Punktem krytycznym okazał się moment, gdy producent Columbii poprosił, by Davis zaprosił Marsalisa na swoje urodziny. Poirytowany gigantycznym rozgłosem wokół osoby Marsalisa, Davis zerwał z Columbią i podpisał kontrakt z Warner Bros.
„TUTU” 1986
Miles ponownie podjął wówczas współpracę z Marcusem Millerem. Album, będący jej rezultatem – „Tutu” z 1986 – stał się pierwszym, na którym użyte zostały współczesne techniki studyjne: syntezatory, sample i wykorzystanie pętli nagranych sekcji perkusyjnych. Pozwoliło to stworzyć zupełnie nowe warunki dla gry Davisa.
Entuzjastycznie zrecenzowany album „Tutu”, często określany był jako współczesna wersja poważnego „Sketches of Spain”. Miles otrzymał Grammy w 1987, w kategorii Best Jazz Instrumental Performance, Soloist, za ten album.
Pierwotnie planowany jako współpraca z popowym piosenkarzem i autorem piosenek Prince’em, ostatecznie został nagrany z Marcusem Millerem. Miller napisał i zaaranżował wszystkie utwory, z wyjątkiem „Tomaas” (współautorem był Davis), „Backyard Ritual” (klawiszowiec George Duke) i „Perfect Way” (popowa grupa Scritti Politti).
Muzyka na płycie była silnie inspirowana R&B z połowy lat 80. oraz funkiem, z intensywnym wykorzystaniem syntezatorów, sekwencerów i automatów perkusyjnych:
Miles Davis – trumpet
Marcus Miller – bass guitars, guitar, synthesizers, drum machine programming, bass clarinet, soprano sax, other instruments
Jason Miles – synthesizer programming
Adam Holzman – synthesizer
Bernard Wright – additional synthesizers
Michał Urbaniak – electric violin
George Duke – percussion, bass guitar, trumpet
Paulinho da Costa – percussion
Steve Reid – additional percussion
Omar Hakim – drums, percussion
Jabali Billy Hart – drums, bongos
„Tutu” 1986

https://www.youtube.com/watch?v=sAMJy-PHzKE

Był to drugi album z „polskim wkładem” – tym razem w osobie Michała Urbaniaka, grającego na skrzypcach elektrycznych w utworze „Don’t Lose Your Mind”

OSTATNIE KONCERTY
Poza kilkuletnią przerwą z lat 1975-1980, związaną z narkotykami i problemami zdrowotnymi, Davis nie przestawał regularnie występować na żywo do ostatnich lat swojego życia.
W 1988 wyruszył w europejską trasę koncertową, podczas której zawitał ponownie do Polski.
16 lutego 1988 pojawił się w Palais Paul Videl w Miramas, we Francji:
Miles Davis – trumpet, keyboards
Kenny Garrett – alto sax, soprano sax, flute
Bobby Irving III, Adam Holzman – keyboards
Joe „Foley” McCreary, Darryl Jones – electric bass guitar
Rudy Bird – percussion
Ricky Wellman – drums
Full Concert Audio

2 maja 1988 wystąpił w Australii, w Melbourne Concert Hall, w składzie:
Miles Davis – trumpet, keyboards
Kenny Garrett – alto sax, soprano sax, flute
Bobby Irving III, Adam Holzman – keyboards
Joseph „Foley” McCreary, Benjamin Rietveld – electric bass guitar
Marilyn Mazur – percussion
Ricky Wellman – drums
Full Concert Audio

Miles Davis – „Heavy Metal”, Live @ Melbourne Concert Hall 1988

W czerwcu 1988 wystąpił podczas Münchner Klaviersommer ’88, w Munich Philharmonic Concert Hall:
Miles Davis – trumpet,
Kenny Garrett – sax
Bobby Irving III, Adam Holzman – keyboards
Joe „Foley” McCreary, Benjamin Rietveld – electric bass guitar
Marilyn Mazur – percussion
Ricky Wellman – drums
„Time After Time” – Live @ Munich Philharmonic Concert Hall 1988

„Human Nature” – Live @ Munich Philharmonic Concert Hall 1988

„Splatch” – Live @ Munich Philharmonic Concert Hall 1988

Dał również koncert podczas Jazzgipfel w Stuttgarcie:
Miles Davis – trumpet,
Kenny Garrett – sax, flute
Bobby Irving III, Adam Holzman – keyboards
Joe „Foley” McCreary, Benjamin Rietveld – electric bass guitar
Marilyn Mazur – percussion
Ricky Wellmann – drums
„In a Silent Way” – Live @ Jazzgipfel, Stuttgart 1988

„Tutu” – Live @ Jazzgipfel, Stuttgart 1988

7 lipca 1988 wystąpił podczas Montreux Jazz Festival (skład bez zmian):
„Time after Time” – Live @ Casino Montreux, Montreux Jazz Festival 1988

Full Concert Audio

JAZZ JAMBOREE 1988
W październiku 1988 Miles wystąpił po raz drugi w Polsce, podczas Jazz Jamboree ’88. Skład pozostawał niezmienny:
Miles Davis – trumpet, keyboards
Kenny Garrett – alto sax, flute
Joey Defrancesco, Adam Holzman – keyboards
Joe „Foley” McCreary, Benny Rietveld – electric bass guitar
Marilyn Mazur – percussion
Ricky Wellman – drums
Live @ Jazz Jamboree, Warsaw, Poland, Full Concert 1988

Live (A Different Perspective) @ Jazz Jamboree, Warsaw, Poland 1988

„Tutu” – Live @ Jazz Jamboree, Warsaw, Poland 1988

17 października 1988 zagrał w Falkoner Centret w Kopenhadze:
Full Concert Audio

POGORSZENIE STANU ZDROWIA
Poważne kłopoty ze zdrowiem rozpoczęły się u Milesa miesiąc później, w listopadzie 1988, kiedy to przerwał europejską trasę, po tym, jak zemdlał i upadł w trakcie dwugodzinnego występu w Madrycie.
Poleciał do domu. Menadżer Peter Shukat ujawnił, że Davis odbył wówczas krótki pobyt w szpitalu, z powodu łagodnego zapalenia płuc i usunięcia niezłośliwego polipa na strunach głosowych.
Przez jakiś czas, Miles odpoczywał w ramach przygotowań do swoich kolejnych tournee.
DALSZE KONCERTY
5 czerwca 1989 wystąpił podczas JVC Jazz Festival w Chicago Theatre w Chicago, w składzie:
Miles Davis – trumpet, keyboards
Kenny Garrett – alto sax, soprano sax, flute
Adam Holzman – keyboards
Joe „Foley” McCreary, Benny Rietveld – electric bass guitar
Munyungo Jackson – percussion
Ricky Wellmann – drums
„Time after Time” – Live @ Chicago Theatre, Audio 1989

21 lipca 1989 dał koncert podczas Montreux Jazz Festival w Szwajcarii, gdzie w składzie zespołu pojawiła się dodatkowo wokalistka Chaka Khan:
Miles Davis – trumpet, keyboards
Rick Margitza – tenor sax
Adam Holzman, Kei Akagi – keyboards
Joe „Foley” McCreary, Benny Rietveld – electric bass guitar
Munyungo Jackson – percussion
Ricky Wellmann – drums
Chaka Khan – vocal
Full Concert Audio

„AURA” 1989
12 września 1989 ukazał się album koncepcyjny „Aura”, nagrany jeszcze w 1985, z zespołem, liczącym prawie 40 muzyków. Płyta zawierała kompozycje oraz aranżacje duńskiego muzyka, Palle Mikkelborga.
Za ten album Davis otrzymał w 1989 dwie Grammy, w kategoriach Best Jazz Instrumental Performance, Soloist oraz Best Jazz Instrumental Performance, Big Band.
„Intro” from „Aura” 1989

18 października 1989 Miles wystąpił z koncertem „Night Music with David Sanborn” w Chelsea Studios w Nowym Jorku:
Miles Davis – trumpet
Adam Holzman – keyboards
Kenny Garrett – flute, alto sax
David Sanborn – alto sax
Joe „Foley” McCreary, Marcus Miller – electric bass guitar
Don Alias – percussion
Ricky Wellman – drums
Live @ Chelsea Studios, New York, Full Performance 1989

Również w październiku 1989 Miles odebrał Grande Medaille de Vermeil od burmistrza Paryża, Jacquesa Chiraca.
W 1990 Davis otrzymał Grammy Lifetime Achievement Award, za całokształt twórczości.
„MILES in PARIS” 1991
3 listopada 1989 Davis wystąpił podczas 10th Paris Jazz Festival w Paryżu.
Album „Miles in Paris” ukazał się 1 lipca 1991:
Miles Davis – trumpet
Kei Akagi – keyboards
Kenny Garrett – sax, flute
Joseph „Foley” McCreary, Benjamin Rietveld – electric bass
John Bigham – electric percussion
Ricky Wellman – drums
Live @ Paris Jazz Festival, Full Concert 1989

30 lipca 1990 dał koncert w Hamburgu:
Miles Davis – trumpet, keyboards
Kei Akagi – keyboards
Kenny Garrett – sax, flute
Richard Patterson – bass guitar
Joseph „Foley” McCreary – piccolobass, vocal
Erin Davis – percussion
Ricky Wellman – drums
Live in Hamurg, Full Concert 1990

„DOO-BOP” 1992. OSTATNI ALBUM
19 stycznia 1991 Miles zatrzymał się w Nowym Jorku, by nagrać materiał do swojej ostatniej studyjnej płyty, „Doo-Bop”, stworzonej pod wpływem hip hopu.
Współpraca Davisa z raperem Easy Mo Bee zaowocowała niepowtarzalnym połączeniem jazzu i hip hopu, z wykorzystaniem samplingu. Na albumie wystąpił kwartet, ale od strony technicznej pracowało nad płytą aż 15 specjalistów z różnych dziedzin.
Płyta ukazała się pośmiertnie, 30 czerwca 1992, i otrzymała Grammy w kategorii Best R&B Instrumental Performance, mimo, że spotkała się z totalną krytyką:
Miles Davis – trumpet
Deron Johnson – keyboards
J.R., A.B. Money – performers.
„The Doo-Bop Song” from „Doo-Bop” 1992

23 czerwca 1991 Davis wystąpił w Philadelphia Academy of Music:
Live @ Academy of Music, Philadelphia, Full Concert Audio 1991

28 czerwca 1991 poleciał do Hamburga, gdzie wystąpił w Massehalle:
Live @ Hamburg Massehalle, Full Concert Audio 1991

1 lipca 1991 dał koncert podczas Jazz A Vienne, w Théâtre Antique de Vienne, w Wiedniu:
Live @ Théâtre Antique de Vienne, Full Concert 1991

„MILES and QUINCY at MONTREUX” 1991
8 lipca 1991 Davis udał się na festiwal jazzowy do Montreux, podczas którego po raz pierwszy od trzech dekad, i, niestety, ostatni, powrócił do wykonywania materiałów z przeszłości, z albumów „Miles Ahead”, „Porgy and Bess” i „Sketches of Spain”.
Davis wystąpił ze swoim zespołem oraz orkiestrami The George Gruntz Concert Jazz Band i The Gil Evans Orchestra, poprowadzonymi przez Quincy’ego Jonesa:
Live @ Montreux, Full Concert 1991

„Miles Ahead” – Live @ Montreux 1991

„My Ship” – Live @ Montreux 1991

„Boplicity” – Live @ Montreux 1991

Album z tego koncertu, „Miles & Quincy Live at Montreux”, ukazał się pośmiertnie, w 1993, i otrzymał Grammy w kategorii Best Large Jazz Ensemble Performance.
MILES and FRIENDS in PARIS 1991
Trzy dni później, 11 lipca 1991, Davis poleciał do Paryża, gdzie dał koncert „Miles and Friends”, w Grande Halle de la Villette, z gościnnym udziałem muzyków z całej jego kariery:
Miles Davis – trumpet, keyboards
Chick Corea – electric piano
Herbie Hancock, Joe Zawinul, Deron Johnson – keyboards
Bill Evans, Wayne Shorter – soprano sax
Jackie McLean, Kenny Garrett – alto sax
Steve Grossman – tenor sax
John McLaughlin, John Scofield, Joseph Foley McCreary – electric guitar
Dave Holland – bass
Darryl Jones, Richard Patterson – electric bass
Al Foster, Ricky Wellman – drums
Live @ Grande Halle de la Villette, Paris, Full Concert 1991

OSTATNI KONCERT
Następnie, Miles powrócił do Kalifornii, by wystąpić w amfiteatrze Hollywood Bowl.
25 sierpnia 1991 w Hollywood Bowl w Los Angeles odbył się ostatni koncert Milesa Davisa, z którego jednak nie zachowało się żadne nagranie.
WYLEW. ŚMIERĆ
Miles nie czuł się dobrze. Na początku września 1991 zameldował się w szpitalu St. John’s, w pobliżu jego domu, w Santa Monica w Kalifornii, w celu rutynowych badań. Lekarze zasugerowali mu wówczas, że powinien mieć wszczepioną rurkę do tchawicy, w celu ułatwienia oddychania, po powtarzających się nawrotach zapalenia oskrzeli.
Ich sugestia wywołała u Davisa potężny wybuch szału, który doprowadził do natychmiastowego krwotoku śródmózgowego, po czym nastąpiła śpiączka.
Po kilkunastu dniach, maszyna, sztucznie wspierająca życie Davisa, została odłączona.
Miles Davis zmarł 28 września 1991. Miał 65 lat.
Jego śmierć została przypisana połączonym skutkom udaru, zapalenia płuc i niewydolności oddechowej.
R.I.P. [*] Według Quincy’ego Troupe’a, biografa, Davis podczas leczenia w szpitalu zażywał azydotymidynę (AZT), rodzaj leku przeciw retrowirusowego, stosowanego w leczeniu HIV i AIDS.
5 października 1991, w kościele św. Piotra w Nowym Jorku, odbył się pogrzeb, w którym uczestniczyło około 500 przyjaciół, członków rodziny i znajomych muzycznych, a wielu fanów stało na zewnątrz, w deszczu.
Davis został pochowany na cmentarzu Woodlawn w Bronksie w Nowym Jorku, z jedną ze swoich trąbek, w pobliżu miejsca pochówku swojego idola, Duke’a Ellingtona.
„RUBBERBAND”
6 września 2019 ukazała się „zaginiona” płyta Milesa Davisa – „Rubberband”, która została nagrana w 1985.
„To płyta, zagubiona pomiędzy popową „You’re Under Arrest” a elektroniczną „Tutu”. Mogła być w 1986 pierwszą płytą Davisa dla Warner, ale rzekomo odrzucił ją Tommy LiPuma, zawiadujący jazzowym repertuarem wytwórni. Biorąc pod uwagę, że zamiast tej płyty ukazała się „Tutu”, decyzję wypada pochwalić.
Na „Rubberband” słyszymy herosa jazzu, który ewidentnie próbuje odnaleźć swój głos w erze popu i elektro-funku. Fragmenty instrumentalne płyty trącą nieco myszką, a soulowe, z wokalami – dopracowywane już po śmierci Davisa – odstają za sprawą bardziej współczesnego, ale też nieco bezosobowego brzmienia.
Słychać tu dwie płyty – obie nie do końca udane, choć, jak to bywa z dyskografiami wybitnych artystów, raz posłuchać warto” (Bartek Chaciński).
Na albumie wystąpili:
Miles Davis – trumpet, keyboards, synthesizer
Michael Paulo – tenor sax, alto sax, flute
Mike Stern – guitar
Lalah Hathaway – vocal on „So Emotional”
Ledisi – vocal on „Rubberband of Life”
„Rubberband” 2019

„Carnival Time” from „Rubberband” 2019

„So Emotional” feat. Lalah Hathaway „Rubberband” 2019

„Rubberband of Life” feat. Ledisi „Rubberband” 2019

Miles Davis robił to, na co przychodziła mu właśnie ochota, i co podpowiadała mu nieujarzmiona i niespokojna osobowość. Ale właśnie dzięki temu, możemy dziś słuchać kilkunastu arcydzieł, a Miles Davis już na zawsze będzie jedną z najwybitniejszych postaci popkultury i zdecydowanie najjaśniejszą gwiazdą jazzu. Nawet jeśli ta gwiazda emanowała czasami mrocznym światłem.
„Legenda – to stary człowiek z laską, znany z tego, co zrobił. Ja nadal to robię” – mówił tuż przed śmiercią Davis. Dziś jest legendą.
Do historii przeszło powiedzenie Davisa: „Don’t play what’s there, play what’s not there” („Nie graj tego, co już jest, graj, czego jeszcze nie ma”).