MILES DAVIS – ostatnie koncerty…

Oprac. Ewa Kałużna



Milesa Davisa zapamiętamy jako postać ekscentryczną i charyzmatyczną. Prawie nie zdejmował okularów przeciwsłonecznych i ubierał się w ekstrawaganckie ciuchy, pił i ćpał, klął jak szewc, romansował z wieloma kobietami, był egocentrykiem przekonanym o swej wielkości i nosił przydomek "Książę Ciemności". Zachowywał się jak gwiazda rocka, co nie pozostaje bez wpływu na - wykreowaną w dużej mierze z premedytacją przez samego artystę - legendę Milesa Davisa. Człowieka, który swą osobowością i charyzmą wyrastał ponad jazzową estetykę.

Bardzo szybko znalazł się na pozycji wybitnego jazzmana, lidera, kompozytora i artysty bezkompromisowego. Mówił: "Nie obchodzi mnie, czy krytycy mówią o mnie źle czy dobrze. Moim najbardziej surowym krytykiem jestem ja sam, i jestem zbyt próżny na to, by grać cokolwiek, co jest moim zdaniem złe".

Skala jego muzycznego talentu i wizji była proporcjonalna do trudnego, momentami nieznośnego charakteru. Miles potrafił być prawdziwym potworem dla współpracowników. Jednocześnie bywał bezwzględny również wobec publiczności, gdy ta czymkolwiek mu podpadła. Zdarzało się, że całe koncerty grał odwrócony tyłem do widowni. Zdarzało się również, że podczas koncertu wydał z trąbki jedynie kilka poszarpanych dźwięków, by później przez kolejne kilka godzin jedynie tańczyć w rytm muzyki wygrywanej przez towarzyszących mu instrumentalistów.

Istnieje teoria, że choć Miles Davis był wybitnym muzykiem, to jednak w sztuce jazzowej odstawał umiejętnościami od najlepszych. Jego nauczyciel i mentor, Charlie "Bird" Parker, był o wiele większym geniuszem w sprawach jazzowej harmonii, a w talencie kompozytorskim Milesa przebili go między innymi Duke Ellington czy Thelenious Monk. Do Duke’a Ellingtona był porównywany jako innowator muzyczny - obaj byli zręcznymi graczami na swoich instrumentach, ale nie uważano ich za technicznych wirtuozów. Najsilniejszą stroną Ellingtona było komponowanie i przewodzenie dużym zespołom muzycznym, z kolei Davis miał talent do organizowania utalentowanych muzyków w małe grupy i tworzenia przestrzeni, w której mogli się oni rozwinąć. Wielu znanych jazzmanów grało w jednej z grup Davisa. U boku muzyka występowały takie osobowości, jak John Coltrane, Herbie Hancock, Wayne Shorter, Chick Corea, Joe Zawinul czy John McLaughlin, by wymienić tych najwybitniejszych, którzy pod czujnym uchem mistrza rozwinęli skrzydła.

Co zatem uczyniło Milesa Davisa największym i najpopularniejszym jazzmanem wszech czasów? Jedni wskazują na wyjątkowe, niepowtarzalne brzmienie trąbki, drudzy - na jedyną w swoim rodzaju umiejętność dobierania wyjątkowych współpracowników, a jeszcze inni wymieniają niesamowitą wizję i ciągły pęd ku nowym formom, niezaspokojoną, artystyczną chęć poszukiwań.

W przechwałkach o kilkukrotnej "zmianie biegu historii muzyki" nie ma żadnej przesady. Wystarczy porównać dwa arcydzieła Milesa Davisa: akustyczne "Kind Of Blue" i elektryczne "Bitches Brew". Aż trudno uwierzyć, że nagrał je ten sam człowiek. Bo nie ma żadnej wątpliwości, że są to albumy rewolucyjne nie tylko dla jazzu, ale też muzyki rozrywkowej w ogóle. Wreszcie w latach 80. artysta z mniejszym już powodzeniem eksperymentował z muzyką elektroniczną i hip-hopem w czasach, gdy ten ostatni gatunek był jeszcze w zupełnym podziemiu. Taką żądzę muzycznych poszukiwań wśród największych gwiazd odnajdujemy chyba tylko u Davida Bowie, który nie bez powodu nazywany jest "muzycznym kameleonem". Milesa Davisa można określić mianem "kameleona jazzu".

Miles Davis żył w czasach, o których mówi się jak o czasie narkotykowej epidemii. Brali prawie wszyscy. Davis wpadł w nałóg, który nazywał później "wieloletnim horrorem". Heroina niszczyła jego muzykę, jego wygląd. Nie mógł grać ani nagrywać. Bywał zatrzymywany przez policję.
W książce "Miles: The Autobiography", w pisaniu której pomagał mu Quincy Troupe, muzyk daje opis swojego trybu życia. Dowiadujemy się, że w 1975 Davis postanowił wycofać się z czynnego życia artystycznego i stał się przykładem, jak katastrofalny wpływ na człowieka mają narkotyki. Muzyk prawie do końca dekady nie opuszczał swojej nowojorskiej rezydencji, w której - jak wspominał w autobiografii - panowały nieprzeniknione ciemności, a jedynymi gośćmi byli dilerzy narkotyków i prostytutki. Co gorsza, Miles - człowiek urodzony, by grać na trąbce - na całe trzy długie lata zupełnie przestał ćwiczyć na instrumencie! Zamiast tego wolał leżeć na kanapie i oglądać telewizję, przerywając sobie jedynie by zażyć kolejną działkę heroiny lub kokainy. Tudzież uczestniczyć w orgiach, które później - ze względu na impotencję - jedynie fotografował. Z artystą było tak źle, że w 1976 magazyn "Rolling Stone" informował o nadciągającym zgonie trębacza. Od najgorszego wyratowała go Cicely Tyson, detoks i miłość do muzyki. Po kilku dekadach rozpusty i nieumiarkowania ożenił się w latach 80. z Cicely Tyson, kobietą, która - jak sam przyznał zmęczony perwersjami - nie pociągała go seksualnie.

Davis niemal całe życie walczył z przejawami rasizmu w branży. Jego bronią była muzyka. Davis chciał dodatkowo przełamać panujący w tamtym czasie stereotyp czarnego muzyka jazzowego - biednego i źle wyglądającego. I tylko lekką przesadą będzie stwierdzenie, że Miles Davis miał obsesję na punkcie dwóch rzeczy: własnego, wyjątkowego brzmienia i swojego wyglądu. Magazyn modowy "Bevel Code" całkiem solidnie przeanalizował poszczególne okresy stylistyczne i fascynacje modowe Davisa - od prostych, klasycznych krojów w latach 40. i 60., inspirowanych Ivy League i garniturami od Brooks Brothers, przez swobodny, pozornie "casualowy outfit", kaszmirowe swetry, półbuty bez skarpetek i luźne spodnie, aż po awangardowe stroje z lat 70. Właściwie, jego ubiór doskonale odzwierciedlał to, co działo się w jego muzyce - od wczesnych inspiracji Clarkiem Terrym i grupą Billiego Eckstine'a, przez bebop i cool jazz, aż po fuzje i elektronikę.

Ostatnie koncerty:
2 maja 1988 Davis wystąpił w Melbourne Concert Hall https://www.youtube.com/watch?v=lIk_xcY-cu8
W czerwcu 1988 wystapił podczas Münchner Klaviersommer '88 w Munich Philharmonic Concert Hall, w Monachium: Miles Davis - trumpet, Kenny Garrett - saxophone Bobby Irving - keyboards Adam Holzman - keyboards Joseph "Foley" McCreary - guitar Benjamin Rietveld - bass Marilyn Mazur - percussion Ricky Wellman - drums Full Concert https://www.youtube.com/watch?v=ZCR654pF3Ik

Dał również koncert podczas Jazzgipfel w Stuttgarcie https://www.youtube.com/watch?v=llVl62Ra9bQ

7 lipca 1988 wystąpił na Montreux Jazz Festival https://www.youtube.com/watch?v=eJbYZiA5gJ4

W październiku 1988 Miles wystapił po raz drugi w Polsce (pierwszy raz w 1983), podczas Jazz Jamboree '88 https://www.youtube.com/watch?v=m5ZQx9yC7HU "Tutu" Live in Warsaw 1988, https://www.youtube.com/watch?v=7KdZPFyXq5Y
Miles Davis - Jazz Jamboree 1988 Full Concert
Miles Davis - Trumpet, Keyboards
Kenny Garrett - Alto Sax, Flute
Joey Defrancesco, Adam Holzman - Keyboards
Foley - Electric Guitar
Marilyn Mazur - Percussion
Adam Holtzman - Keyboards
Ricky Wellman - Drums
Benny Rietveld - Electric Bass https://www.youtube.com/watch?v=ZELqtuvTSAQ
Poważne kłopoty ze zdrowiem rozpoczęły się u Miesa Davisa miesiąc później, w listopadzie 1988, kiedy to przerwał europejską trasę po tym, jak zemdlał i upadł po dwugodzinnym występie w Madrycie.
Poleciał do domu. Menadżer Peter Shukat ujawnił, że Davis odbył wówczas krótki pobyt w szpitalu z powodu łagodnego przypadku zapalenia płuc i usunięcia niezłośliwego polipa ze strun głosowych. Przez kilka dni Miles odpoczywał w ramach przygotowań do swoich kolejnych tournee.

3 listopada 1989 wystapił podczas 10th Paris Jazz Festival w Paryżu https://www.youtube.com/watch?v=dxng4xlDB0k

30 lipca 1990 dał koncert w Hamburgu
Miles Davis - trumpet, keyboards
Kenny Garrett - sax, flute
Joseph "Foley" McCreary - piccolobass, vocal
Kei Akagi - keyboards
Richard Patterson - bassguitar
Ricky Wellman - drums
Erin Davis - percussion https://www.youtube.com/watch?v=v7We-LBEr-c

Po powrocie do Ameryki zatrzymał się w styczniu 1991 w Nowym Jorku, aby nagrać materiał do swojej ostatniej płyty "Doo-Bop" (ukazała się pośmiertnie w 1992), stworzonej pod wpływem hip-hopu https://www.youtube.com/watch?v=aidytVpcabo

23 czerwca 1991 wystąpił w Academy of Music, Philadelphia https://www.youtube.com/watch?v=KvD1a3O9JfQ

28 czerwca 1991 - ponownie w Hamburgu https://www.youtube.com/watch?v=PG-sCIYKMBg

1 lipca 1991 - podczas Jazz A Vienne, w Théâtre Antique de Vienne, w Wiedniu https://www.youtube.com/watch?v=VOpHgL52iUQ

8 lipca 1991 Davis udał się na festiwal jazzowy do Montreux, podczas którego powrócił do wykonywania materiałów z przeszłości z zespołem i orkiestrą pod dyrekcją Quincy'ego Jonesa. Zestaw składał się z aranżacji z albumów Davisa, nagranych z Gilem Evansem https://www.youtube.com/watch?v=3LkZX-Oweuw

Dwa dni później, 11 lipca 1991, poleciał do Paryża, gdzie dał koncert "Miles and Friends" w Grande Halle de la Villette, z gościnnymi występami muzyków z całej jego kariery:
Alto Saxophone - Jackie McLean, Kenny Garrett
Double Bass - Dave Holland
Drums - Al Foster, Ricky Wellman
Electric Bass - Darryl Jones, Richard Patterson
Electric Guitar - Joseph Foley McCreary, John McLaughlin, John Scofield Electric Piano - Chick Corea
Keyboards - Deron Johnson, Herbie Hancock, Joe Zawinul
Soprano Saxophone - Bill Evans, Wayne Shorter
Tenor Saxophone - Steve Grossman
Trumpet, Keyboards - Miles Davis https://www.youtube.com/watch?v=cEZGW4R2mK8
W Paryżu został odznaczony orderem Kawalera Legii Honorowej.

Następnie powrócił do Kalifornii, aby wystąpić w amfiteatrze Hollywood Bowl. 25 sierpnia 1991 w Hollywood Bowl w Los Angeles odbył się ostatni koncert Milesa Davisa.

Miles nie czuł się dobrze. Na początku września 1991 zameldował się w szpitalu St. John's w pobliżu jego domu w Santa Monica w Kalifornii, w celu rutynowych badań. Lekarze zasugerowali mu wówczas, że powinien mieć wszczepioną rurkę do tchawicy, w celu ułatwienia oddychania po powtarzających się nawrotach zapalenia płuc. Ich sugestia wywołała u Davisa potężny wybuch szału, który doprowadził do natychmiastowego krwotoku śródmózgowego, po czym nastąpiła śpiączka.
Po kilku dniach maszyna sztucznie wspierająca życie Davisa została wyłączona. Miles Davis zmarł 28 września 1991. Miał 65 lat.
R.I.P. [*]

Jego śmierć została przypisana połączonym skutkom udaru, zapalenia płuc i niewydolności oddechowej.
Według Quincy Troupe'a, biografa, Davis podczas leczenia w szpitalu zażywał azydotymidynę (AZT), rodzaj leku przeciwretrowirusowego, stosowanego w leczeniu HIV i AIDS.

5 października 1991, w kościele św. Piotra w Nowym Jorku, odbył się pogrzeb, w którym uczestniczyło około 500 przyjaciół, członków rodziny i znajomych muzycznych, a wielu fanów stało w deszczu. Został pochowany na cmentarzu Woodlawn w Bronksie w Nowym Jorku, z jedną ze swoich trąb, w pobliżu miejsca pochówku swojego idola, Duke'a Ellingtona.

Robił to, na co przychodziła mu właśnie ochota, i co podpowiadała mu nieujarzmiona i niespokojna osobowość. Ale właśnie dzięki temu możemy dziś słuchać kilkunastu arcydzieł, a Miles Davis już na zawsze będzie jedną z najwybitniejszych postaci popkultury i zdecydowanie najjaśniejszą gwiazdą jazzu. Nawet jeśli ta gwiazda emanowała czasami mrocznym światłem.

"Legenda - to stary człowiek z laską, znany z tego, co zrobił. Ja nadal to robię" - mówił tuż przed śmiercią Davis. Dziś jest legendą.

Fot. Chris Cameron - Miles Davis at the Vancouver International Jazz Festival, 1986