NASI DARCZYŃCY: Rosław Szaybo.

opracował : Arek Mikulski ROSŁAW SZAYBO – Rocznik 1933. Grafik, fotografik, dyrektor artystyczny, profesor.
WARSAW_STOMPERS_1964_r._-_pierwsza_plyta_z_serii_Polish_ ASTIGMATIC_Krzysztofa_Komedy_1996_r BRITISH_STILL_grupy_Judas_Priest_1980_r. IF_YOU_LEAVE_ME_NOW_grupy_Chicago_1983_r.

     Z udzielonych wywiadów wynika, że niebagatelny wpływ na drogę życiową współtwórcy „polskiej szkoły plakatu” miało Ludowe Wojsko Polskie, które upomniało się o niego w 1953 roku. Miałem dużo szczęścia – opowiada – Zaraz po przysiędze wygrałem konkurs na najlepiej urządzoną świetlicę i z normalnej jednostki przeniesiono mnie do służby w klubie oficerskim w Olsztynie. (…) Klub garnizonowy ma na stanie porządne radioodbiorniki, na których odbierają zagraniczne stacje, jakich się nie da złapać w normalnym domowym radiu. - Wyszło tak, że w kamaszach usłyszałem Glenna Millera i zachłysnąłem się zakazanym jazzem. Podczas pobytu na przepustce Szaybo trafia na kolejną inspirację – zaprojektowany przez Jana Lenicę plakat do Ceny strachu z Yves'em Montandem. - Całe życie rysowałem i chciałem iść do artystycznej szkoły, ale dopiero widząc ten plakat zrozumiałem, że malarstwo i sztuka wystawiennicza na salonach nie są dla mnie – mówi. - Malarz maluje, dziewczę się śmieje, malarzowi z pędzla się leje, ale nic poważniejszego z tego nie wynika. Pomyślałem, ze chcę być jak Lenica – wystawiać się na ulicy, w kinach i na półkach sklepowych. To jest przecież największa wystawa na świecie!”(1).

     W latach 1955 – 1961 studiuje na warszawskiej ASP. Między innymi razem z Janem Młodożeńcem, Januszem Stannym i Stanisławem Zagórskim. Dyplom uzyskuje w pracowniach tuzów polskiej plastyki - legendarnej pracowni plakatu prof. Henryka Tomaszewskiego i pracowni malarstwa prof. Wojciecha Fangora. Jeszcze w trakcie studiów tworzy plakaty, rysunki satyryczne i zaczyna współpracę z Polskimi Nagraniami – największą polską wytwórnią płytową. Zaczyna tworzyć okładki płyt. Projektuje logo serii płytowej Polish Jazz i pierwsze okładki tej serii. Najsłynniejszą płytą serii jest „Astigmatic” Komedy z 1966 roku- kamień milowy polskiego jazzu. Płyta, którą wybrano w ankiecie Jazz Forum „ najlepszym albumem polskiego jazzu wszech czasów”. Ale ten album ma nie tylko wspaniałą muzykę. Ma też wspaniałą okładkę. „Komeda był wybitną indywidualnością. Chciałem, by pojawił się na okładce. Wcześniej nie używałem portretów.To były raczej wariacje na temat zdjęć, czy też graficzne impresje. (…) Zdjęcie dostarczył mi Marek Karewicz, ale przetworzyłem je dość gruntownie. Przede wszystkim utwardziłem i dorysowałem wiele szczegółów. Zrobiła się z tego grafika. Dzięki tym zabiegom, patrząc na okładkę ma się wrażenie, że widzimy faceta grającego na fortepianie, na którego spada snop estradowego światła. Do tego doszło wielkie logo Polish Jazz oraz wybijające się dwie litery A i B. W ich ułożeniu nie ma głębi filozoficznej. Natomiast chciałem, by każdy spytał: A dlaczego tak ?. No nie wiesz ? - odpowiadałem, a odpowiedzi po prostu nie było”(2).

     Ale oczywiście nie samymi studiami i pracą żyje. Uczestniczy w życiu towarzyskim stolicy. Jest bywalcem warszawskiego klubu „Hybrydy”, jeździ na jazzowe kampingi na Kalatówki. „Kiedyś Komeda zaproponował mi kupno swojego skutera lambretty. Lambretta w latach pięćdziesiątych była zdecydowanie czymś więcej do pokazania się w towarzystwie niż dzisiaj na przykład ferrari. Marzyłem o lambretcie, a jeszcze ta lambretta grała w Niewinnych czarodziejach i wytrzymała to! Liczyłem pieniądze i miałem opory: - Krzysiu , ty tak lubisz tę swoją lambrettę, czemu mi ją sprzedajesz? - Wiesz, stary, jestem żonaty. Ty zawsze w towarzystwie świetnych dziewczyn. Tylne siodełko mojej lambretty zasługuje na nie. Dlatego ci sprzedaję”(3).

     W roku 1966, mając bardzo dobrą pozycję w kraju, wyjeżdża do Wielkiej Brytanii. Do Londynu szalonych lat 60 -tych. Tam, jako nikomu nie znany człowiek, zaczyna od zera. Od malowania ścian. “Oprócz chodzenia z rysunkami po różnych agencjach i wydawnictwach, imałem się też różnych dodatkowych prac. W Londynie w Polskim Klubie Ognisko na Exhibition Road, był długi korytarz, który (dla chleba!) dostałem do remontu. W czapce napoleonce zrobionej z londyńskiego Dziennika Polskiego zacząłem malować tam sufit. Żadna praca nie hańbi, ale poczułem się dziwnie gdy nagle ukazał się Eryk Lipiński w drodze do sraczyka. Spojrzał z zainteresowaniem na robola na drabinie, wychodząc spojrzał raz jeszcze i poszedł sobie. Skończyłem pracę, umyłem się, przebrałem i poszedłem na górę, gdzie znajdowała się restauracja. W ogromnej sali na samym jej końcu obiadował Eryk. Na mój widok zerwał się: - Rosław! - wykrzyknął I przywitał się ze mną serdecznie. Do dzisiaj nie wiem, czy Eryk nie skojarzył postaci z drabiny z moją osobą, czy też był wyjątkowo delikatny”(4). Ale szybko nawiązuje kontakty w branży i w latach 1968 – 1973 jest już dyrektorem artystycznym agencji reklamowej, a w latach 1973 – 1988 dyrektorem kreatywnym brytyjskiego CBS Records. Projektuje ok. 2 tysięcy okładek płyt. Muzyka klasyczna, jazz, pop, rock. Także dla tych największych i najpopularniejszych: Dave'a Brubecka, Eltona Johna, Santany, Leonarda Cohena, Janis Joplin, Roya Orbisona, Simona & Garfunkela, The Clash, Chicago … . Jedną z najsłynniejszych jego okładek z tego okresu jest okładka do albumu „British Steel” heavy-metalowego zespołu Judas Priest. Tak o niej opowiada sam Rosław Szaybo: „ … spotkałem się na obiedzie z menedżerem grupy, Davidem Hemmingsem. Biesiadowaliśmy w restauracji, gdzie podawali wyśmienite ślimaki. Słuchaj Roslav, nasza najnowsza płyta będzie nosiła tytuł „brytyjska stal”, powiedział. - Kiedy usłyszałem British steel natychmiast mnie olśniło. Polskie żyletki rdzewiały po jednokrotnym użyciu i dlatego na bazarze Różyckiego kupowałem angielskie. I właśnie na nich widniał ten napis. Wziąłem serwetkę i narysowałem dłoń trzymającą ogromną żyletkę. O, fantastycznie, no to mamy okładkę, zakomunikował menadżer. To były czasy bez komputerów, dlatego zamówiłem u ślusarza stalową żyletkę, która mogłaby zmieścić się w mojej dłoni. Potem wygrawerowaliśmy logo zespołu oraz tytuł płyty. W studiu fotograficznym wziąłem żyletkę do prawej dłoni, a Bob Elsdale zrobił zdjęcie. I tak powstała okładka, która zmieniła estetykę brytyjskiego heavy metalu. Przy okazji zaprzyjaźniłem się ze ślusarzem, drukarzem i fotografem”(2). Podobnie powstała okładka albumu „If You Leave Me Now” grupy Chicago. Tytuł albumu wywołał u projektanta skojarzenie z Kopciuszkiem. Wybudowano więc schody, na które nalepiono powiększone logo zespołu, postawiono na nich czerwony pantofelek i zrobiono zdjęcie.

R._Szaybo_z_zona_w_rozmowie_z_A._Rumianowskim_na_wernisa

Prof. R. Szaybo z żoną w rozmowie z A. Rumianowskim na wernisażu
(fot. A. Mikulski, 2013)

     Od 1980 roku projektuje dużo dla polskich instytucji (głównie plakaty teatralne i muzyczne), a w 1993 roku wraca do Polski i obejmuje pracownię fotografii na warszawskiej ASP. W roku 2002 otrzymuje tytuł profesora. W międzyczasie, w latach 1994 – 1996 jest kierownikiem artystycznym wydawnictwa „Czytelnik”. Ze swoją żoną Alicją Michalską- Szaybo prowadził także program kulinarny w TV. Obecnie wraz z dr Katarzyną Stanny kieruje pracownią dyplomową fotografii użytkowej na ASP w Warszawie. Mówi, że nie uczy się tam studentów, ale rozmawia z nimi. Stara się uruchomić ich twórcze myślenie: zostawiając im swobodę wyboru środków, stawiając w pierwszej kolejności na pomysł, a dopiero później na bezbłędność techniki. I dalej tworzy. Dla teatrów, dla festiwali muzycznych, dla wydawnictw płytowych i książkowych. Podobno zaczął spisywać swoje wspomnienia. Naszemu Muzeum Jazzu przekazał okładki płyt, które projektował na przełomie lat 50-tych i 60-tych oraz plakaty o tematyce jazzowej (JAZZ JAMBOREE, MUSEUM JAZZ FESTIVAL, ...). Serdecznie dziękujemy. A studentom zazdrościmy.

filmFilm z wernisażu wystawy Rosława Szaybo w Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku.

WYBRANE PLAKATY ROSŁAWA SZAYBO

JAZZ_60 JAZZ_JAMBOREE_84 JAZZ_JAMBOREE_89 Plakat_festiwalu_operowego_2009_r. MUSEUM_JAZZ_FESTIVAL_2012 Miles_Davies   (1) – artykuł Kuby Dąbrowskiego „ Heavy metal profesor”, POLITYKA, 17.07.2012 (2) - wywiad Grzegorza Brzozowicza z Rosławem Szaybo, JF 7-8/2013 (3) – T. Dominik, M.Karewicz „Złota młodzież. Niebieskie ptaki. Warszawka lat 60.”, TWÓJ STYL 2002. (4) – R. Szaybo “Lubiłem Eryka” , Muzeum Karykatury