XIV Festiwal Skrzyżowanie Kultur

Tekst i zdjęcia: Jarosław Molski

W dniach 16 – 22 września 2018 roku miała miejsce kolejna, XVI edycja Festiwalu Skrzyżowanie Kultur – jednego z najciekawszych warszawskich festiwali. Na scenie wystąpili wybitni artyści, tym razem z Angoli, Mali, Senegalu, Ghany, Nigerii i Etiopii.


„Dzięki kompozycjom, improwizacjom słowem, dźwiękiem i rytmem dotkniemy tajemnicy ludzkich emocji, a także doświadczymy chwil prawdziwego tworzenia, momentów, w których słowo splata się z muzyką, a umysł z uczuciami” – mówiła Maria Pomianowska, Dyrektor Artystyczna festiwalu.


Prezentujemy fotorelację z tego wydarzenia.


14 Festiwal Skrzyżowanie Kultur zainaugurował w dniu 16.09 pochodzący z Angoli Waldemar Bastos. Gitarzysta i wokalista o potężnym głosie, w jego muzyce można odnaleźć afrykański pop, portugalskie fado, sambę brazylijską i sambę angolską – sambę wszystkich samb. Siłą jego muzyki są wartości uniwersalne: nadzieja, pojednanie i harmonia między ludźmi.


16.09. Koncert inauguracyjny, odsłona druga: Rokia Traoré. Jedna z najbardziej cenionych i rozpoznawalnych afrykańskich artystek, ceniona za niezwykłą wrażliwość i wyczucie, z jakim łączy różne style muzyczne.
Swój koncert Rokia rozpoczęła delikatnie i nieco melancholijnie, śpiewając w językach bambara, angielskim i francuskim. Eksplozja żywiołowości nastąpiła w drugiej części występu, a gdy na scenie pojawiły się – co tygryski lubią najbardziej – dynamiczne tańce afrykańskie, aplauzom nie było końca. Muzycy zapewne chętnie pograliby dłużej, ale ze względu na późną porę Maria Pomianowska kazała pogasić światła, no i się skończyło…








Kolejny dzień festiwalowy, 19.09 – to dzień poświęcony muzyce polskiej. Sounds Like Poland. Wieczór otworzyło bazujące na tradycyjnej muzyce ludowej WoWaKin Trio. Muzycy swobodnie łączyli swoje doświadczenia, oryginalnie interpretując tradycyjny repertuar polskiej wsi. I choć było słychać te mazurki, kujawiaki czy oberki, to brzmiały one łagodniej, niż w oryginałach.






19.09, Sounds Like Poland. Drugi koncert wieczoru zagrał Bester Quartet, krakowski zespół wykonujący klezmerski jazz z elementami world music. Muzyka kompletna pod każdym względem, a improwizacje – to aż trudno uwierzyć, że nie były zaaranżowane. Ale z tego właśnie słynie ta ekipa. Brawo!






19.09 – trzeci koncert wieczoru odbył się pod hasłem: WHEN MASTERS MEET. I była to nazwa godna, albowiem wykonawcami byli Maria Pomianowska i Hossein Alizadeh World Ensemble. Zobaczyliśmy i usłyszeliśmy dwie wybitne osobistości kontynuujące tradycje muzyczne swoich krajów, z towarzyszeniem wybranych przez siebie swoich uczniów. I okazało się, że można muzykę perską zagrać polskim rytmem, a polską – perskim. Fantastycznie!






20.09 – pierwszy koncert to Agata Siemaszko (śpiew) i Lačhe Lavutara (skrzypce): romski folklor w międzynarodowym wykonaniu. Muzycy z Polski, Słowacji i Węgier. Wokalistka śpiewała w językach: słowackim, węgierskim, bośniackim, chorwackim, trzech dialektach cygańskich i na koniec, dla odmiany – po polsku. Dodatkowym smaczkiem była dłuższa gra w zespole (bo wcześniej planowano tylko krótki występ) Kalmana Balogha, węgierskiego wirtuoza cymbałów.

Dla niektórych obserwatorów był to najlepszy koncert tej edycji Festiwalu.








20.09 – drugą odsłonę czwartkowego wieczoru wypełniła Orchestra Baobab – jedna z najważniejszych senegalskich grup muzycznych. Od 48 lat z powodzeniem łączą modną w czasach powstania zespołu muzykę afro-kubańską ze zróżnicowaną kulturą muzyczną Senegalu. Muzycy starali się szczególnie, albowiem ich wiodący gitarzysta nie został wpuszczony na teren UE, a wieloletni wokalista zmarł w 2016 roku..





21.09 – Dancing Cocktail. Jako pierwszy festiwalową publiczność porwał do tańca King Ayisoba, „król” muzyki kolongo z północno-wschodniej Ghany. Korzenna afrykańska muzyka, hipnotyzująca rytmicznym brzmieniem djembe i dun-dun. Szkoda tylko, że wokalista za wszelką cenę starał się przekrzyczeć wszystko i wszystkich.


21.09 – Dancing Cocktail. Drugą część wieczoru wypełniła jedna z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd tegorocznej edycji festiwalu – Nneka. Filigranowa Nigeryjka przedstawiła bardzo zróżnicowany repertuar: soul i pop, reggae i r’n’b, afro beat i hip hop – czym oczarowała publiczność. Nno i ten wielki sceniczny urok…










21.09 – Dancing Cocktail, odsłona trzecia. Ifriqiyya Electrique (Tunezja/Francja). Pomysł zapowiadał się ciekawie, jednak w odbiorze okazał się całkowicie nieprzyswajalny. Przynajmniej na tym Festiwalu.


22.09 – koncert finałowy. Jako pierwszy wystąpił (po raz pierwszy w Polsce) Tiganá Santana, brazylijski pieśniarz, kompozytor, gitarzysta i poeta. Ciekawe przez 20 minut. Jak na koncert finałowy, to chyba zbyt duże wyróżnienie dla tego artysty…






22.09 – koncert finałowy, ostatnia odsłona. Na scenie Mulatu Astatke, gwiazda wszystkich gwiazd tego festiwalu. Muzyk wykształcony w brytyjskich i amerykańskich jazzowych szkołach muzycznych nigdy nie zapomniał o swoim pochodzeniu. Wykreował ethio-jazz, krystaliczny afrykański jazz oparty na muzycznych tradycjach Etiopii. W 2012 roku otrzymał honorowy doktorat swojej uczelni, Berklee School of Music.
To trzeba było usłyszeć.