Wspomnienie o Michale Kulentym

3 stycznia 2017 r. odszedł wybitny saksofonista i kompozytor Michał Kulenty.


3 stycznia 2017 r. odszedł wybitny saksofonista i kompozytor Michał Kulenty po wieloletniej walce z chorobą nowotworową. Pochowany został 9 stycznia br. na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Mszę pogrzebową w kościele św. Jozefata odprawiał ksiądz proboszcz w sześcioosobowej kon­celebrze z udziałem trzech ojców Dominikanów. Przy trumnie honorową asystę pełnili żołnierze Reprezentacyjnej Kompanii Wojska Polskiego – pogrzeb miał charakter państwowy. Na poduszkach wystawione były odznaczenia: Złoty Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis i Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

Podczas uroczystości redaktor Tadeusz Deszkiewicz odczytał list od prezydenta Andrzeja Dudy. „Jego wyjątkowa osobowość artystyczna oraz śmiałe poszukiwania twórcze, w których łączył wpływy jazzu, muzyki klasycznej i polskiego folkloru, owocowały kompozycjami i nagraniami, które są i pozostaną cennym, unikalnym wkładem w naszą kulturę narodową” – napisał prezydent. „Jako solista oraz we współpracy z innymi wykonawcami (…), tworząc muzykę filmową i teatralną oraz prowadząc warsztaty muzyczne, poświęcone komunikacji społecznej, w roli pedagoga oraz współpracownika Polskiego Radia – wszędzie dawał się poznać jako osoba wybitnie utalentowana, o wielkiej wrażliwości, otwartości i życzliwości… Michał Kulenty zaznał radości z nagród dla artysty najcenniejszej, z uczuć, podziwu i przywiązania słuchaczy, a także uznania i serdecznej przyjaźni najznakomitszych twórców i znawców muzyki. Zapamiętamy Go jako wybitnego artystę, wielkiego patriotę oraz wspaniałego, prawego człowieka”.

List od wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego odczytała podsekretarz stanu w ministerstwie kultury Wanda Zwinogrodzka: „W życiu Michała Kulentego intencje pozostawały niezmienne – czynienie dobra, odkrywanie piękna, służenie prawdzie. W każdym dźwięku jego muzyki, w każdym wypowiedzianym, napisanym słowie, wreszcie w kontaktach z drugim człowiekiem, pozostawał temu wierny. Trudno o bardziej świadomy, konsekwentny wybór egzystencjalny, trudno też o bardziej wyraźne, jednocześnie subtelne i symboliczne oddanie tego w sztuce”.

Podczas mszy żegnali Michała Kulentego muzyką przyjaciele wykładowcy ze szkoły na Bednarskiej, w której Michał prowadził klasę saksofonu. Andrzej Jagodziński, Adam Cegielski, Czesław Bartkowski, Łukasz Poprawski, Ag­nieszka Wilczyńska, Michał Tokaj, Piotr Baron wykonali w różnych konfiguracjach kompozycje Michała (Dusza w uszach; Bliżej, o bliżej; Wszystko jest możliwe), a także jazzowe standardy (I Remember Clifford, What a Wonderful World). Do mszy grał Piotr Rachoń – organista Bazyliki Archikatedralnej w Warszawie, także nauczyciel szkoły im. Fryderyka Chopina.

Przy grobie pożegnała zmarłego artystę honorowa salwa Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego, orkiestra wykonała hymn państwowy, trąbka zagrała Ciszę.

Michał Kulenty urodził się 30 marca 1956 roku w Warszawie, zmarł w po wieloletniej walce z chorobą nowotworową 3 stycznia 2017. Miał 60 lat. Cześć Jego pamięci

Wybitnego saksofonistę i kompozytora żegna Piotr Rodowicz:

Pisanie o muzyku jazzowym, a w dodatku o bliskim koledze, jest nie tylko trudne, ale jest też zaledwie dotykaniem głębi i piękna, jakie w sobie kryła ta postać. Miles Davis wielokrotnie powtarzał, że jedną z najważniejszych rzeczy dla muzyka jest jego własne charakterystyczne brzmienie, tzw. sound. Mówiąc to, nie miał na myśli tembru instrumentu, ale własny głos muzyka, czyli osobowość, która stoi za jego dźwiękiem. W dzisiejszych czasach artyści często starają się dopasować do ogólnych komercyjnych trendów. Tylko ci, którzy wypracowali swój własny, charakterystyczny i rozpoznawalny głos, są zapamiętani przez odbiorców i historię. To właśnie wyróżnia największych twórców i to właśnie dotyczy Michała Kulentego i jego muzyki.

Ponieważ najpierw ukończył filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim w 1980 roku, a następnie klasyczny saksofon w klasie prof. Dawida Pitucha na Akademii Muzycznej w Warszawie w 1985 roku, jego twórczość jest rozpięta między poezją a muzyką. Jego muza zawieszona jest pomiędzy jazzem a klasyką, pomiędzy muzyką ludową a sakralną. Jest zawsze melodyjna, zakotwiczona jakby w chopinowskim romantyzmie lub też we współczesnym neoromantyzmie.

O jazzowości stanowiły jego improwizacje, zawsze ciekawe, nowoczesne, wybiegające daleko poza konwencjonalny jazzowy bebopowy język. Kompozycje proste, ale emocjonalne, śpiewne wieloczęściowe tematy, bogata współczesna harmonia, przemyślana struktura formalna, zróżnicowana rytmika, a jednak wrażenie ewangelicznej pro­s­toty. Warto chociażby posłuchać zrealizowanego wspólnie z Krzysztofem Herdzinem ostatniego dzieła – „Dusza w uszach”.

Michał kiedyś powiedział: „Moja muzyka to moja wizja polskości, w dobie globalizacji rywalizującej z uniwersalizmem. W sztuce zawsze szukam powiewu świeżości, prostoty i dobra, piękno zaś powinno pojawić się samo z siebie. Jazz nie jazz? Klasyka nie klasyka? Po prostu – muzyka dobrego przesłania…”

Dysponował wielką świadomością muzyczną, kompozytorską, a przy tym doskonałą techniką instrumentalną. Był wszechstronnym saksofonistą, wykorzystując nieomal pełen ich rejestr grał na różnych fletach prostych i poprzecznych, okarynach. Podstawowe instrumenty to jednak sopran, tenor i fortepian, którymi posługiwał się równie biegle.

Był w środowisku artystycznym znany z manifestowania patriotyzmu i głębokiej świadomości chrześcijańskiej, co oczywiście miało odzwierciedlenie w jego twórczości. Znaczną część swojego doświadczenia zdobywał podróżując po wielu kontynentach.

Będąc otwartym na świat dźwięków różnych kultur, poznał inne stylistyki muzyczne. W Japonii wziął udział w projekcie „Silk Road” ze słynnym wiolonczelistą Yo-Yo Mą. Uczestniczył w festiwalach muzyki jazzowej i współczesnej m.in. Aspekte Salzburg. Wraz z Grzegorzem Tomaszewskim reprezentował Polskie Radio na Festiwalu Europejskiej Unii Radiowej w Kaustinen w Finlandii. Stworzył kilka swoich kompozytorskich programów, każdy po minimum 10 utworów: „Z pogranicza jazzu” w Filharmonii Narodowej; „Nie ma miłości bez ofiary” z dwoma wokalistami i swoim kwartetem; „Klasyczny romantyzm” z kwartetem jazzowym; „Więcej nieba” w Sali Kongresowej z osiemdziesięcioosobowym chórem i sekstetem akompaniującym; „Świętość” na duet z fortepianem i recytacjami aktorskimi; „Poważna sprawa” z wokalistami i zespołem akompaniującym, by wymienić tylko najważniejsze z nich.

Takich dzieł w historii polskiego jazzu nie było dużo, niewielu muzyków odważyło się nagrywać płyty z tak jednoznacznym etycznym przesłaniem, są to m.in. Andrzej Cudzich, Piotr Baron, Joachim Mencel, Włodek Pawlik, czy też niżej podpisany.

Przesłanie Michała oddaje fragment jednego z wielu jego poematów:

Zaczadzeni mają swoich idoli, Niech inni też mają szansę posłuchać piękna i ciszy, Jak pięknie jest gdy nie boli, Niechaj „odlot” odleci, i niech „Total” zmaleje… Najwyższy czas odnaleźć pokój – póki zdążymy oszaleć i stracimy wszelką nadzieję...

Michał konsekwentnie rozwijał tradycyjny polski idiom w naszej kulturze, pokazując jak ważne jest to dla funkcjonowania w dzisiejszej zagubionej w braku tożsamości Europie. Bliskie były mu sprawy massmediów. Kilka lat pracował w Biurze Programowym Polskiego Radia, jak również w chrześcijańskich stacjach radiowych. Był szkoleniowcem, doradcą muzycznym i twórcą radiowym, w tym autorem muzyki ilustracyjnej dla radia. Prowadził też warsztaty na temat komunikacji społecznej, był cenionym pedagogiem.

Od ponad 20 lat w szkole muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie przy ul. Bednarskiej tworzył własny program nauki gry na saksofonie. Wykształcił wielu uznanych polskich saksofonistów, w szkole bardzo szanowany przez uczniów i pedagogów, do ostatnich tygodni mimo bólu zawsze pogodny i uśmiechnięty.

Na temat jego płyt wypowiadali się między innymi Krystian Brodacki: „Zwieńczeniem płyty jest Głos, utwór wykonywany z tekstem: ‘Mówi do nas Pan, to Jego głos w mej duszy brzmi...’ Podobnie jak w Krzyżu na rozstaju, (...) syntezator, tenor, fortepian, kontrabas i perkusja głoszą Dobrą Nowinę. Na rozstajach, na jakich dziś wielu z nas znajduje się w Polsce, bardzo potrzebny jest ten Głos!”

Marcin Kydryński napisał: „Kulenty odrzuca uprzedzenie wobec surowości polskiego folkloru i tworzy własny muzyczny język. Znam niewiele płyt tak bardzo osobistych, tak innych, tak charakterystycznych. (...) ‘Polska’ to dla mnie jedna z najpiękniejszych płyt nagranych w naszym kraju”.

tekst Piotr Rodowicz Jazz Forum

Fot. Andrzej Rumianowski