4. TYRMAND 1940-41. Wilno

Oprac. Andrzej Rumianowski, fot. Arch. Mary Ellen Tyrmand


Uchwałą Sejmu rok 2020 jest Rokiem Leopolda Tyrmanda

16 maja 2020 roku mija setna rocznica urodzin pisarza, popularyzatora jazzu, człowieka odważnego, przez całe życie gotowego na nowe wyzwania, patrona naszej Fundacji. Fundacja Muzeum Jazzu im. Leopolda Tyrmanda przy Polskiej YMCA, przedstawia wystawę internetową pt. Stulecie urodzin Leopolda Tyrmanda, wykonaną w oparciu o materiały zgromadzone w Cyfrowym Archiwum Muzeum Jazzu, dzięki ofiarności Matthew Tyrmanda, Mary Ellen TyrmandJerzego Dudusia Matuszkiewicza, we współpracy z Marcelem Woźniakiem, biografem Leopolda TyrmandaPawłem Brodowskim, redaktorem naczelnym Jazz Forum.


Leopold Tyrmand, pali papierosa, z przyjaciółmi w Wilnie, rok 1940.

Wilno, ul. Portowa 22, m. 1., dziś Pomenkalnio 22 .
Fot. Archiwum Muzeum Jazzu

Tyrmand w Wilnie 1940. W granatowym szalu od Franciszka Walickiego.
Fot. Archiwum Mary Ellen Tyrmand



Leopold Tyrmand uciekał z Warszawy do Lwowa przed niemieckim okupantem, później ze Lwowa do Wilna przed Armią Radziecką , a w ucieczce z radzieckiego więzienia w Wilnie pomogły mu niemieckie naloty bombowe.

Tak wyglądała kolejność miejsc pobytu, dwudziestoletniego wówczas, Lolka i okoliczności powodujące ich zmianę.

Tyrmand w Wilnie zamieszkuje z Leszkiem Zawiszą przy ul. Portowej 22, dzisiaj Pamenkalnio 22. Zawisza wciąga Leopolda do podziemnej działalności konspiracyjnej.

Dla kamuflażu Tyrmand przyjął pracę w polskojęzycznym dzienniku „Prawda Konsomolska”, gdzie zajmował się tematyką sportową i pisał codzienne propagandowe felietony „Na kanwie dnia”. Był także redaktorem naczelnym „Pionierskiej Prawdy”.

Leopold w Wilnie poznał Franka Walickiego, przyjaciela na długie lata. Podobno poznali się w kawiarni u Dormana, gdzie grywał jazzowy kwartet Lowki Ligowskiego.

Leopold od Franka Walickiego dostał szalik, o którym wspominał w Dzienniku 54, w zapisie z dnia 15 stycznia:

„Tak więc nie wiem nic. Ale wiem, że mam szalik.
Dostałem go czternaście lat temu od Franka Walickiego, był częścią ekwipunku elewa Szkoły Morskiej i Franek otrzymał dwa takie szaliki, gdy ruszał w ostatni rejs „Daru Pomorza" dookoła świata przed wojną. Jeden dał mnie. Jest to długi pas swetrowej wełny, granatowy, z dwiema niebieskimi wypustkami.

Od owego czasu szal ten był ze mną wszędzie, w podróżach i więzieniach, na morzach i w górach. Przywiązałem się do niego, jest mój jak paznokcie i włosy.
Trochę się przeciera, ceruję go nieustannie. Wierzę w jego moc przynależności, która jest czymś dobrym, częścią mnie i mojej egzystencji.

Trudno mi wytłumaczyć sens i wagę jego obecności, ale wydaje mi się czymś, co wzbogaca.

Za nic bym się z nim nie rozstał; gdybym go zgubił, byłbym niepocieszony; gdyby mi usiłowano go zabrać siłą, walczyłbym do ostatka, jak o coś żywego.

Ten szalik to jedna z mych determinant”.
Wiosną 1941 roku Leopold Tyrmand zostaje oskarżony o przywódctwo kontrrewolucynej polskiej organizacji niepodległościowej, aresztowany przez radzieckie NKWD, skazany na 8 lat więzienia i osadzony na Łukiszkach w Wilnie .

W czerwcu 1941. Niemcy najeżdżają na Wilno, bombardują pociąg ewakuujący więźniów na Syberię. Tyrmand ucieka z bombardowanego pociągu i wraca do niemieckiego Wilna.

Chwilę później Niemcy w Wilnie budują Getto.
Tyrmand znów musi uciekać. Zaczyna ukrywać się po lasach i tak trafia, do wsi Cudzieniszki, co opisał potem w Filipie.

Aby uniknąć aresztowania za swoje żydowskie pochodzenie i uciekając przed frontem, Tyrmand z fałszywym Dowodem Osobistym wystawionym, przez Sołtysa wsi Cudzieniszki, na obywatela narodowości francuskiej, dobrowolnie wyjeżdża …   na roboty do Niemiec.