6. 1947 Jazz Club Polska YMCA Warszawa, od Ragtime do Jitterbugs

Opracowanie Andrzej Rumianowski fot. arch. Muzeum Jazzu



 

JAZZ po WOJNIE, w latach 1945-1960”, to wystawa autorstwa Andrzeja Rumianowskiego, dokumentująca najważniejsze wydarzenia jazzowe tego okresu.

Składa się z 43 sukcesywnie publikowanych odcinków.

Wystawa jest opracowana na podstawie materiałów zgromadzonych w MUZEUM JAZZU, a przede wszystkim w oparciu o historyczne wycinki prasowe, podarowane przez Barbarę Szałwińską, wdowę po Julianie Wicku Szałwińskim, niegdysiejszym wiceprezesie klubu Hybrydy (Wicek od wiceprezesa).

Wystawa jest drugą częścią cyklu zatytułowanego „Dekady Jazzu w Polsce”.


„Słowo Powszechne”, 12.11.1947
Archiwum Muzeum Jazzu

Juliusz Skowroński, klarnet
Archiwum Muzeum Jazzu

Od Ragtimu do Jitterburgs – YMCA Warszawa 1947 r. Charles Bovery, Jeanne Johnstone-Schiele, Leopold Tyrmand.
Archiwum Muzeum Jazzu

    Od Ragtime do Jitterburgs

            „Jazz – Club” w Polskiej YMCA

 
W ubiegłą niedzielę w sali Polskiej YMCA w Warszawie, przy ul. Konopnickiej odbył się występ orkiestry jazzowej. Mimo, że jak to zaznaczył w konferansjerce p. Leopold Tyrmand, był to występ „bisowany”, sala wypełniona była po brzegi.

Po rozsunięciu kurtyny, na tle oryginalnych, ściśle związanych z charakterem muzyki dekoracji dekoracji publiczności ukazała się w pełnym składzie orkiestra „Jazz- Clubu” Polskiej YMCA gorąco witana oklaskami.

Patrząc z punktu widzenia jazzu, występ miał podłoże historyczne. Jak w kalejdoskopie przesunęły się melodie do Saint Louis do Boogie-woogi.

Już od pierwszego momentu wyczuwało się nić wzajemnej sympatii pomiędzy sceną a widowniną. Na czoło zespołu zdecydowanie wysunął się kierownik muzyczny „Clubu” p.Charlie Bovery. Obok doskonale opanowanej gry na saksofonie popisywał się wykonywaniem refrenów. Specyficzny sposób wymawiania (p. Bovery jest Czechem) jest miły i sympatyczny dla ucha.

Równym powodzeniem cieszył się p. Juliusz Skowroński – klarnecista. Podrygiwanie w rytm muzyki wkrótce udzieliło się także i publiczności. Wacłąw Czyż i Waldemar Valdi zdobyli sobie serca słuchaczy doskonałą techniką i grą na fortepianie.

Można zaryzykować twierdzenie, że przy swingu lub jazzie podstawą dobrego wykonania gry zespołowej jest perkusja. I tutaj właśnie popisał się p. Maciej Dobrzyński.

Huragany oklasków, zresztą najzupełniej zasłużonych, zebrała pani Jeanne Johnston-Schiele refrenistka londyńskiej B.B.C.

Szczególnie ostatni numer programu, najmodniejsza obecnie melodia „Open the door Richard” (Otwórz drzwi Ryszardzie) pozostawiła bardzo miłe wrażenie.

Należy również podkreślić stronę dekoracyjną i efektów świetlnych, na którą niestety tak mało zwraca się uwagi przy tego rodzaju występach. „Jazz- Club” i tutaj stanął na wysokości zadania. Okazuje się, że „sposób podania” nie jest rzeczą błahą i w dużej mierze przyczynia się do sukcesu. Odpowiednie dekoracje oraz stale zmieniające się barwy światła reflektorów stworzyły nastrój wybitnie „jazzowy” .

Wychodząc z sali, mimowolnie nuciło się pod nosem fragmenty dopiero co usłyszanych melodii.

Całość wypadła nadzwyczaj efektownie, postawiona na stopie zachodnio-europejskiej, a nawet amerykańskiej.

Widać, że opracowanie było dokładne i szczegółowe.

W.S.

Słowo Powszechne”, środa, 12.11.1947.


Artykuł Leopolda Tyrmanda w „Przekroju”, nr. 1121947 z 1 czerwca 1947 (dzień po Jam Session w YMCA).
Archiwum Muzeum Jazzu


Charakteryzuje je synkopa [tańce pochodzenia afroamerykańskiego], tj. nierówny rytm muzyczny w melodii, opóźniający się, to znów wyprzedzający zasadniczy rytm, trzymany w akompaniamencie.

Fragment artykułu Leopolda Tyrmanda w „Przekroju” z 1 czerwca 1947 r.