A STORY OF POLISH JAZZ: Krzysztof Ścierański

przygotował: Andrzej Rumianowski

scieranski„W połowie lat osiemdziesiątych byłem z zespołem „STRING CONNECTION” w Rino w Nevadzie na pięknym festiwalu, gdzie występowaliśmy obok znakomitości amerykańskich, między innymi big bandu Chudego Wermana, ...przepraszam - Woodego Hermana. Było jeszcze kilka innych gwiazd śpiewających, a my jako jedyne trio z Europy. Przypomnę, że Krzesimir Dębski grał na skrzypcach i na klawiszach, Krzysio Grzybowicz na perkusji, a ja na basie. Graliśmy muzykę romantyczną, ale dużo w tym było rytmicznych rzeczy. Jeden z utworów nazywał się „Kilometers”. To był funk, z nowoczesną harmonią. Chcieliśmy to zagrać po amerykańsku i zagraliśmy naszym zdaniem. Żeby był puls i w ogóle żeby świetnie brzmiało, żeby była energia, powiedziałbym prawie rock and rollowa, taka funkowa. Dodam, że był to również festiwal big-bandów high-school. Dziewczyny grały na saksofonach, gitarach basowych, bębnach. Coś niesamowitego. I po tym naszym graniu, które wydawało się nam takie amerykańskie i takie energetyczne przyszły do nas cztery dziewczyny. Były bardzo pod wrażeniem naszego koncertu, strasznie im się podobał. Mówiły, że to było: Takie piękne, takie niesamowite, ...takie europejskie. W tym momencie spuściliśmy głowy i sami poszliśmy na kolację."